Epizod z wojny. Gryfów Śląski, 1759 r.

3
677
grafika: Lwówecki.info

Trzecia z wojen śląskich tocząca się pomiędzy Austrią i Prusami o tę prowincję rozpoczęła się 30. sierpnia 1756 r. od wprowadzenia wojsk pruskich do Saksonii, a skończyła podpisaniem pokoju dnia 15. lutego 1763 roku. Położenie Gryfowa Śl. nad samą granicą śląsko – saksońską wystawiało go na liczne penetracje wojsk obu walczących stron. Po przegranej bitwie pod Budziszynem (dokładnie Hochkirch – 13/14.X.1758 r.) wojska pruskie ewakuowały się na Śląsk, austriackie zaś do Czech. Do Lwówka Śl., Gryfowa Śl. i Mirska na kwatery przybyły oddziały ochotniczego korpusu Salamona i batalionu grenadierów pod dowództwem ppłk. Dieringshofena. W tym okresie na froncie do poważniejszych działań zaczepnych nie dochodziło; wojna toczyła się leniwie. Tu, na Pogórzu doszło do kilku operacji pogranicznych, a o jednej z nich poniżej.

Wieczorem 25. marca 1759 roku z kwater w północnych Czechach, przez terytorium saksońskie wyruszył w stronę Gryfowa Śl. austriacki korpus w sile 8.000 żołnierzy pod gen. Beckiem. Pochód tych wojsk obserwowany był przez cały czas przez pruskie posterunki wzdłuż Kwisy. Około południa 26. go umocniony na Krzyżnej Łące k. Złotnik Dieringshofen ze swoimi ostrzelał nadchodzących Austriaków. Na prędce ściągnięci grenadierzy nie dali rady korpusowi v. Becka i po krótkiej, zaciętej walce ustąpili z pola, pozostawiając 75 rannych, poza zabitymi i tymi, którzy dostali się do niewoli. Pozostali grenadierzy z dowódcą zbiegli do Ubocza i Rząsin, gdzie połączyli się ze stacjonującymi tam huzarami v. Ziethena.

Tymczasem pod zamkniętą bramę miejską (Żytawską) przybył trębacz z oficerem łącznikowym i jednym huzarem z kategorycznym żądaniem wydania kluczy do miasta (które to nb. zabrane zostały przez Prusaków). Żądanie to poparte zostało groźbą plądrunku i podpalenia miasta „na czterech rogach”. Stanęło na tym, że sprowadzono ślusarzy i ci otworzyli bramę. Krótko po tym pojawił się generał baron von Beck ze swym sztabem, przejechał z wojskiem przez miasto i pociągnął na Prusaków. Batalion grenadierów von Dieringshofena i huzarzy von Ziethena zostali rozbici tegoż dnia, po zażartej bitwie (pomiędzy Uboczem i Rząsinami) przez cesarskich dragonów i huzarów, a w większej części ranni, wzięci do niewoli. Sam podpułkownik Dieringshofen został w bitwie cięty szablą w lewe ramię i opatrzony przez austriackiego chirurga w swej kwaterze zajmowanej u senatora Kluge. Wzięci do niewoli odtransportowani zostali pod strażą do Czech.

Dowódca korpusu austriackiego wydał polecenie dostarczenia mu 2.000 worków wraz z niezbędnymi podwodami do wywozu zgromadzonego tu furażu – w przeciwnym razie magazyn gryfowski miał być podpalony. Z powodu niemożności dostarczenia tych środków w sposób natychmiastowy, generał wezwał do siebie cały skład magistratu i wyjaśnił, że gdy wojsko otrzyma „podarunek” w wysokości 2.000 florenów, miasto zostanie uwolnione od niebezpieczeństwa zbombardowania, plądrunków i innych ekscesów, natomiast z obowiązku dostarczenia podwód zwolnione nie będzie. Burmistrzowi i senatorom wydawało się, że zdołają Becka przekonać, by obniżył kontrybucję do wysokości 1.000 talarów; ten był jednak nieustępliwy. Miasto musiało więc zapłacić owe 2 tys. fl. w złocie, a mianowicie friedrichsd`orem licząc po 4 i 5/6 talara oraz dukatem po 2 i ¾ talara. Po podziale kwaterującego tu wojska część jego, z wyższymi oficerami skierowała się do Saksonii, a stamtąd do Czech. Sam generał z eskortą pod wieczór dołączył do tej części korpusu.

Przed opuszczeniem Gryfowa Śl. notariusz Ehrius oraz pułkownik – wachmistrz hrabia von Molza chodzili po domach i wyszukiwali rannych żołnierzy – od feldwebla po szeregowca, którzy nadawali się do marszu. 73 tak wyszukanych uprowadzono z korpusem w charakterze jeńców.

Wozy z Ubocza i Rząsin zarekwirowane do wywiezienia rannych i bagaży, pod porucznikiem baronem von Adrani z regimentu słoweńskich huzarów Engelhoffa, przybyły do miasta. Załadowano je późnym wieczorem; oprócz pruskich karabinów z miasta zabrano jeszcze 7 beczek quedlinburskiej przepalanki, jaką wykryto u karczmarza Weidnera. Wozy te, a także 4 inne z Proszówki i Brzezińca z owsem, sianem i sieczką, odjechały stąd 27. marca rankiem.

Po wyjeździe Austriaków magistrat wydał polecenie udzielania pomocy wszystkim powracającym z niewoli. Medycznej pomocy udzielał chirurg miejski Scholz i czeladnik łaziebny Sänger, a ponieważ mieli pełne ręce roboty, zwrócił się chirurg pisemnie do pułkownika v. Marwitza z regimentu ks. Ferdynanda o przysłanie 2 felczerów lub innych subiektów chirurgicznych.

28. marca poczęto przenosić rannych do lazaretów, które założono w domach Friesego i Schwabego, jak też blacharza Georga Bormanna i pani Hűtter. Rankiem tego samego dnia, o godz. 5. pojawił się tu pierwszy pruski patrol, a 29. pod wieczór przybył na kwatery batalion ochotniczy Salamona. Z sąsiednich wiosek napływać poczęły szwadrony huzarów.

Wojska pruskie odmaszerowały stąd 1. kwietnia o godz. 19. i przez Łomnicę udały się w okolice Jeleniej Góry. W nocy z 3. na 4. pojawiły się tu liczne patrole pruskie, a rankiem o godz. 8. pokazał się oddział chorwackich huzarów z regimentu Nadasty, który po krótkim pobycie wycofał się do Czech. Na dłuższy czas (do lata) do Gryfowa Śląskiego zawitał spokój.

oprac. Eugeniusz Braniewski

3 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here