Strona główna Aktualności Instytucje Spuszczają wodę z Jeziora Pilchowickiego. Co z rybami?

Spuszczają wodę z Jeziora Pilchowickiego. Co z rybami?

24
28071
fot. archiwum Lwówecki.info

Trwa się remont zapory wodnej w Pilchowicach i drugi etap spuszczania wody. Wkrótce jezioro całkowicie zniknie. Co się stanie z rybami? Pytają wędkarze i miłośnicy przyrody.

Jezioro Pilchowickie

Jezioro Pilchowickie to jeden z największych zbiorników wodnych Dolnego Śląska, miejsce o nieocenionej wartości przyrodniczej i hydrologicznej. Jego istnienie jest nierozerwalnie związane z monumentalną zaporą wodną, która od ponad stu lat ujarzmia wody rzeki Bóbr. Zbiornik, skrywający tajemnice minionej epoki, jest dziś zarówno ostoją dla licznych gatunków fauny i flory, jak i obiektem wokół którego narastają kontrowersje związane z planowaną modernizacją zapory wodnej.

Życie w Jeziorze Pilchowickim

Pod taflą wody Jeziora Pilchowickiego rozgrywa się nieustający spektakl natury. Jezioro jest domem dla drapieżnych szczupaków i sandaczy, dorodnych leszczy i okoni, a także legendarnego suma europejskiego, który w tych głębokich wodach osiąga imponujące rozmiary. To miejsce, gdzie wędkarze przez dekady mogli mierzyć się z potęgą natury, ale także gdzie delikatna równowaga ekosystemu była narażona na szereg zagrożeń.

Podwodny świat Pilchowic to również mikrokosmos bezkręgowców – larwy owadów wodnych, ślimaki i skorupiaki tworzą fundament ekosystemu, stanowiąc pożywienie dla ryb i ptactwa wodnego. W strefach przybrzeżnych rozwija się roślinność wodna, zapewniająca schronienie dla licznych organizmów.

Modernizacja zapory wodnej w Pilchowicach

Plac budowy pod inwestycję mającą na celu modernizację zapory wodnej, został przekazany z początkiem 2026 roku. Zakres planowanych robót obejmuje m.in. remont korpusu zapory wraz ze ścianą odwodną, przebudowę przelewu skokowego i remont mostu nad przelewem, przebudowę sztolni obiegowej, wymianę zasuw turbinowych, zasuw upustów dennych.

Osady denne

Największe obawy mieszkańców żyjących poniżej zapory oraz wędkarzy i miłośników przyrody związane z modernizacją dotyczyły konieczności obniżenia poziomu wody w zbiorniku. Proces ten, choć teoretycznie kontrolowany, może wywołać nieodwracalne skutki dla środowiska.

Przez dekady na dnie jeziora gromadziły się osady zawierające niebezpieczne substancje, w tym metale ciężkie i toksyczne związki chemiczne. Ich nagłe uwolnienie może doprowadzić do skażenia rzeki Bóbr, zmiany składu chemicznego wody oraz masowego wymierania organizmów żywych. W dodatku, poruszenie dennych osadów może spowodować erozję dna rzeki, zamulenie koryta i negatywnie wpłynąć na jakość wody pitnej w regionie. Istnieje także ryzyko emisji toksycznych gazów, powstałych w wyniku rozkładu materii organicznej.

Co na to PZW?

Z informacji uzyskanych w ubiegłym roku, w odpowiedzi na pytania redakcji Lwówecki.info, przez Polski Związek Wędkarski wynika, że projekt modernizacji zapory zawierał następujące zapewnienie: „Stopniowe obniżanie poziomu wody w zbiorniku, określone w Tymczasowej instrukcji gospodarowania wodą, zapobiegnie także gwałtownemu poruszeniu nanosów osadzonych na dnie zbiornika. Uciążliwość tego procesu dla obszarów położonych poniżej zapory będzie znacząco mniejsza niż w powtarzających się corocznie wezbraniach powodziowych, gdy zgodnie z Instrukcją gospodarowania wodą, są otwierane upusty denne w korpusie zapory w celu zredukowania fali powodziowej i następuje wypływ zgromadzonych w zbiorniku zawiesin do rzeki poniżej zapory.”

Co z rybami w Jeziorze Pilchowickim?

