Mieszkaniec gminy Lwówek Śląski, pasjonat historii, a przede wszystkim lokalny patriota, po odkryciu skarbów przekazał je na ręce burmistrza. Jego celem było, by eksponaty zasiliły miejskie muzeum, które kiedyś ma tu powstać.
Lwówek Śląski należy do najstarszych ośrodków miejskich Dolnego Śląska. Jego początki są ściśle związane z wczesnośredniowiecznym osadnictwem na szlaku handlowym łączącym Europę Zachodnią z Rusią Kijowską oraz eksploatacji złota. Już pod koniec pierwszego tysiąclecia naszej ery okolice te zamieszkiwało plemię Bobrzan. W dokumentach osada pojawia się w 1209 roku, kiedy to książę wrocławski nadał jej liczne przywileje, w tym prawo mili piwnej, uprawnienia rybołówcze i niższego sądownictwa. Rozwój osady był na tyle prężny, iż już w 1217 roku książę Henryk Brodaty nadał jej prawa miejskie.
Region żył nie tylko z handlu, rzemiosła i sukiennictwa. W XIII wieku miasto i przyległe do niego osady były znaczącym ośrodkiem wydobycia złota. O tym, jak istotną rolę pełnił wówczas sam Lwówek, może świadczyć fakty, iż w 1243 roku książę Bolesław Rogatka zorganizował w mieście pierwszy na Śląsku turniej rycerski.
W XIV wieku gród znalazł się w granicach Korony Czeskiej. Jego znaczenie potwierdza rozbudowa murów obronnych oraz ratusza. Okres wojen husyckich w XV wieku przyniósł zniszczenia, jednak miasto szybko odbudowało swoją pozycję. W dokumentach miejskich z 1460 roku odnotowano ponowne uruchomienie warsztatów rzemieślniczych i targów regionalnych.
Przełomowym momentem była wojna trzydziestoletnia (1618–1648), podczas której Lwówek wielokrotnie zmieniał garnizon i był obciążany kontrybucjami. Spisy ludności z połowy XVII wieku wskazują na gwałtowny spadek liczby mieszkańców, co było skutkiem działań wojennych, głodu i epidemii. W 1742 roku, miasto znalazło się w granicach Prus.
Momentem rozkwitu stał się przełom XIX i XX wieku, kiedy to do miasta dotarła kolej, zapewniając nie tylko transport dla mieszkańców, ale także rozwój gospodarki. Prosperita nie trwała jednak długo. W czasie I wojny światowej miasto funkcjonowało jako zaplecze gospodarcze, natomiast druga wojna światowa zakończyła niemiecki okres jego historii. W 1945 roku Lwówek został zajęty przez Armię Czerwoną, a następnie wrócił do państwa polskiego. Wymiana ludności i napływ osadników z Kresów całkowicie zmieniły strukturę społeczną miasta.
Ślady tamtych dziejów zostały zapisane nie tylko na kartach historii, ale także w architekturze i ziemi. Średniowieczne wyrobiska złota, relikty fortyfikacji, przedmioty codziennego użytku z okresu pruskiego, a także ślady wojennych działań są namacalnymi dowodami rozwoju, bogactwa, ale także cierpień żyjących tu niegdyś ludzi. To właśnie one sprawiają, że okolice Lwówka Śląskiego są terenem nieustannych odkryć. Od monet i narzędzi codziennego użytku, przez biżuterię, rodzinne pamiątki, po militaria i depozyty ukrywane w czasach kolejnych konfliktów.
Wstępem do opowieści o skarbach tego miasta są z pewnością znaleziska, na jakie w ostatnim czasie natrafił miejscowy pasjonat historii. Pan Mateusz Brudzisz w okolicach lwiego grodu ujawnił bezcenne artefakty. Mają one charakter drobnych, ale wymownych świadectw minionych epok. Wśród eksponatów znalazła się pieczęć lakowa z miejscowego dworu, czy sygnet należący do księdza. Do tego dochodzi medal za zasługi muzyczne należący do przedwojennego mieszkańca miasta, będący rzadkim dziś śladem życia kulturalnego. Zbiór zawiera około dwudziestu monet z różnych okresów oraz kilkadziesiąt plomb handlowych świadczących o lokalnym obrocie towarowym. Osobną kategorię stanowi nabijka na broń sygnowana imieniem cara Aleksandra i napoleońskie krzesiwo, które potwierdza przemarsz wojsk.
Pan Mateusz jako lokalny patriota nacieszył oko znaleziskami i bez wahania o ich odkryciu powiadomił władze miasta. Po krótkich konsultacjach zbiory trafiły w ręce lwóweckich urzędników. Znalazca nie kryje, iż chciałby żeby ta kolekcja wzmocniła zbiory tworzonego w Lwówku Śląskim muzeum. Jak sam przyznaje, stanowiłby nie tylko namacalne świadectwo historii regionu, ale także dowód na to, że pamięć o przeszłości wciąż żyje wśród zwykłych mieszkańców a lokalne dziedzictwo ma swoich cichych, oddanych strażników.
