Goście z Bolesławca zaatakowali nastolatków z Lwówka Śląskiego. W trakcie szarpaniny jeden z uczestników zajścia został raniony w brzuch. Młody mężczyzna jest w stanie ciężkim – tak wynika z opisów, jakie od piątkowego wieczoru przekazywane są pocztą pantoflową.
Legendami obrastają już towarzyskie spotkania podczas Lwóweckiego Lata Agatowego, na które przyjeżdżają goście z Bolesławca, by w stolicy powiatu lwóweckiego sprawdzić swoje siły w starciu z miejscowymi. Taka historia miała miejsce w latach ubiegłych. Informacja o tegorocznych wydarzeniach przez cały weekend elektryzowała mieszkańców gminy i uczestników LLA.
Jak wynika z przekazu, do zdarzenia miało dojść w piątek wieczorem. Mieszkańcy relacjonują, że w trakcie bójki, jeden z uczestników miał zostać raniony niebezpiecznym narzędziem. I tu pojawiają się rozbieżności. Bo na początku mowa była o ranieniu nożem w brzuch, pojawiła się też wersja o ranieniu „tulipanem”, a wczoraj słyszeliśmy opowieści, że w ruch poszła maczeta. A ranny w stanie ciężkim trafił do szpitala.
Goście z Bolesławca nie mogą spać spokojnie, bo teraz Lwówek zawita w mieście ceramiki – taka zapowiedź pojawia się w przekazach nastolatków.
O wyjaśnienie sprawy zwróciliśmy się do Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim. Jak poinformowała młodszy aspirant Olga Łukaszewicz, oficer prasowa jednostki, funkcjonariusze nie otrzymali żadnego zgłoszenia dotyczącego takiego zdarzenia.
Podczas całego Lwóweckiego Lata Agatowego bezpieczeństwa pilnowali policjanci z Lwówka Śląskiego wspierani przez funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Legnicy. Patrole były obecne nie tylko na terenie imprezy, ale również w różnych częściach miasta, w tym w parku miejskim, gdzie regularnie gromadziła się młodzież. Policjanci legitymowali przebywające tam osoby, a sytuacja była na bieżąco monitorowana.
Policjanci przyznają, że dotarła do nich informacja o piątkowych wydarzeniach w parku miejskim w Lwówku Śląskim. Ale dotarła w formie niepotwierdzonych pogłosek. Oficer prasowa wskazuje, że nikt nie dokonał zgłoszenia incydentu. Co więcej, służby na bieżąco miały dostęp do miejskiego monitoringu, który był śledzony. Z nagrań nie wynika, by doszło tam do jakiegoś konfliktu. Ponadto teren był regularnie odwiedzany przez patrole, które miały na uwadze miejsca, gdzie grupowała się młodzież, w tym w szczególności parku. Umundurowani legitymowali świętujących tam I nikt nie dostrzegł, by doszło tam do jakiegoś zajścia.
Co więcej, funkcjonariusze, gdy dowiedzieli się, że ponoć doszło do pobicia, natychmiast skontaktowali się ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Z uzyskanych informacji wynikało, że podczas festiwalu do szpitala trafiła jedynie jedna osoba ze zwichniętą nogą. Nie odnotowano natomiast pacjenta z ranami kłutymi ani obrażeniami mogącymi świadczyć o brutalnym pobiciu.
Dodatkowe wątpliwości budzi również brak jakichkolwiek zdjęć lub nagrań dokumentujących rzekome zajście. W dobie powszechnego dostępu do telefonów komórkowych podobne incydenty zawsze są rejestrowane przez świadków i szybko trafiają do internetu. W tym przypadku nie pojawił się żaden materiał potwierdzający krążące relacje.
Na tę chwilę nic nie wskazuje więc na to, aby w parku miejskim podczas Lwóweckiego Lata Agatowego doszło do brutalnego ataku opisywanego w rozpowszechnianych pogłoskach. Policja nie potwierdza informacji o pobiciu, SOR nie przyjął ciężko rannego nastolatka.
























😀 tak się plotkarzy ładuje na minę…
Wjechali do parku 5 radiowozami w piątek i nagle nic się nie stało….??,
Ktoś coś wie?
Jak zawsze wszędzie chwalona impreza okazała się patologicznym przedstawieniem odbywającym się w parkach oraz podwórkach. Krzyki, wyzwiska, pijaństwo, burdy do 4 nad ranem i regularne odgłosy syren samochodów policyjnych. Fajnie się przejść po mieście, obejrzeć raz na rok kamienie, ale błagam, jak macie zgrywać przyćpaną małpę przez pół nocy, to zostańcie w domu.
jakby nic się nie stało to nie byłoby tylu policjantów
A na Orlenie jak co roku duża grupa młodzieży zakłóca porządek i ciszę nocną. Do godzin porannych hałas nie do wytrzymania; krzyki, śpiewy, awantury, alkohol leje się strumieniami i nikt nie reaguje na to. Lato Agatowe i wakacyjne weekendy to katorga dla mieszkańców tej okolicy.
Oczywiście że doszło do eskalacji i jeden chłopaków został rozcięty rozbitą butelką . Policja Nidy nic nie słyszy ale gdy doszło do krzyków że ktoś kogoś rozciął nagle wbiegli w 20 choć stali i przyglądali się bojce . Tak jest jak do zabezpieczenia bierze się świeżych młodych policjantów .
Może czas zrobić porządek w parku jak co wieczór wrzaski ,pijaństwo,przekleństwa,a co najśmieszniejsze to że pełno dzieci na hulajnogach po nocach się buja.Zero reakcji policji