Strona główna Aktualności Na sygnale Zamknięta droga wojewódzka Pławna – Pasiecznik

Zamknięta droga wojewódzka Pławna – Pasiecznik

2
2522
zdjęcie archiwalne

Ruch na drodze wojewódzkiej prowadzącej z Pławnej Dolnej przez Golejów, Wojciechów, Zalesie do Pasiecznika powoli zamiera. Główne natężenie przenosi się na sąsiednie drogi.

 

Planowana przebudowa drogi wojewódzkiej nr 297 na odcinku Pasiecznik – Lwówek Śląski od wielu lat budzi emocje. Nikt nie ma wątpliwości, że inwestycja jest konieczna dla poprawy bezpieczeństwa i stanu technicznego nawierzchni. Jednak zamiast sprawnie prowadzonych robót mamy serial niepowodzeń i bzdurnych ograniczeń. W efekcie część mieszkańców zdążyła już zwątpić, czy zapowiadane zmiany kiedykolwiek wejdą w realną fazę realizacji.

Umowę na wykonanie prac podpisano w maju 2024 r., natomiast oficjalne ogłoszenie rozpoczęcia inwestycji nastąpiło we wrześniu 2025 r. W październiku zapowiedziano pierwszą zmianę organizacji ruchu i zamknięcie odcinka Pasiecznik – Pławna Dolna. Przyjęte wówczas rozwiązania komunikacyjne spotkały się z ostrą krytyką, ponieważ nie uwzględniały w wystarczającym stopniu potrzeb mieszkańców Zalesia, Wojciechowa i Golejowa oraz osób dojeżdżających tam do pracy, prowadzących działalność gospodarczą czy obsługujących gospodarstwa rolne. Dodatkowe napięcia wywołał fakt, że po wprowadzeniu ograniczeń w ruchu prace w terenie przez dłuższy czas nie były widoczne.

Kluczową barierą okazały się procedury związane z wycinką drzew. Wniosek wykonawcy na pierwszym odcinku inwestycji obejmował usunięcie ponad trzystu drzew. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zakwestionowała skalę planowanych działań i ostatecznie, w grudniu 2025 r., wydała zgodę na wycinkę około połowy wskazanej liczby. Przeciągające się formalności doprowadziły do sytuacji, w której droga pozostawała zamknięta mimo braku robót, co zakończyło się dopiero po protestach mieszkańców i czasowym przywróceniu ruchu.

Obecnie wykonawca ponownie wchodzi na plac budowy, co oznacza powrót do rozwiązań tymczasowych w organizacji ruchu. Oficjalny objazd dla relacji Lwówek Śląski – Jelenia Góra wyznaczono przez drogę wojewódzką nr 364 do Gryfowa Śląskiego, a następnie drogą krajową nr 30 do Pasiecznika. W praktyce należy się spodziewać, że część kierowców będzie korzystać z alternatywnego przejazdu przez Pławną Dolną w kierunku Wlenia.

Istotną zmianą w porównaniu z poprzednią organizacją jest doprecyzowanie katalogu pojazdów dopuszczonych do ruchu na odcinku wyłączonym z ruchu ogólnego.

„Odcinek wyłączony z ruchu ogólnego z dopuszczeniem pojazdów uprzywilejowanych – teren objęty robotami budowlanymi od skrzyżowania dróg DW297 | DP2491D (kierunek na Wleń) – do skrzyżowania dróg DW297 | DK30 miejscowości Pasiecznik. Zakaz ruchu na tym odcinku nie będzie dotyczył pojazdów obsługi budowy, służb ratowniczych, służb komunalnych, autobusów kursowych i dojazdu do posesji i firm w m. Wojciechów, Golejów i Zalesie.” – dowiedziała się redakcja Lwówecki.info

Ruchem wahadłowym (naprzemiennym) objęte zostaną odcinki od Golejowa do Wojciechowa i od Wojciechowa do skrzyżowania DW297 i DK30 w miejscowości Pasiecznik na potrzeby realizacji wycinki drzew przez okres około jednego miesiąca.

Objazd w relacji Lwówek Śląski – Pasiecznik zasadniczo ma obowiązywać przez cały okres realizacji inwestycji, która planowana jest do czerwca 2028 r., przy czym zakres wyłączeń z ruchu będzie się zmieniał wraz z postępem prac.

Zgodnie z przekazanymi informacjami nowa organizacja ruchu zostaje wdrożona z dniem dzisiejszym, to jest 06 lutego 2026 r. i od tego momentu obowiązują opisane ograniczenia oraz trasy objazdowe.

2 KOMENTARZE

  1. Szkoda gadać… Jak ludzie mają normalnie żyć w tym kraju?

    Przecież to się w głowie nie mieści. Jak mam dojechać do chorej matki, ojca, bliskiej osoby, kiedy wprowadzają jakieś absurdalne zakazy przejazdu między miejscowościami – np. z Pasiecznika do Wojciechowa, albo odwrotnie? Przecież to są sąsiednie miejscowości, nie żadne trasy krajowe czy zamknięte strefy wojskowe.

    A co najgorsze – prace drogowe niby się odbywają, ale tylko w tygodniu. W weekend? Cisza, pusto. Żadnych robotników, żadnych maszyn. Ale zakaz jazdy nadal obowiązuje. Kompletnie bez sensu! Dlaczego nie można było tego zaplanować jakoś rozsądniej? Albo chociaż zrobić wyjątki – dla mieszkańców, dla osób opiekujących się rodziną, dla ludzi, którzy muszą się przemieszczać z ważnych powodów?

    Czy naprawdę tak trudno to ogarnąć? Gdzie jest logika? Gdzie jest chociaż odrobina empatii? Człowiek chce dojechać do chorej matki, a traktowany jest jak przestępca, bo przekracza jakiś bezmyślny zakaz ustawiony odgórnie, bez refleksji nad realnymi potrzebami ludzi.

    Chory kraj, chore przepisy, zero inteligentnego zarządzania. A zwykli ludzie mają się z tym męczyć. Ile jeszcze mamy znosić takich absurdów?

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj