Moja Pasja: Joanna Małoszczyk

0
Joanna Małoszczyk. Fot.: Paweł Rubaj BPMiG Gryfów Śląski

W ramach naszego krótkiego cyklu pn.: „Moja Pasja”, w każdy kolejny poniedziałek prezentujemy historie wyjątkowych osób, mieszkańców naszego regionu, naszych sąsiadów, znajomych, przyjaciół, którzy mają swoją małą pasję.

 

Joanna Troszczyńska – Giera: Dzisiaj o swojej pasjach opowie nam mieszkanka gminy Gryfów Śląski Pani Joanna Małoszczyk. Pani Joanno Pamięta Pani, kiedy i od czego zaczęła się Pani przygoda ze sztuką?

Joanna Małoszczyk: Już jako dwunastolatka malowałam, rysowałam i zapisywałam zeszyty notatkami udającymi wiersze. Obejrzałam wtedy film o Amedeo Modigliani, Montparnasse 1919. Uwiodła mnie romantyczna atmosfera paryskiej bohemy.

JT-G: Czy za tą pasją, zainteresowaniami poszła także nauka, to znaczy, czy kończyła Pani jakieś szkoły o kierunkach artystycznych, jakie?

J. M.: Określa się to, jako indywidualny tok nauczania. Zawsze były to nieformalne grupy plastyczne, wcześniej Oleśnica potem Lubań i Gryfów Śląski.

autorka: Joanna Małoszczyk

JT-G: Malarstwo, rysunek, poezja, co Panią najbardziej pochłania i przynosi najwięcej satysfakcji?

J. M.: Nie zastanawiała się nad tym i było by mi trudno zdecydować.

JT-G: Skąd czerpie Pani inspiracje?

J. M.: Z otoczenia, ostatnio fotografuję dzieci z podwórka i te zdjęcia czasami są inspiracją.

JT-G: Pani obrazy (przynajmniej te, która ja widziałam) to głównie portrety, kobiece akty oraz kwiaty. Czy zdarza się Pani malować np. krajobrazy, zwierzęta i czy w Pani obrazach możemy odnaleźć znane mam zakątki, np. okolice Gryfowa Śląskiego?

J. M.: Fascynacja kobiecym aktem, jako tematem została mi po Modiglianim. Chciałam być tak jak on. Krajobraz raczej, jako tło. Wykonałam kilkadziesiąt rysunków piórkiem Gryfowa i okolic. Prezentowałam je w 2002 roku w Gryfowie i w Lwówku Śl. w Galerii „Klatka”.

autorka: Joanna Małoszczyk
autorka: Joanna Małoszczyk

JT-G: Z jakich technik Pani najchętniej korzysta?

J. M.: W pierwszej kolejności jest akwarela, ale nie unikam ołówka, piórka i tuszu, pisaków, pasteli, węgla, akrylu i farb olejnych.

JT-G: Ma Pani na koncie wiele wystaw, od Gryfowa Śląskiego, po najbardziej odległe zakątki Polski, a także wystawy zagraniczne. Które z nich były dla Pani najważniejsze?

J. M.: Każdy kontakt z ludźmi, którzy chcą oglądać moje obrazy jest ważny, lecz najbardziej cieszą te, na które przychodzą osoby, które mnie nie znają, wtedy spojrzenie jest świeże rozmowa ciekawsza.

JT-G: Jest Pani także autorką ilustracji do kilkunastu książek. Czy może Pani naszym czytelnikom wymienić kilka ich tytułów?

J. M.: Oczywiście to nie wszystkie:

  • Dla poetyckiej grupy “Metafora” – “Nad brzegiem słowa”.
  • Dla Elżbiety Śnieżkowskiej- Bielak – “Na pograniczach świtu”.
  • Dla Wiesławy Siemaszko- Zielińskiej – “W ulotnym szeleście słów”.
  • Dla Jeleniogórskiego Klubu Literackiego – “Karkonoskie ścieżki słowa”.
  • Dla Elżbiety Śnieżkowskiej- Bielak – “Wędrówki z Kwisaczkiem i Bajką”.
  • Dla Elżbiety Śnieżkowskiej- Bielak – “Za firankom wiatru”.
  • Dla Grażyny Drobek – Bukowskiej – “Bajeczki dla syneczka i córeczki”.
  • Dla Grażyny Drobek – Bukowskiej – “Trudna miłość”.
  • Dla Stowarzyszenia w Cieniu Lipy Czarnoleskiej – “Zwyczajnie, tylko o miłości”.
  • Dla Wiesława Smurzyńskiego – “Szczęściu nadałem twoje imię”.
  • Dla Wiesława Smurzyńskiego – “Księżniczka z mojej bajki”.

