PGW Wody Polskie wyjaśniają, co z pracami na rzece Osownia w gminie Lwówek Śląski oraz czy i kiedy ewentualnie złożą zawiadomienie o możliwości popełnia przestępstwa.
Art. 271. Kodeksu karnego:
§ 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę, co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Na początku grudnia 2025 roku z kopyta ruszyły prace związane z naprawą zabudowy regulacyjnej wraz z infrastrukturą towarzyszącą rz. Osownia w km 0+000 – 13+000. To ciek wodny przepływający przez sołectwa Skorzynice, Zbylutów, Chmielno i Żerkowice w gminie Lwówek Śląski. Działania prowadzone były w grudniu, pomimo, iż jak wynika z informacji redakcji Lwówecki.info, protokół odbioru robót, czyli dokument potwierdzających ich rzeczywiste zakończenie, został podpisany 12 listopada! Wody Polskie nie zaprzeczają tym ustaleniom. Jednak to, co wydaje się oczywiste dla wielu osób obserwujących poczynania dyrekcji Zarządu Zlewni w Lwówku Śląskim, ani dla Stanisława Longawy Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, ani jego przełożonych, ani organów ścigania, już tak oczywiste już nie jest.
W odpowiedzi na pytania redakcji Lwówecki.info z 29 grudnia ubiegłego roku, władze zarządu regionalnego po raz kolejny przyznają, że protokół nie został sporządzony zgodnie ze standardami, czym przyznają, iż takowy protokół odbioru robót w rzeczywistości powstał. Z naszych informacji wynika, iż pod protokołem podpisały się cztery osoby i jak na razie znikome konsekwencje poniosła tylko jedna z nich. Po tym jak redakcja zainteresowała się sprawą, stanowisko stracił dotychczasowy wicedyrektor Zarządu Zlewni w Lwówku Śląskim. Wody Polskie przyznają, że nie złożyły zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa i jak na razie we własnym zakresie ustalają, co się stało.
„Czy w związku z możliwością popełniania przestępstwa poświadczenia nieprawdy w dokumentach przez osoby podpisujące protokół odbioru robót (wykonawca robót, kierownik budowy oraz z ramienia Wód Polskich: zastępca dyrektora i uczestniczący w odbiorze pracownik Nadzoru Wodnego), dyrekcja Wód Polskich skierowała zawiadomienie do organów ścigania (Policja, Prokuratura, CBA, CBŚP, inne), a jeżeli tak, to, kiedy i gdzie złożono zawiadomienie?” – zapytała redakcja Lwówecki.info, na co Zespół Komunikacji i Edukacji Wodnej Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu anonimowo odpowiada, że trwają ustalenia.
„Protokół odbioru robót został sporządzony w sposób odbiegający od przyjętych standardów. W Zarządzie Zlewni w Lwówku Śląskim trwa audyt zgodnie z obowiązującymi w Państwowym Gospodarstwie Wodnym Wody Polskie procedurami wewnętrznej kontroli. W przypadku ujawnienia okoliczności mogących wskazywać na naruszenie prawa, Wody Polskie podejmą działania zgodnie z procedurami.” – wskazują Wody Polskie.
Instytucja, której misją jest ochrona mieszkańców Polski przed powodzią i suszą, zrównoważone gospodarowanie wodami dla ochrony naszych zasobów wodnych i zapewnienie dobrej jakości wody dla obecnych i przyszłych pokoleń i której wszystkie czynności opierają się o pieniądze publiczne przyznaje też, że jak na razie poza zabraniem pieczątki byłemu już wicedyrektorowi nikt nie poniósł konsekwencji.
„Czy poza konsekwencjami utraty stanowiska przez zastępcę dyrektora inni pracownicy ponieśli jakieś konsekwencje, a jeżeli tak to, jakie?” – pyta redakcja Lwówecki.info.
„W tej sprawie prowadzone są wewnętrzne czynności kontrolne. Ewentualne decyzje personalne będą możliwe po ich zakończeniu.” – odpowiadają Wody Polskie, które potwierdzają również, że Magdalena Czafurska-Dziak, dyrektor Zarządu Zlewni w Lwówku Śląskim nie straciła swojego stanowiska i jeżeli do takiej zmiany na stanowisku dyrektora miałoby dojść, to dopiero po zakończeniu kontroli oraz analizie jej wyników.
„Kwestie ewentualnych decyzji personalnych pozostają w kompetencji kierownictwa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie i mogą być rozpatrzone po zakończeniu trwających czynności kontrolnych oraz analizie ich wyników.” – wskazały Wody Polskie.
Mimo, że protokół odbioru końcowego robót utrzymaniowych sporządzony na podstawie złożonego w dniu Wszystkich Świętych zgłoszenia w sprawie zakończenia robót został podpisany w pierwszej połowie listopada i w tym samym dniu wykonawca robót wystawił fakturę na ponad 424 tysiące złotych, to w grudniu na cieku wodnym w Skorzynicach, czy Zbylutowie postępowały prace. Wody Polskie przyznają, że dały wykonawcy czas na ich zakończenie do 19 grudnia, jednak nie dotrzymał on i tego terminu.
„Wykonawca został wezwany do wykonania umowy w nieprzekraczalnym terminie do 19 grudnia 2025 r. Prace jednak nadal trwają, co oznacza, że wykonawcy naliczane są kary umowne za opóźnienia liczone od umownego dnia zakończenia robót, tj. od 1 listopada 2025 r.” – wskazują Wody Polskie, które zapewniają, że każdy etap realizacji robót jest dokumentowany, w tym w formie dokumentacji fotograficznej i nie mają jak dotąd wiedzy, by w realizowanych działaniach były jakieś nieprawidłowości.
Jak już informowaliśmy, sprawie realizowanych w gminie Lwówek Śląski prac ma się przyjrzeć Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego, do którego wpłynęło zawiadomienie, iż roboty mogą być prowadzone bez wymaganych pozwoleń. Na razie nie mamy jeszcze odpowiedzi od DWINB w zakresie poczynionych ustaleń.
Gro mieszkańców oburzył fakt, iż podczas prowadzonych robót wydobyta z koryta rzeki ziemia składowana była na brzegach cieku Osownia. W tej sprawie otrzymaliśmy kilka skarg od mieszkańców Zbylutowa. Wody Polskie zapewniają, iż w tym zakresie wszystko jest pod kontrolą.
„Z koryta cieku usuwany jest nanos mineralny z domieszką materiału organicznego, który nagromadził się w wyniku intensywnych wezbrań, ograniczających naturalny transport rumowiska. Roboty prowadzone są w sposób etapowy – po wstępnym ułożeniu materiał jest odsączany, a następnie sukcesywnie wywożony przez wykonawcę.” – wskazują Wody Polskie.
Natomiast Regionalna Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu przyznaje, iż w dniu 12 maja 2025 r otrzymała zgłoszenie z Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Zarząd Zlewni w Lwówku Śląskim dotyczące prowadzenia prac na cieku Osownia. Z dokumentacji wynikało, iż zakres planowanych prac obejmował m.in. mechaniczne usuwanie rumoszu skalnego, remont i konserwację ubezpieczenia brzegu poprzez odtworzenie brzegu tj. rozbiórkę istniejącego muru oporowego i wykonanie nowego oraz remont i konserwację ubezpieczenie brzegu poprzez odtworzenie brzegu tj. wykonanie koszy kamienno- gabionowych. Ponadto wskazano, że powyższe prace miały być prowadzone pod specjalistycznym nadzorem przyrodniczym z ramienia Wykonawcy oraz Inwestora. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu nie wniósł sprzeciwu do przeprowadzenia działań wskazanych w przedmiotowym zgłoszeniu. Jednak jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia pracownicy RDOŚ-u nie mieli żadnych informacji o tym, czy owe prace już się rozpoczęły, trwają, czy się zakończyły, ani też jakichkolwiek informacji o możliwych nieprawidłowościach podczas wykonywania robót.
„RDOŚ we Wrocławiu nie posiada informacji o rozpoczęciu lub/i wykonaniu ww. prac. Jednocześnie informuję, że w grudniu 2025 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu nie otrzymał informacji o możliwych nieprawidłowościach podczas prac prowadzonych w miejscowościach Skorzynice/Zbylutów w gminie Lwówek Śląski na cieku wodnym Osownia w km 0+000 – 13+000”. – wskazuje Karolina Motyka rzecznik prasowy Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu.
Oznacz to tyle, iż nikt nie powiadomił ochrony środowiska o tym, co się dzieje na rzece Osownia.
Jak się okazuje, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie przyznają, iż nikt dotychczas nie wnosił też zastrzeżeń do innych robót wykonywanych na terenie działalności Zarządu Zlewni w Lwówku Śląskim.
„Czy dyrekcja Wód Polskich przeprowadziła analizę wcześniejszych prac zlecanych przez Zarząd Zlewni w Lwówku Śląskim? Co wykazała analiza? Czy wszystkie inne zadania były wykonane prawidłowo?” – zapytała redakcja Lwówecki.info.
„Do innych prac prowadzonych na terenie Zarządu Zlewni w Lwówku Śląskim nie zgłoszono zastrzeżeń.” – odpowiedziały nam Wody Polskie.
Afera w Wodach Polskich wybuchła na początku grudnia 2025 roku. Pierwszy artykuł o tym, co się dzieje w kierowanym przez Magdalenę Czafurską-Dziak Zarządzie Zlewni w Lwówku Śląskim, opublikowaliśmy 12 grudnia, czyli „miesiąc po odbiorze prac”. W pierwszej połowie grudnia Stanisław Longawa dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu miał już mocne informacje, pozwalające mu na odwołanie ze stanowiska zastępcy dyrektora. Jednak w kolejnych tygodniach nie poszły za tym zawiadomienia o możliwości popełniania przestępstwa skierowane do organów ścigania. Wody Polskie zapewniają, że wyjaśnią sprawę we własnym zakresie, a dopiero potem (czyli w bliżej nieokreślonym czasie) być może złożą jakieś zawiadomienie.
W naszej ocenie, to jak na razie przykład upadku państwa prawa, które gdy podejrzenia dotyczą przysłowiowej „kradzieży batonika w sklepie” przez zwykłego obywatela, działa z całą swoją stanowczością i surowością, a w przypadku podejrzeń takiej skali, zamyka oczy, uszy i usta, w oczekiwaniu na to, co się samo wydarzy. Trudno nie odnieść wrażenia, iż sprawa zmierza ku pogrożeniu palcem, a jej finałem może być powiedzenie: “Tak nie wolno”. Jakie zakończenie w Waszej ocenie powinna mieć ta sprawa?
Wkrótce do tematu wrócimy.























Widać czarno na białym co i jak więc to tylko wskazuje na to , że Wody Polskie chcą sprawę uciszyć i nic z tego nie będzie.
Większych bzdur niż te odpowiedzi polskich wód nigdy nie czytałam, przecież w chmielnie ładują błoto z rzeki prosto na samochód to gdzie to wstępne odsączanie, czemu tego w zylutowie i skorzynicach nie zrobili, przecież tam wszystko na brzegach zostawili, część na szczęście już spłynęła spowrotem z topniejącym śniegiem.
Zakończenie tej sprawy powinno być w Prokuraturze Okręgowej w Jeleniej Górze, tylko czy oni sami podejmą czynności? Kto musi ich o tym poinformować i przekazać ustalenia.
Wody polskie a komu zależy na rozgłosie wiadomo że chcą wyciszyć sprawę rozwiązać wody polskie siedzą tam sami nie kompetentni .
Tam sami fachowcy pracują koń by się uśmiał zastępca dyrektora sam kiedyś pilnował żeby prawo było przestrzegane widać jak było.
Kiedy i gdzie resztę murów będą stawiać? Może w skorzynicach tu gdzie koparką powyrywali płyty?
Wydarzenia.24_29 grudnia 2025 r._godz.21:50. Czy ktoś z Państwa wie gdzie można obejrzeć powtórkę?
Polityka zrobi swoje. Nikomu czapka z głowy nie spadnie. No może komuś malutkiemu ,którego na pożarcie wystawią.
Cała rodzina Państwa Czafurskich jest w to zamieszana: dyrektorka Zarządu Zlewni w Lwówku Śląskim, jej kuzyn i ojciec ( były komendant policji) – wykonawca, brat – kierownik Nadzoru Wodnego w Lwówku Śląskim. I kierownictwo Wód Polskich nic z tym nie robi? Czemu ta sprawa nie zostala jeszcze zgłoszona do organów ścigania?