Strona główna Aktualności Instytucje Ostre spięcie na sesji. Radny mówi o bezczynności. W tle słodownia

Ostre spięcie na sesji. Radny mówi o bezczynności. W tle słodownia

4
377
Słodowania ślusarczyk Grzegorz Lwówek Śląski bezczynności

O tym, iż Gmina doprowadzała do ruiny budynek Słodowni. O planach na jego odbudowę. Problemie związanym z otwarciem ulicy Traugutta. I bezczynności – kogo?

 

Rolą każdego radnego jest sprawowanie kontroli nad działalnością burmistrza. Jednak w praktyce niewielu radnych korzysta z tego prawa i obowiązku. Aczkolwiek i tacy radni się zdarzają.

Grzegorz Ślusarczyk, to człowiek, który zawsze widząc problem mówił wprost o jego istnieniu, nie chował głowy w piasek, nie owijał w bawełnę, nie gryzł się w język. To właśnie jego działalność na rzecz mieszkańców i bezpośredniość sprawiły, że został wybrany – początkowo na sołtysa sołectwa Mojesz, a w ostatnich wyborach samorządowych, zaufanie mieszkańców przełożyło się na mandat radnego Rady Miejskiej Gminy Lwówek Śląski.

Wprawdzie mandat radny uzyskał startując ze Stowarzyszenia po stronie mieszkańców, którego liderem był Kobiałka, niemniej dziś Ślusarczyk w ostrych słowach mówi o działalności kierowanego przez burmistrza urzędu. Do jednego ze spięć doszło podczas sesji w dniu 29 maja 2026 roku.

Początkowo nic nie zapowiadało burzy. Zaczęło się zupełnie niewinnie. Radny Ślusarczyk widząc na sali pana Arkadiusza Gutkę zwrócił się z zapytaniem, o postępy w zagospodarowaniu dawnej Słodowni oraz o możliwość otwarcia przebiegającej przy budynku drogi – ulicy Traugutta.

Sprawa wyłączenia z użytkowania części tej ulicy swój początek ma siedem lat temu. 27 sierpnia 2019 r. urząd Gminy i Miasta w Lwówku Śląskim opublikował komunikat, w którym poinformował, iż z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną zrujnowanego i nieużytkowanego od dekad budynku, droga gminna obok lwóweckiego Browaru zostanie częściowo wyłączona z ruchu.

„Wprowadzenie zmian w istniejącej organizacji ruchu podparte jest ekspertyzą budowlaną stanu technicznego dawnej słodowni browaru, która określiła stan bezpośredniego zagrożenia utraty stateczności i możliwości zawalenia się jego części nadziemnej. Wobec powyższego dla ochrony mieszkańców Gminy i Miasta Lwówek Śląski oraz turystów, postanowiono wyłączyć z ruchu odcinek ulicy Traugutta w granicach strefy zagrożenia pośredniego (siły odrzutu).” – mogliśmy przeczytać w ogłoszeniu.

Temat wrócił z końcem maja bieżącego roku, w punkcie wolny mikrofon, podczas sesji rady miejskiej.

– Jak stan techniczny słodowni i w związku z tym, czy są już zabezpieczone na tyle ściany, że można byłoby otworzyć ulicę Traugutta? – pytał radny Grzegorz Ślusarczyk.

Lwowek browar slodownia

Podczas nieobecności burmistrza Kobiałki, jego zastępca wskazał, iż nie czuje się kompetentny, by odpowiadać na pytania dotyczące stanu prywatnej własności i przekazał głos panu Gutce, który wskazał, że Stowarzyszanie Monitoring Zabytków cały czas działa, obiekt nie jest w takim złym stanie, jak to Gmina wcześniej wskazywała i w jego ocenie nic nie stoi na przeszkodzie, by drogę otworzyć.

Obecnie szykujemy się do skaningu 3D, dlatego że projekty, zwłaszcza te ciężkie, tak zwane, czyli te norweskie i inne, z których mamy szansę skorzystać, czy w ramach projektu Feniks, czyli europejskich, wymuszają przed podpisaniem jakichkolwiek umów, że nie można rozpoczynać prac. Czyli prace, które teraz byśmy wykonali, to będą koszty niekwalifikowane.

