Siła wiatru, a właściwie siła ludzkiej głupoty, okazała się na tyle duża, że doszło do zniszczeń w parku miejskim w Lwówku Śląskim. Ławki zostały wyrwane z mocowań i poprzesuwane.
Patrząc na skalę „żywiołu”, można odnieść wrażenie, że przez park przeszło tornado. Różnica polega jednak na tym, że natura nie pozostawia po sobie śladów w postaci celowo zdewastowanej infrastruktury. Jak informują nas czytelnicy, w tym przypadku ktoś postanowił potraktować publiczne mienie jak element siłowni lub tor przeszkód.
Ławki nie pojawiły się w parku przypadkiem. Zostały zakupione i zamontowane za publiczne pieniądze, czyli środki pochodzące z kieszeni wszystkich mieszkańców. Każdy taki akt wandalizmu oznacza konieczność przeznaczenia kolejnych środków na naprawy zamiast na inne potrzebne inwestycje.
Trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla zachowania osób, które dla chwilowej „zabawy” niszczą wspólną przestrzeń. Efekt jest jeden – bałagan, straty i dodatkowa praca dla służb odpowiedzialnych za utrzymanie porządku.
























