Ta historia mogła zakończyć się tragicznie. Na szczęście – dzięki szybkiej reakcji i ogromnemu zaangażowaniu ludzi o wielkich sercach – finał jest szczęśliwy. Psa udało się uratować.
W minioną niedzielę dyżurna Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim, kom. Iwona Miras, odebrała nietypowe zgłoszenie. Dotyczyło ono psa, który został ukąszony przez żmiję podczas spaceru na górskim szlaku w rejonie Świeradowa-Zdroju. Choć tego typu interwencje nie należą do standardowych zadań Policji, funkcjonariuszka nie pozostała obojętna. Los zwierząt nie jest jej obcy – również prywatnie angażuje się w pomoc czworonogom.
Widząc, jak poważna jest sytuacja, natychmiast podjęła działania i powiadomiła Dziki Patrol.
Do zdarzenia doszło na szlaku w kierunku Rozdroża pod Kopą. Pies o imieniu Daisy, prowadzony na smyczy, został ukąszony w łapę przez dobrze zamaskowaną żmiję wygrzewającą się na ścieżce. Właściciel znajdował się daleko od samochodu, a czas w takiej sytuacji ma kluczowe znaczenie. Dodatkowo, z uwagi na długi weekend, dostępność służb była ograniczona.
Do akcji włączyli się również myśliwi z Koło Łowieckie Głuszec w Lwówku Śląskim, którzy dzięki doskonałej znajomości terenu błyskawicznie dotarli do właściciela i Daisy, a następnie przetransportowali ich do samochodu.
Jeszcze zanim ratownicy dotarli na miejsce, pies był już w drodze do lecznicy, gdzie natychmiast otrzymał pomoc.
Przypominamy:
Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż w Polsce. W ciepłe dni często wygrzewa się na szlakach i leśnych drogach.
Pamiętaj:
• trzymaj psa na smyczy,
• unikaj gęstych traw i kamienisk,
• obserwuj ścieżkę,
• w razie ukąszenia – zachowaj spokój i jak najszybciej udaj się do weterynarza,
• ogranicz ruch psa, by spowolnić rozprzestrzenianie się jadu.
Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w tę akcję – za współpracę, błyskawiczne decyzje i realną pomoc.
To kolejny przykład na to, że empatia, zaangażowanie i współdziałanie mogą uratować życie – nawet tam, gdzie nie ma obowiązku działania.
-/młodszy aspirant Olga Łukaszewicz KPP Lwówek Śl./-
























za moich młodych czasów za takie zgłoszenie to co najwyżej bym tzw. pasztetówką po plecach albo po nogach dostał i na tym by się skończyło