Gmina Lwówek Śląski posiadała ten obiekt od – nie wiem – kilkunastu lat. Przyjęła go w stanie dobrym. Doprowadziła do ruiny i zamknęła drogę. Ale zamknęła drogę dlatego, że sama chciała. Tam nie ma żadnej decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Więc wydaje mi się, że Stowarzyszenie Monitoring Zabytków, które chyba w dwunastym przetargu kupiło to za jeden procent wartości, bo nikt nawet nie stanął do przetargu, to jednak można nam dać jeszcze troszeczkę czasu, bo my nie jesteśmy organizacją, która ma budżet tak jak miasto, wielomilionowy. My jesteśmy organizacją pozarządową. I najważniejsze jest to, że budynek zostaje w tym miejscu. Nie będzie wyburzony. Po ekspertyzie, która będzie wykonana na nowo, dlatego że poprzednia ekspertyza zawiera zafałszowany stan do tego stopnia, że nawet nie zgadzają się konstrukcje stropów.

Wszystkie ekspertyzy wcześniej, wszystkie działania urzędu, … zresztą burmistrz Mariola Szczęsna, to wielokrotnie powtarzała, zmierzały do jednego – do unicestwienia tego zabytku, do zniszczenia, do zrównania z ziemią. To są jej słowa, to jest cytat z jej słów, z artykułów, z wypowiedzi w telewizji, wypowiedzi radio. Tak, że na dzień dzisiejszy my szykujemy się do skaningu. Mamy kilka firm. Ostatnio tam stanęła kwota kilkunastu tysięcy złotych za skaning, bo dopiero wtedy będziemy mogli wejść do środka i rozpocząć proces najpierw odgruzowywania, a później zabezpieczenia.

Budynek w tej chwili bezpośrednio całej ulicy nie zagraża i dlatego właśnie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nigdy, powtarzam, nigdy nie wydał jakiejkolwiek decyzji o zamknięciu drogi. To była decyzja Marioli Szczęsnej, burmistrz Miasta i Gminy Lwówka Śląskiego, aby wykreować histeryczną sytuację, aby skonfliktować mieszkańców z nami. Chociaż na jakiś rzekomy protest, gdzie została zaproszona Telewizja Polska, przyjechali sołtysi z jakichś wiosek, jakby oni mieli coś wspólnego w ogóle z ulicą Traugutta.

Więc wydaje mi się, że trzeba troszeczkę cierpliwości panie rany, bo robimy coś, czego Gmina Lwówek Śląski po prostu nie była w stanie zrobić przez kilkanaście lat. A za kołnierzem ma bardzo dużo, bo to Gmina Lwówek Śląski doprowadziła ten obiekt ostatecznie do zniszczenia. – mówił podczas sesji prezes Arkadiusz Gutka.

Radny Ślusarczyk przyjął do wiadomości informację o stanie Słodowni, ale dalej dopytywał o ulicę.     

– Stwierdził pan, że budynek technicznie nie zagraża bezpieczeństwu, żeby tę drogę otworzyć, tak? – pytał radny, który od razu usłyszał twierdzącą odpowiedź od prezesa SMZ.

Tak, oczywiście. Gdyby zagrażał bezpieczeństwu funkcjonowania drogi jako drogi przejazdowej, tak jak to było przez wiele lat, tak, … bo najpierw stanął właśnie ten płot, a później ta droga [red.: została wygrodzona], to elewacja musiałaby się cała po prostu odspoić i położyć w pionie. To jest nierealne z uwagi na konstrukcję.

Pamiętajmy o tym, co w tej słodowni było. To było mokre zboże. To były setki ton obciążenia. To nie jest jakiś blok z wielkiej płyty, który może się rozpaść jak domek z kart. To jest wszystko ze zbrojenia. Tam są stropy stalowe, więc nie ma takiej możliwości. Z trzech stron w ogóle budynek nie ma bezpośrednio dostępu do ścian. Tak że nie ma zagrożenia, żeby coś mogło się zdarzyć na pasie, który przez lata był przejezdny, a później został nagle zatrzymany. A pod tym kątem później została ściągnięta telewizja. – zapewniał pan Gutka.

Radny Ślusarczyk dalej brnął do celu dopytując teraz wiceburmistrza Fuławkę, o to kiedy droga zostanie otwarta?

Nie powiem panu, kiedy będzie otwarta ulica. Jeśli trafi do nas wniosek o zmianę organizacji ruchu, to go rozpatrzymy. Ale na pewno nie będzie tak, że właściciel nieruchomości złoży taki wniosek i powie; „na pewno się budynek nie zawali”, bo tutaj nie będziemy nic brać na słowo. Będziemy potrzebowali pewnej dokumentacji, bo my będziemy brać za to odpowiedzialność. Na ten moment takiej zmiany organizacji ruchu nie ma. Droga jest nieprzejezdna. Budynek jest w złym stanie technicznym. Ja rozumiem zapewnienia pana Arkadiusza, pana właściciela, że się nic nie stanie, ale przepraszam, nie przekonuje mnie to. Ja, jako urzędnik samorządowy muszę być ostrożny, wyczulony w takich sprawach, bo za to odpowiadam, to kwestia odpowiedzialności. I tyle mogę powiedzieć. Nie ma planów zmiany organizacji ruchu. – wskazywał wiceburmistrz Fuławka.

