Brak oddziałów przygotowawczych. Kto na tym cierpi?

14
2784
Mariola Szczęsna Burmistrz Lwówka Śląskiego (zdjęcie poglądowe)

Nauka dzieci w klasach łączonych, w których są nasze dzieci i dzieci uchodźców z Ukrainy staje się koszmarem. Radna łamiącym się głosem mówiła o problemach w Lwówku Śląskim.

 

Prawie setka dzieci uchodźców trafiła do lwóweckich szkół

Temat dzieci uchodźców z Ukrainy, które to zgodne z zaleceniami rządu poszły do szkoły stał się jednym z ważniejszych tematów marcowej sesji Rady Miejskiej Gminy Lwówek Śląski. Poruszyła go radna Elżbieta Ugrynowicz, która wskazywała, że na chwilę obecną w lwóweckich szkołach jest 97 ukraińskich dzieci, z których tylko dwoje włada językiem polskim, co stwarza realne trudności w nauczaniu tak dzieci uchodźców, jak i wpływa negatywnie na naukę polskich dzieci. Mówiła o problemach z jakimi borykają się nauczyciele, z jakimi borykają się dzieci uchodźców, ale i z jakimi borykają się nasze dzieci. Nie zabrakło trudnych pytań i zaskakujących odpowiedzi.

Ukraińskie dzieci nie znają polskiego

„Na 97 osób tylko dwie posługują się w stopniu może takim komunikatywnym w mowie, gorzej z pismem językiem polskim. Ministerstwo i zarówno kuratorium rekomendowały, aby były to międzyszkolne oddziały przygotowawcze. Czy uważa pani, pani burmistrz, że włączenie tych uczniów do klas już istniejących było właściwym krokiem, ponieważ wszystkie te dzieci są w klasach dołączanych?” – pytała radna, która zaznaczała, że tacy uczniowie mają być przecież klasyfikowani, mają realizować program a ósmoklasiści mają przystąpić do egzaminu.

czytaj: Burmistrz chce likwidować przedszkole.

Jak ich uczyć, skoro nic nie rozumieją?

Pani radna wskazała trudności z jakimi wiąże się organizacja takiego egzaminu ósmoklasisty dla dzieci z Ukrainy. Otóż, jak wyjaśniała, taki uczeń będzie musiał mieć na egzaminie tłumacza z pełnymi kwalifikacjami posługującego się biegle językiem polskim i ukraińskim. Radna pytała o to, czy to Gmina będzie poszukiwać takich tłumaczy, czy rolę tą zrzuci na dyrektorów szkół? Starała się też wykazać, że włączenie uczniów z Ukrainy w normalny rytm szkoły nie było posunięciem stuprocentowo dobrym, co w jej ocenie pokazuje dwutygodniowy etap nauki szkolnej, który ma za sobą. Tłumaczyła, że ministerstwo edukacji rekomendowało tworzenie oddziałów przygotowawczych, jako najlepszej formy zapewnienia edukacji dla dzieci uchodźców, jednak Gmina Lwówek Śląski takich nie utworzyła, a dzieci uchodźców skierowała do klas łączonych z naszymi dziećmi.

„Z racji tego, że uczniowie nie znający zupełnie języka polskiego w oddziałach przygotowawczych mieliby co najmniej sześć godzin języka polskiego. Zupełnie inne treści programowe byłyby nauczane.” – tłumaczyła radna, która zaznaczała, iż w obecnej sytuacji, nie ma możliwości znalezienia czasu na intensywną naukę języka polskiego dla nich.

Różnice programowe

Pani Elżbieta Ugrynowicz wspominała również, iż realizowany w naszych szkołach program nauczania odbiega w znacznej mierze od tego, który był na Ukrainie. „Jeżeli jest jedna klasa, gdzie 50/50 to są dzieci polskie i ukraińskie to proszę sobie wyobrazić jaka to jest praca.” – mówiła radna, która łamiącym się głosem odczytała refleksie przedstawione przez jej koleżanki i kolegów nauczycieli na temat obecnej sytuacji w lwóweckich szkołach:

Nauczyciele z lwóweckich szkół o nauce ukraińskich dzieci

„Uważam, że w oddziale przygotowawczym uczniowie mieliby szanse na opanowanie języka polskiego w stopniu komunikatywnym, co mogłoby zapobiec w powiększeniu się luki spowodowanej przerwaniem nauki w swoim kraju i dać szansę na kontynuowanie edukacji w Polsce. W obecnej sytuacji mimo starań z mojej strony i starannego notowania wszystkiego, co jest zapisane na tablicy dzieci niewiele z tego rozumieją, a co za tym idzie ich postępy są niewielkie. Jak ich oceniać? My musimy na koniec roku wystawić oceny. Jak, za co?”

„Potrzebuję podręczników i ćwiczeń, bardziej ćwiczeń. Uczniom z Ukrainy kseruję kolejne strony w miarę możliwości tłumaczę z języka polskiego na ukraiński. Potrzebuję dodatkowej lekcji, na której uczyłabym ich języka polskiego. Nie czekając na jakiekolwiek decyzje w tej sprawie społecznie prowadzę taką lekcję jeden raz w tygodniu w czwartek na piątej lekcji dla uczniów i ich matek. Muszę się przecież jakoś z nimi dogadać. Wczoraj miałam problem, jeden z ukraińskich uczniów źle się poczuł. Jak mam skontaktować się z mamą chłopca?”

„Na lekcji nie ma możliwości realizować normalnie materiału. Nie można poświęcić tyle uwagi naszym uczniom, ile potrzebują. Dzieci z Ukrainy też potrzebują uwagi, zainteresowania, możliwości nauki i poszerzenia swojej wiedzy. Jest to niemożliwe bez zatrudnienia pomocy nauczyciela znającego język polski i ukraiński, lub bez stworzenia oddziałów przygotowawczych. Jak oceniać? Uczniowie z Ukrainy biorą udział w lekcjach języka niemieckiego nie rozumiejąc zupełnie nic. Posługują się innym alfabetem przecież.”

Dotyczy lekcji religii. „Uczniowie nie rozumieją przekazywanej treści. Efekty pracy są mierne.”

„Uważam, że to będzie stracony czas dla tych dzieci, ponieważ powinny one bardziej skupić się na nauce rozumienia mowy, pisma z języka polskiego. Poza tym powinny przebywać wśród swoich rodaków, aby czuć się pewniej i bezpieczniej. Martwi mnie również ocenianie osiągnięć dziecka z Ukrainy. Kolejnym problemem jest komunikacja z rodzicami, ponieważ mówią tylko po ukraińsku. Uczniowie próbują przepisywać notatki i zapisy z tablicy nie rozumiejąc kompletnie nic, co piszą. Nie mają podręczników, zeszytów, ćwiczeń. Często przestają słuchać prowadzącego w trakcie lekcji i korzystają z telefonów. Dużym problemem jest niemożliwość sprawnego porozumiewania się. Dezorganizuje to cały tok lekcji. Uczniowie raczej niechętnie odpowiadają i nie włączają się w rytm zajęć. Uczęszczanie uczniów ukraińskich do klas ogólnodostępnych nie zapewnia im pełnego i komfortowego przyswajania wiedzy.”

„Dziecko powinno uczyć się intensywnie języka polskiego a dopiero później poznawać literaturę polską. Powinno się to odbywać w klasach przygotowawczych. Znajomość języka jest kluczową umiejętnością, która umożliwiłaby prawidłowe i sensowne funkcjonowanie ucznia z Ukrainy w naszej szkole. Przecież mamy im pomagać. Te dzieci są miłe, grzeczne, bardzo lubię obserwować je, gdy się bawią, śmieją, chyba czują się tu bezpiecznie i chyba jest najważniejsze, to co robimy”

Dotyczy historii: „Problemem jest różnica programowa. Jak mam je dostosowywać skoro uczniowie klasy szóstej na Ukrainie uczyli się ostatnio o starożytnej Grecji, my jesteśmy w wieku XVIII. Uczniowie ukraińscy w klasie siódmej uczyli się o wydarzeniach średniowiecznych a my jesteśmy po pierwszej wojnie światowej, wiek XX. Klasa ósma na Ukrainie jest w wieku XVII a my w czasach współczesnych. Drugim problemem jest to, że większość uczniów zna tylko pismo cyrylicą a nie [pismo] łacińskie.”.