O sprawę przekazanych skarbów zapytaliśmy Burmistrza Lwówka Śląskiego. Chcieliśmy wiedzieć, jaki plan z nimi związany ma burmistrz, co się stanie z tymi znaleziskami i jak cenne są to okazy. Niestety, Dawid Kobiałka pomimo złożonej obietnicy nie udzielił odpowiedzi.
























Burmistrz Kobiałka nie odpowiedział, bo już sprzedał skarby na ebay 😉
Akutat pelne profesionalne podejscie Pana Burmistrza , musi procedury zalatwic ale naprawde pelna profeska ze strony pana Dawida
Brawa i podziękowania dla Pana Mariusza!
Mateusza 🙂
Czy burmistrz może przyjmować takie znaleziska i artefakty? Nie sądzę.
Urząd gminy to nie muzeum.
Jest tylko podróbka „placówka historyczno-muzealna” prowadzona przez bibliotekareczki od wtorku do piątku w godzinach pracy.
Tak moze , pelne legalne procedury
Fajnie że znalezione przedmioty teoretycznie trafią do Placówki Muzealno-Bibliotecznej. Inna sprawa że piszecie iż są tam rzeczy bezcenne co można rozumieć jako zabytki. Zabytki ruchome w Polsce poszukuję się za zgodą Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków to raz, dwa wystarczy pomyśleć,…
A zanim się znajdzie niewybuch to trzeba powiadomić saperów? Czy tak panie Piotrku?
Zanim czy jeśli to raz ? Natomiast kwestia niewybuchów i niewypałów to temat który się zgłasza policji. Droga poszukiwacz, przypadkowy odkrywca – saperzy już nie obowiązuję. Swojego czasu odkryłem w Nagórzu nad domami, przy urwisku porzucony po znalezieniu przez kogoś lub wyorany pocisk szrapnelowy. Zgłosiłem na policję, przyjechali, wskazałem miejsce, powiadomili saperów. Kwestia oficjalnych poszukiwań jest taka jak wyżej. Natomiast na mniej oficjalnych to już kwestia nas samych. Niestety mamy prawo jakie mamy. Napewno najgorzej jeśli wykopiemy coś co może być niebezpieczne i pozostawimy to na powierzchni. Tak postąpili kretyni kopiący na wzgórzu „Okrąg”. Jeśli ktoś nie chcę mieć problemu bo „a ma Pan zgodę?” to albo nie podejmuję przedmiotu i zakopuję dziurę do poziomu pierwotnego, albo zakopuję przedmiot głębiej. Może i nie jest to idealne rozwiązanie ale jest gdzie jest od czasów wojny. Generalnie jednak lepiej wszystko zgłaszać na policję jednak trzeba się liczyć z tym iż za którymś razem może to pójść w kierunku jakiego byśmy nie chcieli.
Może lepiej zrobić tak jak onegdaj w Lubaniu gdzie ktoś przyniósł i zostawił pod komendą policji pociski moździerzowe?Nie trzeba trudzić funkcjonariuszy.
To właśnie pokłosie prawa gdzie piętnowanie kroczy przed rozsądkiem.
Proszę nie pisać Ruś Kijowska bo to politycznie nie poprawne bo oznacza to że to są ziemie Rosji które zostały ukradzione …..
ile nienawiści mają ludzie piszący tu komentarze! Bo co by nie zrobić i jak by nie zrobić to zamiast pochwalić tylko potrafią się czepiać?
Generalnie jest to pokłosie słabego prawa do którego niestety dołożyli się poszukiwacze. Zdanie znalezisk samo w sobie jest ok. Ważne są jednak też okoliczności znalezienia gdyż często przedmiot to tylko świadectwo i dlatego warto jest wiedzieć pod co go podpiąć.
Piotrek inteligentyny facet pozdrawiam…
️, generalnie przy obecnym prawie nie ma zwycięzców. Najgorsze że cierpi przez to historia. Teoretycznie mógłbym powiedzieć że kto tego nie rozumie ten idiota. No nie! To tak nie działa gdyż każdy ma prawo być inny jak i każdy ma prawo nie wiedzieć wszystkiego (abstrakcja), lub po prostu się nie znać (pewnik). Jak i poza nawiasem a odnosząc się do niego jest fakt że mnóstwo znalezisk czy to archeo ( kiedyś bo teraz na szczęście mamy w Lwówku Pana Grzegorza Jaworskiego) czy to na lewiznie gdzie brak wiedzy może sprawić iż coś co da nowe śłońce tak naprawdę stanie się nocą .
I to się nadaje do prasy …..Jawny dowód,że te ziemie tworzyli Polacy a nie Niemcy
Dużo osób coś tam znalazło i coś tam ma ale ze względu na chore prawo nie ujawnia tego.