JT-G: Czy łatwo Pani przychodzi zilustrowanie opowieści? I czy przyjmuje Pani każde zlecenie, czy musi to być coś wyjątkowego, co?

J. M.: Najłatwiej ilustruje się własne książki, jednakże mam to szczęście, że jak do tej pory nikt mi za bardzo nie narzucał koncepcji.

JT-G: Wiersze są uzupełnieniem Pani twórczości. Wiele osób mówi, iż są bardzo osobiste, czy zgodzi się Pani z takim twierdzeniem?

J. M.: Trudno zaprzeczyć, choć staram się by każdy znalazł w tych tekstach coś własnego.

Wszystkie obrazy świata
są niedokończone
i tak okrutnie
i tak cudownie
stale się przemieniają
malarz już wczoraj
podpisał swe dzieło
wyszedł napić się wina

a już kłaniają się epoki
i szepczą to ona
rudowłosa Lunia
o szyi długiej
jak wieża katedry
uśmiecha się
i mówi
czuje się zaszczycona
a ponad wieżą katedry
tańczy błękit paryski

 

Oparłam się wczoraj
o Ramię Perseusza
namiętnie
choć z rezerwą
nie ufam
drodze mlecznej
naszej Galaktyki
ufam ulicznym grajkom
którzy nie maja pretensji
do północnego nieba
o talent do miłości
tajemnicą jest
dotyk
i przez stulecia
będziesz to ścigał
po nieskończoność
będziesz odtwarzał
ten pierwszy taniec

JT-G: Część napisanych wierszy udało się Pani zebrać i wydać. Jakie tytuły noszą tomiki i gdzie można je dostać?

J. M.: Wiersze ukazały się we wspólnych tomikach grupy „METAFORA” pod tytułem: „Dokąd” i „Na granicy słowa”, a także w autorskich tomikach: „Jeszcze zdążę” i „Romans z chuliganem”. Po książki można się zgłaszać bezpośrednio do mnie.

Jest wiersz
który z mojego snu
wyszedł na spacer
słońce też wstało
słodkie madonny
które mylą
szum krwi z szumem wiatru
owinięte we fiolety nieba
niedostrzegalnie
przenikały
w rzeczywistość
otwierały się przedmieścia
śpiewały ptaki
mój wiersz
bosą stopą
deptał przydrożne trawy
rozkładał mgły po ścierniskach
uwodził anioły
i w ogóle
zachowywał się frywolnie
choć pamięta
że jest jedna
jedyna
ta
która teraz zdejmuje sukienkę
i oczy smutne ma
i zawsze milczy
lecz gdy przechodzi
przez mój wiersz
bije serce

 

autorka: Joanna Małoszczyk

W maleńkiej kawiarni w Paryżu
pijąc czerwone wino
a może to był absynt
nie pamiętam
rozmawiał ze mną
Guillaume Apollinaire

poeci to tacy ludzie
którzy mieszkają w książkach
i małych miasteczkach
oglądają motyle
o skrzydłach większych
niż Pacyfik
i seriale telewizyjne
co raz częściej pracują na etacie
mają przyjaciół dzieci rachunki
i sny o kwitnących jabłoniach
trawieni gorączką
spragnieni szczęścia
jak inni
czasami spacerują po tęczy

JT-G: Jest Pani osobą, która chętnie pomaga potrzebującym, m.in. przekazuje Pani swoje obrazy na aukcje charytatywne. Dlaczego Pani to robi?

J. M.: Cieszy mnie, że mogę pomagać innym.

JT-G: Jednym z chyba największych wyróżnień, jakie Pani otrzymała jest honorowa odznaka „Zasłużony dla kultury polskiej”. Czy takie wyróżnienia motywują do dalszej działalności?

J. M.: Wyróżnienia i nagrody cieszą, ale nie są motywacją, to, co leży u podstaw wszelkiej twórczości to chęć wręcz potrzeba opowiedzenia swojej historii.

JT-G: Jakie plany artystyczne na najbliższe miesiące ma Pani Joanna Małoszczyk?

J. M.: W maju Biblioteka Publiczna w Lwówku Śląskim planuje moją wystawę i spotkanie autorskie. Trzeci tomik się pisze.

JT-G: Dziękuję za rozmowę i zapraszam wszystkich już 10 maja na godzinę 17. Do lwóweckiego ratusza na spotkanie autorskie oraz wernisaż pt.: „Złodzieje motyli”.