To niezwykle wymowny obraz sytuacji z jaką codziennie muszą się mierzyć nauczyciele z lwóweckich szkół podstawowych, muszą się mierzyć dzieci uchodźców z Ukrainy i muszą się mierzyć dzieci z Polski, które najwyraźniej również na tym cierpią. Bo przecież nauczyciel, który w trakcie 45 minutowej lekcji stara się choć przez chwilę dotrzeć do dzieci ukraińskich traci czas i energię.

Wiceminister edukacji: „Na tym też tracą polscy uczniowie”

O tym, iż odejście od tworzenia oddziałów przygotowawczych i puszczanie ukraińskich dzieci do klas wraz z dziećmi polskimi jest nienajlepszym rozwiązaniem mówił wiceminister edukacji i nauki Dariusz Piontkowski na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego, które odbywało się w ubiegłym tygodniu. Z jego prezentacji wynika, iż do polskiego systemu edukacji zostało zapisanych ponad 147 tys. dzieci z Ukrainy. „Zdecydowana większość z nich zapisywana jest do oddziałów podstawowych. Jak rozumiem, wynika to przede wszystkim z tego, że jest to najprostsze organizacyjnie rozwiązanie: po dwóch, trzech uczniów dopisuje się do klas, które już istnieją” – wspominał wiceminister Piontkowski. – „Nie wiem, czy jest to najbardziej efektywne, bo ci uczniowie, nie znając języka, na początku przynajmniej, mają ogromne ograniczenia w tym, by przyswoić sobie to, co polski nauczyciel próbuje przekazać na swoich lekcjach. Na tym też tracą polscy uczniowie” – mówił wiceszef MEiN, który zwrócił się z apelem do samorządów i do dyrektorów szkół, by jak najczęściej tworzyli oddziały przygotowawcze. Piontkowski poinformował także, że resort przewiduje wprowadzenie zmian w klasyfikacji dla tych uczniów ukraińskich, którzy trafią do klas przygotowawczych. Mówił, iż tam jest inna ramówka niż w normalnym oddziale szkolnym.

Quo vadis?

Podczas marcowej sesji radna Elżbieta Ugrynowicz przekonywała, że to nie o taką edukację z jaką mamy obecnie do czynienia chodziło w naszych szkołach i pytała pani burmistrz, dlaczego podjęto decyzję o nieutworzeniu oddziałów przygotowawczych w Lwówku Śląskim? Radna złożyła także wniosek o przemyślenie przez władze Gminy utworzenia oddziałów przygotowawczych z intensywną nauką języka polskiego, co byłoby z korzyścią dla wszystkich dzieci i dla nauczycieli.

Jak nie wiadomo o co chodzi…

Burmistrz Lwówka Śląskiego odpowiadając starała się przekonać, iż to jest temat bardzo trudny. Mówiła, iż te sugestie nie powinny być kierowane do samorządów. „Nie ma proszę państwa przepisów i ustawy, która jasno stawia sprawę.” – przekonywała M. Szczęsna, która zapewniała radną, iż w stu procentach się z nią i jej argumentacją zgadza. Tłumaczyła, iż w gminie nie utworzono oddziałów przygotowawczych z powodu jej zdaniem braku miejsc, braku wolnych klas, braku nauczycieli i braku tłumaczy.

„nasze dzieci też tracą na tym”

Burmistrz Lwówka Śląskiego przyznała również, iż problem nie dotyczy tylko dzieci ukraińskich, ale także dzieci polskich. „Przecież kosztem tego, że my musimy tłumaczyć dzieciom z Ukrainy i to nie jest złośliwość po prostu nasze dzieci też tracą na tym. Przecież mają też egzaminy” – zauważała szefowa magistratu, która zapewniała, że nie ma złotego środka. „Ale jak zwykle wszystko spada na samorządy i nas wszyscy dookoła z wszystkiego rozliczają. Z wszystkiego.” – dodawała powtarzając, że nie ma jasnych przepisów i nie ma środków na tworzenie oddziałów przygotowawczych.

czytaj: Burmistrz Szczęsna bez wotum zaufania. Wraz z pracownikami wyszła z sesji!

Czy to był dobry wybór?

„To jest jak gdyby rekomendacja też taka odgórna, nie przepisy, które nam właśnie… nie ma przepisów, które nam nakazują zrobić to, bądź to. To są rekomendacje. My musimy wybrać te najlepsze. Ale tutaj nie ma najlepszego wyjścia. Po prostu nie ma. Ani te oddziały przygotowawcze, bo nie mamy na tyle miejsc, żeby jakoś te dzieci wiekowo, w każdej szkole, … znaleźć miejsca, znaleźć tłumaczy, znaleźć psychologów, … To jest drodzy państwo niewykonalne. Bo po drugie ani środków, ani tych ludzi nie mamy.” – przekonywała burmistrz Lwówka Śląskiego, która nadmieniła radnym, iż od wojewody napływają cały czas kolejne wymogi. Jak mówiła, w ostatnich nakazał on Gminie znaleźć dodatkowe 130 miejsc dla kolejnych uchodźców, a tych jak zapewnia M. Szczęsna oprócz sal gimnastycznych, świetlic wiejskich i hali sportowej po prostu nie ma.

Hejt, czy prawo do oceny pracy za publiczne pieniądze?

Burmistrz Lwówka Śląskiego powiedziała, iż po tym, jak zaproponowała, żeby umieścić uchodźców na hali sportowej przy szkole podstawowej nr 2 spotkała się z wielkim hejtem. Z tym jak mówiła Szczęsna spotyka się na ulicy, w sklepach i w sieci.

„Proszę państwa, co się zadziało? Hejt, wielki hejt, fizyczny hejt. Już naprawdę to… Ja się boję do sklepu wchodzić. Naprawdę do sklepów jeżdżę poza Lwówek Śląski. Pan sekretarz został zaatakowany fizycznie przez jedną panią, rodzica dzieci, które ćwiczyły karate na hali. Więc to już naprawdę są sprawy bardzo poważne.” – wspominała podczas sesji pani burmistrz, która wskazała także w stronę komentujących na stronach Lwówecki.info, iż te osoby także hejtują.

 

Robić, czy nie robić? Oto jest pytanie

Ostatecznie, jak przyznaje burmistrz kurator oświaty wskazał, że absolutnie nie wolno angażować hal sportowych i sal sportowych na miejsca dla uchodźców. “Zadzwoniłam do pana wojewody zapytać, co w końcu mamy zrobić? Bo albo przygotowuję, albo nie przygotowuję. Czyich rekomendacji i nakazów mam słuchać? Bo ja sobie zdaję sprawę, że to są zadania zlecone i my je musimy wykonywać. Więc po rozmowie z panem wojewodą oczywiście mamy przygotowywać ale dzięki bogu powiedział, że w ostateczności nam tych uchodźców przyśle, jak już naprawdę nie będzie miał gdzie ich już dać. Więc hala jest na tyle przygotowana, że mamy 90 nowiutkich łóżek z całym wyposażeniem. Mamy pakiety dla 90 osób, które przyjechały z dnia na dzień żeby po prostu podstawowe rzeczy miały i czekamy w gotowości”. – wyjaśniała pani burmistrz, która wskazała, że jeżeli wojewoda przyśle uchodźców, to trafią oni na halę sportową.

Nie ma innych miejsc?

Przewodniczący Rady Dawid Kobiałka zwrócił się z zapytaniem, czy pani burmistrz rozważała jakieś inne miejsca, do przyjęcia dla uchodźców, niż hale, czy sale sportowe? Wskazał tu dla przykładu byłą szkołę w Niwnicach. “Panie Przewodniczący szkołę w Niwnicach nawet nie bierzemy pod uwagę, drodzy państwo”. – odpowiadała M. Szczęsna.

Przewodniczący Kobiałka wtrącał, że to jest tylko przykład takiej lokalizacji. Na co burmistrz wskazała, że to są rodziny z normalnych domów. “My nie możemy spędzić ich do takiego miejsca, gdzie nie ma łazienek, gdzie jest ciemno, smutno, ciekną rury i w ogóle to nie oto chodzi” – mówiła M.Szczęsna.

Podsumowując

Radny Mateusz Rusinek w podsumowaniu tego obszernego tematy dopytywał: “Czyli oddziały przygotowawcze mogą być w szkołach, tylko z różnych względów, czy to lokalowych, czy finansowych pani wybrała tą druga opcję? – dopytywał radny. Na co usłyszał: “Nie drodzy państwo, ja nie wybrałam, ja rekomendowałam” – zapewniała szefowa magistratu. Sekretarz R. Szawłowski dodał, iż jest to decyzja kolegialna wszystkich dyrektorów szkół jednogłośna i ta zapadła podczas zebrania. “Byli wszyscy dyrektorowie szkół i przedszkoli. Każdy z nich powiedział, to, co radna Ugrynowicz tu powiedziała wcześniej, że fajną rzeczą byłoby te oddziały integracyjne, ale z dwóch powodów one są niemożliwe, w zasadzie z trzech. Jeden z nich to jest lokalowy, drugi jest personalny, kadry nie mamy ludzi do uczenia, bo wiadomo, że nowy oddział, to nowe godziny, nowa praca. Nie ma nauczycieli, którzy mogliby być obciążeni tymi oddziałami. I trzeci finansowy. Nikt nam nie gwarantuje sfinansowania istnienia tych oddziałów.” – wskazywał sekretarz Szawłowski.

czytaj: Burmistrz Szczęsna tłumaczy się z „afery działkowej” i zapowiada proces

Niemożliwe? A jednak

Jak się jednak okazuje są samorządy, które dobrze radzą sobie ze znajdywaniem miejsc dla uchodźców i umieją również utworzyć oddziały przygotowawcze dla uczniów, żeby ci mogli być zaopiekowani, pobierać naukę, w tym znaczną ilość lekcji języka polskiego i jednocześnie, żeby nasi uczniowie na tym nie tracili. Takich samorządów wcale nie trzeba daleko szukać, bo wystarczy tu wskazać Powiat Lwówecki, który czworo uczniów rozumiejących w stopniu komunikatywnym język polski skierował do istniejących klas – w ZSOiZ w Gryfowie Śląskim troje uczniów, w ZSOiZ w Lwówku Śląskim jedną uczennicę – a dla pozostałych dwudziestu uczniów we współpracy z dyrekcją Zespołu Szkół Ekonomiczno- Technicznych w Rakowicach Wielkich utworzył w tej szkole oddział przygotowawczy.

Oddział przygotowawczy, to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich

Dlaczego zdecydowano się na utworzenie oddziału przygotowawczego? – Zaistniała taka potrzeba – tłumaczy nam Naczelnik Wydziału Infrastruktury Społecznej w Starostwie Powiatowym w Lwówku Śląskim, który wyjaśnia, iż młodzież w oddziale przygotowawczym będzie miała tak naprawdę intensywny kurs języka polskiego, do tego uczniowie będą kontynuować naukę angielskiego i będą mieli lekcje wychowania fizycznego. Nie będą mieli innych języków obcych, np. niemieckiego, nie będą uczyli się chemii, historii, czy religii.

Koszt vs. zysk

Jak usłyszeliśmy władze Powiatu już kilkanaście dni temu podjęły stosowną uchwałę, dzięki której taki oddział mógł ruszyć. Koszt? Półtora etatu nauczyciela i jedna sala lekcyjna. Zysk? Młodzież z Ukrainy nie nudzi się na zajęciach, a dzięki intensywnej nauce polskiego wkrótce będzie mogła normalnie komunikować się w naszym ojczystym języku i wówczas będzie mogła zostać włączona do istniejących klas. Ale to nie wszystko.

Gdyby ci uczniowie trafili teraz do klas z uczniami polskimi, to mnożyłby się problemy. Nauczyciel musiałby wybrać, czy skupić się jak dotychczas na kontynuowaniu przerabiania materiału i w tym przypadku nieznający polskiego uczniowie z Ukrainy mogliby się czuć odrzuceni a z pewnością zupełnie nic by z tych lekcji nie zrozumieli, czy otworzyć serce przed dziećmi uchodźców i za pomocą translatora starać się dotrzeć do nich z wiedzą, co byłoby z dużym kosztem dla polskich dzieci, dla których zabrakłoby czasu. W tej sytuacji nie ma nic po środku. To dlatego władze Powiatu wybrały tworzenie oddziałów przygotowawczych, co z pewnością będzie także z korzyścią dla naszych uczniów.

Łączone klasy i intensywna nauka polskiego

Ministerstwo Edukacji i Nauki wskazuje, iż liczba uczniów w oddziale przygotowawczym nie może przekraczać 25. Klasy szkół podstawowych mogą być łączone w następujący sposób: I-III oraz IV-VI, a także VII-VIII. Zajęcia edukacyjne w oddziale przygotowawczym prowadzą nauczyciele poszczególnych przedmiotów, którzy mogą być wspomagani przez pomoc nauczyciela władającą rodzimym językiem ucznia. Na realizację obowiązkowych zajęć edukacyjnych przeznaczona w szkole podstawowej przeznaczono: dla klas I-III – nie mniej niż 20 godzin tygodniowo, dla klas IV-VI – nie mniejsza niż 23 godziny tygodniowo, dla klas VII i VIII – nie mniej niż 25 godzin tygodniowo. Nauka języka polskiego ma się odbywać według programu nauczania opracowanego na podstawie ramowego programu kursów nauki języka polskiego dla cudzoziemców w wymiarze nie niższym niż 6 godzin tygodniowo.

czytaj: Burmistrz Lwówka Śląskiego powiedziała prawdę.

Wybory burmistrz

Obecna burmistrz Lwówka Śląskiego niejednokrotnie podejmowała decyzje, które były szeroko krytykowane, które wielu mieszkańcom nie podobały się, które ich irytowały. To jednak nie zmieniało jej nastawienia. Teraz M. Szczęsna przyznaje na sesji, że boi się już wchodzić do sklepów i na zakupy jeździ poza Lwówek Śląski. O podobnych obawach od innych burmistrzów w regionie jakość nie słychać. Może to więc czas na głębsze przemyślenia albo po prostu złożenie mandatu? A co do oddziałów przygotowawczych, to trudno w  kontekście wypowiedzi nauczycieli nie odnieść wrażenia, iż żadne pieniądze nie zrekompensują strat.

14 KOMENTARZE

  1. Robienie z tych dzieci głupa u tyle, odgórnie powinno być to dogadanie, w każdej szkole zatrudnić po 1 nauczycielu z Ukrainy i tyle i niech uczy taka jedną klasę nawet bez przygotowania z każdego przedmiotu aby dokończyć rok szkolny a później się zobaczy.

  2. pani burmistrz nie nadaje sie na to stanowisko jakos ini burmistrzowie sobie radza a unas nigdy nieda sie rady z tym zrobic caly czas same problemy burmistrz do dymisji jak najszybciej

  3. Nie dziwię się że jest jak jest każda strona ma trochę racji, ale rodzice z tą halą to załamka… Za kilka lat to my możemy być uchodźcami a wtedy usłyszymy że balet czy karate w niemieckiej szkole ważniejszy. Z drugiej strony rząd obciął fundusze samorządom i niech se radzą za darmo i ponoszą koszty a potem jakiś machałek czy inny pisowczyk przyjedzie i się polansuje… Aha a z trzeciej strony jak ktoś chce pomagać to może przyjąć ludzi do siebie jak jeszcze do tego ma np agroturystyke, ale tak ogólnie ciężka sytuacja decyzyjna jak się nie obrócisz i co nie zrobisz to źle. Warto posłuchać pani byłej dyrektor bo też ma sporo racji.

  4. Zacznijmy od tego że starsze dzieci z Ukrainy rzadko kiedy uczą się polskiego ale do polskiej szkoły chodzą. Nie czytają nie piszą nie mówią po polsku ale dostaną polskie świadectwa z dobrymi ocenami? Jak to możliwe?

  5. Niestety to wszystko jest porypane. Uczenie dzieci polskiego to nieporozumienie. Na tym tracą nasi uczniowie. Dbajmy o nasze sprawy i Polskie sprawy tak jak to robią inni. A co do uczenia historii to byłbym ostrożny nie wiadomo co teraz wolno uczyć i co mówić o pisaniu nie wspomnę .

  6. Są dzieci z Ukrainy , są ich mamy. Na pewno też są nauczycielki. Dajmy im lokum i niech uczą ukraińskie dzieci.Nie będzie kłopotu z językiem. Będą uczyć według swojego programu. Czemu jesteśmy tacy głupi? Własnym dzieciom utrudniamy naukę. Innym nie pomagamy, a jednocześnie karzemy nasze dzieci. Dziwny to kraj.

  7. Za bardzo swirujemy z Ukraińcami. Tu jest Polska i zadbajmy o nasze dzieci , w 2 czy 3 miesiące niczego nie nauczycie chyba , że podstaw języka i to będzie przydatne. Reszta to jest postaw się i zastaw się – bo jakoś specjalnie pieniądze nie idą z UE! Tylko dobroć ludzka I tyle powinno wystarczyć.

  8. Od tygodni pomagamy Ukraińcom z dachem nad głową karmimy i zbieramy dary ale bez przesady. W szkołach większość siedzi i nic nie robi bo nie czytają i nie rozumieją po polsku. Nie zwalajmy wszystkiego na polskich nauczycieli z polskich szkół by teraz uczyli się ukraińskiego i próbowali uczyć dzieci z innego systemu nauczania które opanowały inny program. PRZECIEŻ JEST ZDALNE NAUCZANIE Z UKRAINY! Wystarczy zorganizować klasy i komputery opiekuna. Co im da polska szkoła jak wrócą za pół roku lub rok na Ukrainę? Co im da polskie świadectwo na Ukrainie? NIE ZAPOMINAJMY O POLSKICH DZIECIACH które mają program egzaminy i nie można ich poświęcać kosztem dzieci z Ukrainy które nic nie robią na lekcjach a wszyscy udajemy że jest dobrze. Nie nie jest dobrze i mam prawo mieć odmienne zdanie

    • Nie bój Żaby.
      Nasi przywódcy tj.Prezes Kaczyński, minister Ziobro i ,,najwspanialszy minister oświaty” wszechczasów Czarnek budują w Polsce drugi Budapeszt i i dadzą radę.
      Nasi sojusznicy – agenci Putina Orban, Le Penn podzielą się z nami swoimi kontaktami i pomogą,
      Choć pieniędzy z UE (w Euro) nie będzie,
      to dużo, bardzo dużo złotówek nam nadrukują
      szef NBP Glapiński dostał teraz już za to premię ok tj. 190 tys
      tym bardziej, że ruskie limuzyny już sobie pokupowali…

      • Niezapominajka, ty masz odklejone coś we łbie z tej nienawiści. Nie strasz nie strasz……jesteś taką zaślepioną nienawiścią osobą, że aż strach. Brzmisz jak powiatowy “Kapeć”, który już chyba w każdej partii był, a teraz próbuje lizać zadek PO. Wstydu nie macie. Nie, żeby pis był ok, ale to co piszesz, to większość mocno przekoloryzowana rzeczywistość. Ogarnij łeb bo się zagotujesz.

Skomentuj Nie zapominajmy o naszych dzieciach Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here