Dlaczego odłów ryb budzi kontrowersje?„Podczas przygotowywania relacji pracownik ZO groził mi nawet użyciem siły fizycznej, ponieważ próbowałem zrobić dla Was zdjęcia dźwigu, który transportuje pojemniki z rybami. Obawiają się, że nieprawidłowości mogą ujrzeć światło dzienne”.
Tak relację z tego, co od kilku dni dzieje się na Jeziorze Pilchowickim w kwestii odłowu ryb zapowiada na swoim profilu Koło PZW Grodzkie Jelenia Góra. Jego przedstawiciele podkreślają, iż nie mają żadnych relacji ani z inwestorem, czyli Tauron Ekoenergia, ani z wykonawcą realizującym odłów ryb i zapewniają, że dzięki temu mają możliwość obiektywnego przygotowania informacji, w której obalą też fake newsy tak intensywnie publikowane przez domorosłych specjalistów od odłowów, budownictwa wodnego, ichtiologii, gospodarki wodnej, środowiska … i czego tam sobie tylko nie wymyślą.
Ale do rzeczy! Gdy poziom wody w Jeziorze Pilchowickim obniżył się, a dno zbiornika zaczęły odsłaniać wieloletnie osady denne, wokół prowadzonej operacji pojawiło się wiele emocji, domysłów i nieprawdziwych informacji. Wody w jeziorze stale ubywa, a do całkowitego opróżnienia pozostało zaledwie kilka dni. Cały przepływ Bobru kierowany jest obecnie do sztolni obiegowej zlokalizowanej na prawym brzegu zbiornika. W efekcie akwen stopniowo traci charakter jeziora i coraz bardziej przypomina koryto rzeki.
Szczególnym problemem są odsłonięte namuliska, które przez dziesięciolecia gromadziły się na dnie zbiornika. Wraz z dalszym obniżaniem poziomu wody dochodzi do osuwania się osadów i ich mieszania z przepływającą wodą. Osady te zawierają zarówno zanieczyszczenia chemiczne transportowane przez rzekę przez wiele lat, jak również skażenie biologiczne. Powstająca zawiesina wpływa bezpośrednio na funkcjonowanie organizmów wodnych.
„Skrzela ryb zbudowane są z bardzo cienkich blaszek skrzelowych, przez które przepływa krew. Woda opływająca skrzela dostarcza tlen, który przenika do krwi, a jednocześnie odbiera z niej dwutlenek węgla. Aby wymiana gazowa przebiegała sprawnie, powierzchnia skrzeli musi pozostawać czysta i mieć bezpośredni kontakt z wodą. Zawiesina, która obecnie znajduje się w wodzie, znacznie utrudnia ten proces. Osady zaklejają powierzchnię blaszek skrzelowych. Dochodzi również do intensywnego wydzielania śluzu, co dodatkowo ogranicza efektywność oddychania.
Woda w zbiorniku przypomina błotnistą maź, co przy obecnej pogodzie przyspiesza jej nagrzewanie i dodatkowo przyczynia się do spadku zawartości tlenu. Rokowania nie są więc dobre i nikt nie ukrywa, że należy liczyć się ze stratami. Wśród osób z którymi rozmawiałem widać jednak było zaangażowanie i traktowanie tematu bardzo serio. Zarówno osoby ze strony wykonawcy, Taurona jak i zarządu okręgu cały czas dyskutowały, szukając sposobu na minimalizowanie strat”. – wskazuje Koło PZW Grodzkie Jelenia Góra.
Od dwóch tygodni prowadzone są działania mające na celu ocenę warunków panujących w zbiorniku oraz ratowanie ryb. Za organizację odłowów odpowiada inwestor – Tauron PE. Na miejscu pracuje zespół doświadczonych ichtiologów wyposażonych w specjalistyczny sprzęt służący do pomiarów natlenienia wody. Kluczowym zadaniem było ustalenie aktualnych miejsc koncentracji ryb. Analizowano możliwość wykorzystania echosond, jednak ze względu na bardzo silne zamulenie zbiornika urządzenia te nie mogły zapewnić wiarygodnych odczytów. Ostatecznie do lokalizacji ryb wykorzystano system sieci kontrolnych.
– „Z nieoficjalnych informacji wynika, że wystąpiły obszary wody o bardzo złych warunkach tlenowych – na granicy przeżywalności, a miejscami nawet poniżej wartości krytycznych. Stada ryb przemieściły się jednak w górę zbiornika. To właśnie dlatego ich lokalizacja w poprzednich dniach była tak utrudniona. Dzisiaj wiadomo już, gdzie można prowadzić działania, a część ryb wróciła również bliżej zapory, dzięki czemu rozpoczęto odłowy. Pod zaporą ustawiono pompy natleniające wodę”. – wskazują wędkarze z PZW Grodzkie.
Obecnie prowadzone są intensywne odłowy ratunkowe. Ryby wyjmowane z sieci transportowane są łodziami pod zaporę, gdzie za pomocą dźwigu opuszczane są specjalne zbiorniki ze świeżą wodą. Następnie ryby trafiają do samochodu przystosowanego do przewozu żywego materiału zarybieniowego. W natlenionych zbiornikach przewożone są do innych akwenów, między innymi do Wrzeszczyna oraz Perły Zachodu.