Radny nie uzyskawszy satysfakcjonującej odpowiedzi dalej zmierzał do celu.

To ostatnie pytanie; co urząd zrobił, albo zamierza zrobić w tej kwestii żeby odblokować tę ulicę? Będziecie czekali znowu na wniosek mieszkańców, czy radnego, czy pan jako wiceburmistrz i mieszkaniec miasta czuje, że jest też potrzeba taka, żeby urząd zaczął działać w tej kwestii – dopytywał usilnie Grzegorz Ślusarczyk.

– Panie radny, mówimy o budynku, który jest … – ripostował Fuławka

– Mówimy o ulicy panie burmistrzu – kontrował radny.

Ale to jest ściśle powiązane z budynkiem. Co my zrobiliśmy żeby otworzyć ulicę? Nie otworzymy. Na ten moment nie ma planu zmiany organizacji ruchu. Jeśli taka zmiana będzie, czy taki wniosek trafi, to na pewno państwa poinformujemy – wskazywał już podniesionym głosem wiceburmistrz Fuławka.

– Czyli rozumiem, że urząd będzie dalej czekał. Jeżeli nie będzie wniosku, ulica będzie zamknięta? – kontynuował radny.

– Kwestia bezpieczeństwa, jest kwestią najważniejszą. – wskazywał Fuławka.

– I bezczynności – zamknął temat radny Grzegorz Ślusarczyk.

Na koniec warto dodać, iż po 17 latach, przy braku pomysłów i koncepcji zagospodarowania obiektu, w styczniu 2026 roku Gmina Lwówek Śląski pozbyła się budynku Słodowni.

Tak budynek słodowni wyglądał jeszcze w grudniu 2025 roku

4 KOMENTARZE

  1. Mowia, ze Pan Grzegorz to wspanialy maz, ojciec, pedagog, biznesmen, radny, spolecznik i prawdziwa opozycja. Być moze przyszly dyrektor szkoly w Plakowicach. Lwowecki info to docenil.

  2. Wkońcu chyba zrozumiał, że to on jest po stronie mieszkańców a nie to stowarzyszenie, które wszystkich oszukało a Kobialka wszystkich dodatkowo zawiódł. Postawa Ślusarczyka godna pochwały. Zobaczymy, czy ktoś jeszcze przejrzy na oczy

  3. Warto zadać pytanie Panu Ślusarczykowi, jaką on podjął by decyzję w sprawie otwarcia ulicy w świetle przedstawionych na sesji argumentacji Pana Gutki i magistratu? Dla mnie podejście Wiceburmistrza do tej sytuacji jest jak najbardziej zdroworozsądkowe. Budynek jaki jest każdy widzi. Czy zapewnienia Pana Gutki o „trwałości” konstrukcyjnej budynku Gmina na przyjąć za pewnik i na tej podstawie udostępnić drogę? Niedorzeczność. Czego oczekuje Pan Radny, że magistrat ma na przysłowiową „gębę” otworzyć drogę? Niech obecny właściciel przedstawi ekspertyzę, że budynek w aktualnym stanie technicznym nie zagraża okolicznym nieruchomościom, w tym sąsiadującej z nim drogi, wtedy jak najbardziej będzie zielone światło do wznowienia ruchu na tym odcinku. Ewentualnie niech Pan Ślusarczyk i właściciel zabytku, do spółki zobowiążą się do wzięcia odpowiedzialności za wszelkie potencjalne szkody, to nawet zaraz można ściągać znaki i zapory. No dalej brygada, do odważnych świat należy. Samo istnienie tego budynku w obecnej architekturze miasta to wstyd. Dla mnie jako mieszkańca tegoż miasta jest to czarny punkt na widokówce jego panoramy. Nie czarujmy i nie opowiadajmy historii z mchu i paproci, że ten strup ma jakiś walor historyczny. Gdyby zrobić głosowanie wśród mieszkańców, można śmiało założyć że znaczna część respondentów opowiedziałaby się za likwidacją tego potworka.

  4. Muzeum będzie czy co hotel niech połowę drogi otworzą choć z drugiej strony na ciężarówkę z browaru też może coś spaść kierowca nie żołnierz na wojnie aby ryzykował

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj