Strona główna Aktualności Ciężkie jest życie działkowca w Lwówku Śląskim

Ciężkie jest życie działkowca w Lwówku Śląskim

4
262
Rodzinne Ogrody Działkowe Wyzwolenie w Lwówku Śląskim
Rodzinne Ogrody Działkowe Wyzwolenie w Lwówku Śląskim

Problemy działkowców, to nie tylko na brak kładki, ale też brak miejsc parkingowych i kontenerów na śmieci przy bramach. „Więc targamy te śmieci ze sobą do domów, mimo, że w opłatach za działki są wliczone śmieci”.

 

„Wsi spokojna, wsi wesoła, który głos twej chwale zdoła?” – tak o miłości do wsi pisał Jan Kochanowski. Namiastkę wsi, kawałek pola pod niebem mają też niektórzy mieszkańcy Lwówka Śląskiego. Zielona działka jest oazą na betonowej pustyni, miejscem relaksu, wytchnienia i realizacji pasji. Dla wielu, zwłaszcza seniorów jest całym życiem. Jak przyznają sami działkowcy ten skrawek ziemi, to nie tylko uprawa przysłowiowej marchewki, to także kontakt z naturą i okazja do integracji z ludźmi o podobnych zainteresowaniach.

Do niedawna działkowcy martwili się o pogodę, brak, lub nadmiar deszczu, wiosenne przymrozki, palące słońce w lecie, choroby roślin, czy szpaki, które wydziobywały, co najlepsze owoce. Taki to żywot ogrodnika, który musi żyć w zgodzie z przyrodą i podporządkowywać się jej kaprysom. I taki los świadomie wybrali mieszkańcy Lwówka Śląskiego, którzy zdecydowali się na prowadzenie działek na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych Wyzwolenie.

Ten los sprawił jednak, że od blisko dwóch lat lwóweccy działkowcy mierzą się z całą serią dodatkowych wyzwań, jakie stanęły przed nimi. Po tym, jak we wrześniu 2024 roku wielka woda zalała ogródki i zniszczyła wszystko, co na nich rosło, kolejne miesiące były czasem morderczej walki o przywrócenie kondycji ziemi i o odbudowę zniszczeń. Jakżeż ciężka była to walka, gdy oprócz samej pracy w ogrodzie trzeba było przemierzyć pół miasta, by dojść do działek, bo woda naruszyła konstrukcję kładki.

Ludzie do problemu podchodzili ze zrozumieniem. Jednak każdy materiał ma swoją wytrzymałość. Były huczne zapowiedzi, kolorowe zdjęcia w mediach społecznościowych, spotkania i uściski dłoni i … na tym się skończyło. Grubo ponad półtora roku od katastrofy, kładki nadal nie ma. To sprawia, że gro z działkowców na swoje poletka przyjeżdża samochodami. I tam pojawia się kolejny problem.

– Wiadomo, że teraz większość z działkowiczów jeździ autem, którego nie ma często gdzie postawić, nie mówiąc o minięciu się dwóch pojazdów – wskazuje jedna z naszych czytelniczek.

Auta zatrzymują się przy skraju drogi w zrobionych na dziko zatoczkach. Miejsce ma tam zaledwie garstka zainteresowanych. Najgorzej jest w weekend, gdy ludzie po tygodniu ciężkiej pracy chcą się zrelaksować na swoim ogródku.

Kolejną bolączką, na którą uwagę zwraca jedna z czytelniczek, są kubły na śmieci, a mówiąc dokładniej ich brak.

– Kolejny temat działek…, tym razem nie mostu, który nikt nie wie kiedy będzie, ale myślę, że równie ważny. Otóż, chodzi o kontenery na śmieci. Kontenery są postawione przy bramie bodajże nr 9, to główna brama przy „moście”. Działkowicze z bram od nr 1 mają naprawdę problem ze śmieciami. Chodzimy- jeździmy na działki dla odpoczynku, robimy grille z czym wiążą się śmieci. Nie mamy gdzie ich wyrzucić, bo kontenery zostały nam po prostu zabrane. I nikt nie wie kiedy i czy w ogóle będą wstawione. Więc targamy te śmieci ze sobą do domów, mimo, że w opłatach za działki są wliczone śmieci. – zwraca uwagę kobieta.

4 KOMENTARZE

  1. Nie przesadzajmy z tymi miejscami parkingowymi… A co to ciężko kawałek się przejść ? Tylko trzeba zaparkować pod samą brama?? Od strony Dino w stronę działek ulica jest długa i pobocze szerokie !!! Można parkować !!!

  2. tak sobie myślę że gdyby otwarty właśnie most miał naprawiać po powodzi burmistrz to z perspektywy kładki obawiam się czy by do tego kiedykolwiek doszło

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj