Pozłacane okucia trumienne, zachowane inskrypcje sprzed około 400 lat oraz historyczne zagadki. Udało się zajrzeć do wnętrza zabytkowej krypty i odkryć niezwykłe szczegóły związane z pochowanymi tam przedstawicielami jednego z najważniejszych śląskich rodów.
Przez stulecia pozostawała ukryta za grubym murem, odcięta od świata i ludzkiego wzroku. Nieliczne wzmianki w dawnych dokumentach, sporządzone przed laty inwentaryzacje oraz krążące po mieście opowieści pozwalały jedynie domyślać się, co znajduje się pod posadzką gryfowskiej fary. Krypta Mauzoleum Schaffgotschów należała do tych miejsc, które mimo swojej obecności pozostawały zagadką. Dopiero wiosną 2026 roku podjęto próbę zajrzenia głębiej do wnętrza tego niedostępnego od dziesięcioleci miejsca.
Krypta znajduje się przy kościele parafialnym św. Jadwigi Śląskiej w Gryfowie Śląskim. Jej historia związana jest z rodem Schaffgotschów, jednym z najpotężniejszych rodów szlacheckich dawnego Śląska. Mauzoleum powstało jako miejsce pochówku przedstawicieli rodziny, którzy przez wieki odgrywali znaczącą rolę polityczną, wojskową i gospodarczą w regionie.
Wiosną 2026 roku przeprowadzono pierwszą bezinwazyjną eksplorację wnętrza krypty. Zadanie nie było łatwe. Jedyny dostępny otwór stanowi niewielkie zakratowane okienko w południowej ścianie. Grubość fundamentu wynosząca około 2,5 metra oraz stromy przebieg otworu uniemożliwiały wcześniejsze dokładniejsze rozpoznanie wnętrza. Dotychczas można było jedynie pobieżnie spojrzeć do środka przy odpowiednim kącie padania światła.
– „25 kwietnia 2026 r. to dzień, w którym – zgodnie z posiadaną przeze mnie wiedzą – po raz pierwszy udało się zajrzeć głębiej w miejsce spoczynku członków rodu Schaffgotsch w gryfowskiej farze”. – poinformował Gryfowianin, dr Jarosław Bogacki, który był współautorem odkryć.
Faktem jest, iż już wcześniej podejmowano próby skonstruowania urządzenia pozwalającego zajrzeć do środka. Nie była to jednak łatwa rzecz.
– „Już wczesną wiosną tego roku próbowałem skonstruować ze swoim tatą mechanizm pozwalający na zajrzenie w głąb krypty za pomocą niewielkiej sondy. Ta pierwsza próba pozwoliła na zwrócenie mi uwagi na fakt, że do mojej dyspozycji jest maksymalny przekrój otworu w kracie o wymiarach 20×20 mm i że w przestrzeni oddalonej o grubość muru od kraty sonda faluje na elastycznym wysięgniku niczym wędka podczas brania.
Potrzebowaliśmy pomocy i lepszego wyposażenia. Skontaktowałem się z Irkiem Mechowskim, moim szkolnym kolegą, z którym połączyła mnie wspólna gryfowska szkoła oraz pewna kolekcja poniemieckich zdjęć odnalezionych w Uboczu. Od tego czasu wymienialiśmy się informacjami i planowaliśmy wspólne eksploracje. Zrealizowała się ona właśnie na obiekcie krypty grobowej Mauzoleum Schaffgotschów. Za możliwość przeprowadzenia tej pierwszej eksploracji dziękuję serdecznie księdzu dziekanowi Krzysztofowi Kurzei, proboszczowi gryfowskiej Parafii p.w. św. Jadwigi Śląskiej.” – wspomina w mediach społecznościowych dr Jaroslaw Bogacki.
Ostatecznie do działań wykorzystano specjalnie przygotowaną konstrukcję wyposażoną w kamerę rewizyjną z oświetleniem. Prace prowadzono za zgodą proboszcza parafii, a ich nadrzędnym założeniem było całkowite zachowanie stanu zabytku. Eksploracja miała charakter wyłącznie obserwacyjny i nie wiązała się z jakąkolwiek ingerencją w przestrzeń krypty.