Od chwili kiedy pojawiły się pierwsze informacje na temat modernizacji zapory wodnej i planów spuszczenia wody ze zbiornika, pojawiły się również obawy wędkarzy i ekologów o życie w jeziorze? Czy to życie zginie, czy ktoś zadba o ryby? O stanowisko w tej sprawie i podejmowane działania, jeszcze w ubiegłym roku, redakcja Lwówecki.info zapytała biuro prasowe Polskiego Związku Wędkarskiego.

Jak wynika z odpowiedzi, TAURON Ekoenergia Sp. z o.o. zgodnie z zapisami uzyskanego pozwolenia wodnoprawnego zobowiązany był m.in. do:

  • zapewnienia nadzoru ichtiologicznego podczas prowadzenia prac powodujących czasowe odwodnienie powierzchniowe;
  • powiadomienia Okręgu PZW w Jeleniej Górze, z 14-dniowym wyprzedzeniem, o terminie rozpoczęcia i zakończenia robót na obiekcie.

Burmistrz Wlenia odmówił wydania decyzji o środowiskowych

Jak wskazało nam w ubiegłym roku PZW, władze gminy Wleń odmówiły wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

„Warto dodać, że dla planowanej inwestycji Burmistrz Miasta i Gminy Wleń odmówił wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację tego przedsięwzięcia. Oznacza to, że planowanych działań nie uznano za przedsięwzięcie mogące znacząco lub potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 10 września 2019 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. W powyższej sprawie do RDOŚ we Wrocławiu monitował Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych Oddział w Jeleniej Górze (teren inwestycji obejmuje m.in. Park Krajobrazowy Doliny Bobru).” – stwierdziła w marcu ubiegłego roku Joanna Spychała, Dyrektor Biura ZO PZW w Jeleniej Górze.

Problem z odłowem ryb z Jeziora Pilchowickiego

Co więcej, jak słyszeliśmy, okręg PZW w Jeleniej Górze nie miał podstaw i kompetencji do kwestionowania powyższych stwierdzeń zawartych w dokumentacji przedmiotowego zadania inwestycyjnego. Dyrektor jeleniogórskiego biura przyznawała wówczas także, że będzie problem z odłowami ryb.

„Nie są planowane odłowy zbiornika, gdyż w świetle ww. uwarunkowań brak uzasadnienia dla przeprowadzenia tak znacznej ingerencji w ichtiofaunę zbiornika zaporowego Pilchowice oraz rzeki Bóbr, które jako wyjątkowo cenne i wrażliwe ekosystemy wymagają znacznej ochrony, a nie drastycznych i szkodliwych przekształceń. Ponadto należy podkreślić, że w tym przypadku odłowy obarczone byłyby ogromnym ryzykiem znacznych szkód przyrodniczych i strat gospodarczych, szczególnie gdyby opróżnianie zbiornika odbywało się w okresie letnim. Oprócz tego, warto zauważyć, iż powiadomienie z zaledwie 14-dniowym wyprzedzeniem o terminie rozpoczęcia prac, jest zdecydowanie niewystarczające, aby zorganizować tak trudne i odpowiedzialne zadanie jak odłowienie i translokację ryb z tak ogromnego i cennego przyrodniczo obszaru.” – tłumaczyła rok temu Joanna Spychała.

Władze związku wskazywała, iż okręg PZW w Jeleniej Górze nie ma podstaw, aby podważać i wchodzić w kompetencje ichtiologa zatrudnionego przez TAURON Ekoenergia Sp. z o.o., na którym będą ciążyć: obowiązek nadzoru nad procesem opróżniania zbiornika i pełna odpowiedzialność za stan ichtiofauny.

Nowe stanowiska ws. odłowu ryb z Jeziora Pilchowickiego

Sytuacja uległa radykalnej zmianie na przełomie roku. W połowie stycznia 2026 roku Tauron Ekoenergia przyznał, że prace związane z obniżaniem poziomu wody w zbiorniku będą prowadzone pod nadzorem ichtiologa. Jednocześnie zapewnił, że harmonogram działań uwzględni zasadę ochrony gatunkowej ryb i małży, których obecność w zbiorniku zostanie potwierdzona. Ponadto w przypadku stwierdzenia obecności gatunków chronionych – ryby mają zostać odłowione, a następnie uwolnione do siedlisk zastępczych.

„Odłowione ryby będą umieszczane w pojemnikach z natlenioną wodą i przenoszone do siedlisk poza obszarem realizacji robót. Będziemy informować na bieżąco o szczegółach tych działań, podamy oczywiście siedliska, do których ryby będą przenoszone” – wskazywał Tauron EkoEnergia.