Jak podkreśla Koło PZW Grodzkie Jelenia Góra, działania prowadzone są na dużą skalę i przy zaangażowaniu wielu osób. W proces zaangażowany jest jeleniogórski Zarząd Okręgu PZW, a sytuację na miejscu osobiście monitorowała dyrektor biura Zarządu Okręgu. Przedstawiciele koła, które opiekuje się tym łowiskiem, również uczestniczą w działaniach obserwacyjnych i pomocniczych.
Według obserwacji prowadzonych podczas odłowów stan większości transportowanych ryb jest dobry.
– „Miałem dziś okazję obserwować cały proces i, co ciekawe, ryby wypuszczane do nowych zbiorników są w całkiem dobrej kondycji. Z całego transportu padł dosłownie jeden leszcz. Kilka, może kilkanaście ryb padło jeszcze przed załadunkiem, przy odłowie około 400 kg ryb. Potwierdzone są również informacje, że część ryb zeszła sztolnią w dół rzeki. Obawiano się, że nie będzie to możliwe ze względu na kratę zabezpieczającą wlot do sztolni o oczkach 14 × 14 cm. Okazuje się jednak, że na odcinku rzeki w kierunku Wlenia obserwowane są ryby pochodzące z Pilchowic. To oczywiście dobra wiadomość, jednak znając realia i mając doświadczenia ze spuszczania Jeziora Czocha, padłe ryby mogą pojawić się za kilka dni. Wszystko zależy od szybkości działania i niestety, niesprzyjającej aury. Odłowy będą trwały przez weekend i w przyszłym tygodniu. Zwiększona zostanie ilość łodzi rybackich, a transport ryb będzie prowadzony na bieżąco”. – wspomina w relacji PZW Grodzkie.
Jeleniogórskie koło zaznacza jednocześnie, że ostateczna ocena skutków opróżniania zbiornika będzie możliwa dopiero w kolejnych dniach. Doświadczenia związane ze spuszczaniem wody z Jeziora Leśniańskiego i Jeziora Czocha pokazują, że część negatywnych skutków może ujawnić się z opóźnieniem.
Przedstawiciele Koła PZW Grodzkiego Jelenia Góra zwracają również uwagę na dużą skalę dezinformacji pojawiającej się w mediach społecznościowych. Jak podkreślają, część publikowanych materiałów nie uwzględnia rzeczywistego przebiegu działań prowadzonych na zbiorniku, co prowadzi do błędnych interpretacji. W jednym z przypadków łódź wykorzystywana przez ichtiologów do kontroli sieci została błędnie uznana przez internautów za jednostkę prowadzącą nielegalne połowy, co skutkowało nieuzasadnionymi zgłoszeniami kierowanymi do Policji.
„Jak nam tłumaczyła na miejscu sympatyczna pani policjantka z lwóweckiej komendy – takie zgłoszenia dostają regularnie, muszą na nie reagować, przyjeżdżają, marnują czas i paliwo, a zgłaszający często znajduje się wiele kilometrów od miejsca zdarzenia. Można się śmiać z głupoty internetowych “strażników”, ale ten patrol mógł być w tym czasie potrzebny zupełnie gdzie indziej.” – relacjonuje PZW Grodzkie.
Wędkarze zapowiadają publikowanie kolejnych materiałów dotyczących sytuacji na Jeziorze Pilchowickim. Jak podkreślają jego przedstawiciele, celem jest przekazywanie mieszkańcom i wędkarzom możliwie pełnych informacji opartych na obserwacjach prowadzonych bezpośrednio na miejscu, danych specjalistycznych oraz ustaleniach osób uczestniczących w działaniach ratunkowych.
Redakcja Lwówecki.info tydzień temu, na prośbę wędkarzy zapytała rzecznik prezesa Tauron Ekoenergia m.in. o proces odłowu ryb z jeziora i o to, jaka ilość ryb jest w planach do odłowienia? Niestety, instytucja jak na razie milczy. W efekcie tego milczenia, nie pokazywania procesu odłowu mnożą się spekulacje. Chyba, że faktycznie jest coś do ukrycia?
























Który to groził, ten emeryt niespełniony z dużym brzuchem co pracę kiedyś zaczynał od zamawiania jedzenia i śmiali się wszyscy że dziecko pewnej pani XXX zrobił? To jeszcze ją łupie?
Ta cała sytuacja z odłowem ryb budzi tyle emocji że nawet wśród zapalonych wędkarzy popierających PZW Okręg Jelenia Góra słychać słowa które nie przystoi powtarzać . Pewnie oni się nie znają lub mają uraz osobisty, zawodowy ???? Myślę że mają rację i wiedzą co mówią . Ale czy ktoś chce słuchać ludzi z dolnego „rzędu” ???????
dno jeziora będzie posporzątane czy te śmiecie tam zostaną?
Dziś byłem z kajakami na zbiorniku Wrzeszczyn.Ludzie byli zaskoczeni odorkiem gnijących ryb.W odległości około 500 metrów od startu koło wieży rycerskiej naliczyli ok.20 padłych sporych leszczy.Ryby te prawdopodobnie pochodziły z Pilchowic.Mam nadzieje że osoby odpowiedzialne za przenosiny ryb zajmą się tym fetorkowym problemem.
Oj oj jaka to krzywda się dzieje że przyjeżdża patrol policji bo ktoś zgłosił że się źle dzieje z odłowem atak nie było policja przyjeżdża za nasze pieniądze podatników i wolę żeby pięć razy przyjechali sprawdzić a nie stają schowani z odpalonym silnikiem i korzystają z klimatyzacji nie ma tłumaczenia że mogli być potrzebni gdzie indziej