– „Po kilku próbach udało się wprowadzić kamerę przez niewielki otwór w kracie. Obraz przesyłany na monitor pozwolił po raz pierwszy od ponad stu lat ponownie zobaczyć wnętrze mauzoleum. Ostatnia znana inwentaryzacja została przeprowadzona w 1924 roku przez gryfowskiego proboszcza, który otworzył kryptę po ponad wieku od jej wcześniejszego zamknięcia”. – pisze na swoim profilu dr Jarosław Bogacki.
Wykonane wiosną 2026 roku nagrania ujawniły szereg interesujących szczegółów. Widoczne okazały się trumny, fragmenty zachowanych inskrypcji ściennych oraz elementy wyposażenia o wysokich walorach artystycznych. Szczególną uwagę zwróciły prawdopodobnie pozłacane okucia trumienne oraz herby rodowe zachowane na niektórych sarkofagach. Analiza materiału filmowego prowadzona już po zakończeniu eksploracji pozwoliła dostrzec kolejne detale niewidoczne podczas samego nagrywania.
– „Pewnym zaskoczeniem była inskrypcja naścienna na jednym z ujęć. Co prawda wiedziałem, że tam się znajdowały, ale że przetrwały około 400 lat i najprawdopodobniej przy lepszym oświetleniu są nadal czytelne, nie było czymś zwyczajnym”. – wspomina gryfowianin.
W krypcie znajdują się miejsca spoczynku osób należących do najważniejszych rodzin dawnego Śląska.
– „W trumnie numer 8 spoczywa małżonka Krzysztofa Leopolda Schaffgotscha, dyplomaty cesarskiego, starosty Śląska, uczestnika ślubu siostry cesarza Habsburga z Michałem Korybutem Wiśniowieckim, posłannikiem cesarza do Jana III Sobieskiego i uczestnika bitwy pod Wiedniem (niem. pod Kahlenberg) w 1683. To ta kobieta, która według legendy zgubiła pierścień zaręczynowy od Krzysztofa Leopolda podczas spaceru wzgórzami Proszówki, a w miejscu jego odnalezienia miano wybudować Kaplicę św. Leopolda, która stoi tam do dzisiaj. Jeśli historia o tym pierścieniu oparta została na zdarzeniach prawdziwych, to nie wykluczone, że Agnieszka Schaffgotsch z domu von Racknitz ma go na palcu w miejscu swojego spoczynku.
Trumna nr 10 to miejsce spoczynku księżniczki Barbary Agnieszki z legnicko-brzeskiej linii książęcego rodu Piastów, małżonki Hansa Ulryka Schaffgotscha, dowódcy wojsk cesarskich na Śląsku podczas wojny trzydziestoletniej.
Trumna numer 7 to ta, na której widoczne są herby i złocone okucia. Do kogo należy? Albo do matki Agnieszki Schaffgotsch (nr 8 ) – teściowej Krzysztofa Leopolda, albo do innej kobiety o tych samych imionach – Katharina Anna z rodu von Racknitz. Tu prawdopodobnie Hanke się także pomylił lub Agnieszka miała siostrę lub kuzynkę pochowaną w Gryfowie, która nosiła to samo imię, co matka Agnieszki. Bez dokładniejszych badań ta sprawa pozostanie otwarta. – relacjonuje na swoim profilu dr Bogacki.
Zachowane zostały również najstarsze trumny pochodzące z końca XVI i początku XVII wieku. Ich stan wskazuje, że w przyszłości wymagałyby specjalistycznych prac konserwatorskich. Pomimo upływu czasu przetrwały także fragmenty inskrypcji ściennych, których czytelność okazała się znacznie lepsza, niż można było przypuszczać.
Sama krypta znajduje się jednak w miejscu o znacznie starszej historii. Według opracowania historycznego poświęconego dziejom miasta: „Gryfów Śląski Portret historyczny miasta nad Kwisą” autorstwa dr Jarosława Bogackiego, pod prezbiterium kościoła zachowały się relikty wcześniejszych pochówków związanych ze średniowieczną świątynią. Badacz wskazuje, że najstarsze partie podziemnych pomieszczeń mogą sięgać XIII wieku, czyli okresu powstania pierwszego murowanego kościoła w mieście. Oznacza to, że pod dzisiejszą farą znajduje się przestrzeń pamiętająca początki Gryfowa Śląskiego i pierwsze stulecia jego funkcjonowania.
Wciąż otwarte pozostają liczne pytania dotyczące liczby pochowanych osób, identyfikacji poszczególnych trumien oraz losów wyposażenia mauzoleum. Niejasności budzą również informacje o domniemanym dostępie do krypty po zakończeniu II wojny światowej. Dotychczas nie odnaleziono jednak dokumentów, które jednoznacznie potwierdzałyby takie relacje.
Przeprowadzona w kwietniu eksploracja nie zakończyła badań. Stała się natomiast pierwszym krokiem do ponownego poznania jednego z najbardziej tajemniczych miejsc Gryfowa Śląskiego – miejsca, w którym od kilku stuleci spoczywają przedstawiciele rodów zapisanych w historii Śląska, a pod warstwami późniejszych przebudów wciąż kryją się ślady sięgające średniowiecznych początków miasta.
W ostatnich dniach miała miejsce kolejna odsłona tajemnic gryfowskiej krypty. Po uzyskaniu zgody na czasowy demontaż kratki wentylacyjnej 13 lipca przeprowadzono pierwsze kompleksowe, całkowicie bezinwazyjne badania wnętrza grobowca.
W badaniach uczestniczył Maciej Malczewski z ASP w Krakowie – ekspert zajmujący się zabytkowymi sarkofagami, konstruktor z Lubania Mateusz Modzelewski, który przygotował specjalistyczną kamerę 360°, system sterowania oraz wózek badawczy, a także osoby odpowiedzialne za pobór próbek i pomiary warunków panujących wewnątrz krypty na czele z prof. Tomaszem Sawoszczukierm z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Całość odbywała się pod przychylnym okiem dziekana ks. proboszcza Krzysztofa Kurzei.
Celem było m.in. sprawdzenie, czy mikroklimat wpływa na degradację cynowych trumien oraz czy wejście do wnętrza byłoby bezpieczne dla ludzi. Wyniki analiz biologicznych i środowiskowych mają być znane w ciągu najbliższego tygodnia. Dodatkowo udało się wykonać dobrej jakości zdjęcia pozwalające na poszerzenie wiedzy zarówno o spoczywających tam osobach, jak i samej krypcie.
Równolegle wykonano również badania georadarowe, które pozwoliły jednoznacznie zlokalizować zamurowane przed ponad stu laty wejście do krypty. Zebrane dane zostaną wkrótce uzupełnione o kolejne fotografie i materiały filmowe, tworząc pełną dokumentację obiektu.
Dotychczasowe ustalenia wskazują, że w grobowcu zachowała się taka sama liczba trumien, jaka znajdowała się tam w chwili jego zamknięcia ponad sto lat temu. Wśród nich znajduje się niezwykle cenny sarkofag księżniczki Barbary Agnieszki z legnickiej linii Piastów. Badacze podkreślają, że już pierwsze obserwacje przyniosły bardzo obiecujące rezultaty, a kolejne informacje zostaną przedstawione po zakończeniu analiz zebranego materiału.
– „Jeśli ktokolwiek posiada informacje związane z domniemaną możliwością wchodzenia do krypty po II wojnie światowej lub posiada wiedzę, gdzie znajdował się kamień przykrywający zamurowane wejście, na którym znajdowały się herby, będę wdzięczny za przekazanie mi tych informacji celem weryfikacji i ewentualnego zastosowania ich w prowadzonych badaniach. Zapytajcie proszę swoich Rodziców i Dziadków, a może sami pamiętacie coś z czasów dzieciństwa. Będę bardzo zobowiązany!” – apeluje dr Jarosław Bogacki.