Również PZW wypowiadała się bardziej optymistycznie. Rzecznik związku w odpowiedzi uzyskanej pod koniec stycznia 2026 roku zapewniał, że podczas opróżniania zbiornika Pilchowice prowadzone będą działania z zakresu ochrony wód, w które zaangażują się pracownicy i działacze Okręgu PZW w Jeleniej Górze oraz strażnicy Społecznej Straży Rybackiej, mające na celu zminimalizowanie strat w rybostanie.

Ryby narażone na śnięcia na skutek opróżniania zbiornika, planuje się przenieść do zbiorników zaporowych: Wrzeszczyn i Perła Zachodu. Obecnie prowadzone są rozmowy z potencjalnymi wykonawcami odłowów ryb. Okręg PZW w Jeleniej Górze posiada środki finansowe przeznaczone na ten cel. Zdecydowana większość ryb podczas spuszczania wody ze zbiornika, poprzez stale otwarte upusty denne, w sposób naturalny przepłynie do dolnego stanowiska zapory. – wskazywał rzecznik PZW.

Wykonawca wyklucza możliwość skażenia rzeki Bóbr

Co więcej, jak podkreślają władze związku wędkarskiego, okręg PZW w Jeleniej Górze w styczniu br. zorganizował dwa spotkania z przedstawicielami TAURON Ekoenergia Sp. z o.o., wykonawcą remontu oraz inżynierem kontraktu.

Wykonawca inwestycji wyklucza możliwość skażenia rzeki Bóbr osadami dennymi. Wykonawca oraz ichtiolog zatrudniony przez inżyniera kontraktu zapewniają sprawowanie kompleksowego nadzoru, a w ramach tego również monitoring środowiskowy w zakresie badania jakości wody, a szczególnie stopnia mętności. Po zakończeniu inwestycji, Okręg PZW w Jeleniej Górze planuje zarybić zbiornik zaporowy Pilchowice gatunkami ryb, w ilościach zgodnych z zapisami operatu rybackiego. – zapewnia rzecznik PZW.

Rzeczywistość nad Jeziorem Pilchowickim

Dziś Jezioro Pilchowickie niemal już całkowicie zniknęło. Widać odsłonięte brzegi i w znacznej części dno. Trwa drugi etap spuszczania wody z jeziora, który ma zakończyć się na przełomie czerwca i lipca. To moment, w którym woda pozostanie tylko w korycie wyrzeźbionym przez rzekę Bóbr. Do tego czasu wszystkie organizmy żywe z jeziora powinny znaleźć inny dom – czy to poprzez spłynięcie wraz z wodami rzeki, czy poprzez odłowienie.

– Proces jest realizowany zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym i środowiskowym, pod nadzorem zespołu przyrodników, w tym ichtiologa. Wykonawca NAVIGA STAL zabezpieczył proces odłowu ryb, który będzie realizowany adekwatnie do rozwoju sytuacji. Odłowione ryby będą transportowane do zbiorników zastępczych: Wrzeszczyn i Perła Zachodu – zapewnia w komunikacie Tauron Ekoenergia. 

Jak będzie w praktyce?

zakaz połowu ryb

24 KOMENTARZE

  1. Nie ma takiej obcji aby spuścić wodę bez ruszenia osadów dennych. Bedzie to samo co na innych zaporach gdzie spuszczono wodę . Okoliczni mieszkańcy chodzili i zbierali ryby . Nie ma możliwości aby odlowić ryby niewodem bo brzegi są grząskie zresztą nie ma tu fachowców od tego . Trzeba było już dawno odławiać i wywożic ryby do Rakowic ale widać że to wszystko jest brane na zywioł na zasadzie co będzie to będzie …

  2. Przecież to są dywagacje teoretyczne, w zbiorniku są dziesiątki ton ryb. Jak odłowić takie ilości i potem przenieść? Przecież tam są ryby , osiągające ponad metrowe i większe rozmiary. To będzie degradacja i zniszczenie, potencjału rybiego. W tym kraju, decyzje podejmują osoby niekompetentne i kompletnie oderwane od rzeczywistości.

  3. Najlepsze, że na forum są kompetentni czytacze, „eksperci”, ktorzy nawet nie wiedzą , że ryby muszą zasilić zbiorniki z tego samego obwodu rybackiego. Ten sam obwod co Pilchowice to Perła Zachodu i Wrzeszczyn. Rakowice już nie. Poza tym wiezienie latem ryb kilkadziesiąt kilometrow to w wyobraźni czytaczy tylko.

    • Rybę zywą to można i znad morza przywieść . Kwestia techniczna . Napisałem że nie ma tu odpowiednich ludzi firm i środków . Czytaj ze zrozumieniem . Ponadto zapora i Rakowice to ta sama rzeka tylko ludzie zrobili okręgi , ryby nic o tym nie wiedza …

  4. Dodam jeszcze, że proceder wedkowania na zamkniętym dla wedkowania akwenie trwa w najlepsze. Ochrona ze strony PSR i Społecznej SR to tylko w sprawozdaniach raczej. Przypomnę artykuł prasowy, w ktorym tovTauron obiecywał takie rzeczy parę miesiecy temu, że najwiekszy optymista by nie wymyślił. Rzeczywistość jak zwykle zweryfikowała i pewnie jeszcze zweryfikuje. M.in oczekiwano na sugestie wedkarzy jakimi gatunkami chcieli by by byl zarybiony po remoncie: ja bym chciał jesiotra, tołpygę i parę innych gatunków . Problem w tym, że Pilchowice to wody państwowe ( Wody Polskie) a szczegółowy operat zarybieniowy nie zezwala na zarybianie dowolnymi- wymyslonymi gatunkami. Nawet leszcz, płoć i okoń sie tu nie mieszczą

  5. Byłem dzisiaj koło mostu i niestety widziałem sandacza na brzegu jeziora one i okonie pierwsze padną szkoda tyłu ton ryb . Bóbr poniżej tamy brudna woda płynie ,a to dopiero się zacznie płynąć szłam oj coś czuję że będzie całą rzeka struta ,poniżej tamy jakieś filtru czy napowietrzanie powinno być w ostatnim etapie spuszczania wody

  6. Będzie to samo jak spuszczali zbiornik leśniański ryba czekała do ostatniej chwili jak już woda mocno się wymieszała z mułem i zaczęło brakować tlenu to na pół żywe ryby dopiero spływały do Kwisy. Rzeka za zaporą do Lubania była totalnie zamulona z potężną ilością poduszonych ryb . Do tej pory nie może się odbudować rybostan rzeki

  7. Jestem z Bolesławca, aktualnie tj 12 czerwca w Bobrze płynie gnój nie woda…. Obecne opady tylko dołożą kolorytu do całości …
    Co do ryb. Nie rozumiem dlaczego tak dużej ilości ryb nie można ulokować na większej ilości zbiorników na Bobrze. Przepływowy zbiornik na Rakowicach o głębokości dochodzącej do 20 m jest idealnym miejscem na dorobienie. Słowo klucz otwarty, co daje możliwość potencjalnej migracji czy w górę czy w dół…. Wiem że Bóbr jest poprzegradzany jak tor do biegu przez plotki ale tam jest kilka km rzeki jednak na przepływie. WrZeszczyn i tak się gotuje od ilości ryb więc dopuszczenie jeszcze większej ilości nie uważam za dobry pomysł…. Co do potencjalnego skarżenia wody to o ile takie nie nastąpi to muł i inny chemiczny syf który obecnie płynie wybije resztę rzycia utrzymującego inne gatunki takie np jak pstrągi, których już jest jak na lekarstwo… Na odcinkach wolnych to co płynie osadza się zamykając całkowicie miejsca zerowe i rozrodowe. Ogólnie widzę masakrę w niedługiej przyszłości….

  8. Dla wszystkich piszących ważniejsze jest dobro ryb niż bezpieczeństwo ludzi mieszkających poniżej zapory. Ten remont był konieczny aby uchronić na kolejne dziesięciolecia ludzi tym bardziej że stan tamy pozostawiał więcej zapytań niż odpowiedzi.

    • Nie pisz głupot jak nie znasz tematu . Zapora jest w dobrym stanie , nie przeciekała . W tamie jest korytarz mozna zobaczyć że nie przeciekała. Uszkodzone były zasuwy których naprawa nie była mozliwa bez spuszczenia wody .A tamę remontują przy okazji usuną też osady przy zasuwach aby poprawić przepływ wody tym samym zwiększą moc nowych generatorów

  9. Tak ,czy siak: trzeba przeżyć te 3-5 lat bez Pilchowic, wreszcie nie bedzie dla Okregu PZW wymówki dlaczego nie zarabiają, bo zbiornik bedzie spuszczany. Jest idealny moment by wyczyścić zbiornik z aut, opon, beczek, niewybuchów itp. Następnie zadbać o dobre zarybianie i wreszcie objąć regularną kontrolą strazy rybackiej.

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj