praca w niemczech

Buty Sapera wielki comeback

14
Zespół Buty Sapera podczas nagrywania płyty

Buty Sapera to jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel pochodzących z Lwówka Śląskiego. Można o niej powiedzieć legenda. Powstała w minionej epoce, czasach, o których dziś młodzież uczy się na lekcjach historii. Wówczas to paru kumpli postanowiło założyć zespół muzyczny. Mieli własnoręcznie robione gitary, olbrzymi zapał, towarzyszył im młodzieńczy bunt. W twórczości nie przeszkadzały im trudności sprzętowe, problemy lokalowe, czy wszechobecna cenzura. Mieli swój styl. Punk rockowa kapela szybko zdobywała nowych fanów.

Koncertowali w Lwówku Śląskim i okolicznych miejscowościach. Grali na balkonie Domu partii, występowali z Kobranocką, gromili inne kapele na muzycznych przeglądach, dali czadu w Jarocinie.

Dziś Mariusz “Grucha” Maculewicz z łezką w oku wspomina minione czasy i koncerty grane na Wzgórzu Kombatantów w Lwówku Śląskim. – To były inne czasy. Koncerty organizowało się w dwie, trzy godziny, a nie to, co teraz, gdzie trzeba na to poświęcić tygodnie. – mówi lider formacji, który pamięta, iż na niejednym koncercie było naprawdę gorąco: Największa zadyma była w 1988 roku. To była największa awantura w muzycznej historii Lwówka Śląskiego. Pilnowało nas raptem paru policjantów, a tu tłum wpadł w amok. Zrobiło się naprawdę gorąco. Policjanci uciekli do nyski a publika wzięła się za przewracanie samochodu. Posiłki ściągnięto wówczas z całego województwa. Oj, to były czasy. – wspomina z uśmiechem.

Buty Sapera – koncert na Wzgórzu Kombatantów w Lwówku Śląskim. Koniec lat `80
Zespół Buty Sapera podczas koncertu w Jarocinie

Wiatr przemian dał się we znaki członkom kapeli. Na początku lat 90- tych muzycy rozstali się. Wyjechali do pracy, pozakładali rodziny, ale w ich serduchach nadal pozostawała muza i tęsknota za Butami Sapera. Potrzebowali aż dwóch dekad, żeby ponownie się spotkać. Dokładnie po 21 latach w 2012 roku znów o nich usłyszeliśmy.
Już nie chłopaki, a dostojni panowie wystąpili w lwóweckim ratuszu. Wówczas frekwencja przerosła wszelkie oczekiwania, ponad trzystu fanów w różnym wieku. Dali także kilka koncertów w różnych miastach w kraju. Zagrali m.in. podczas XV Lwóweckiego Lata Agatowego. Wydali także płytę składającą się z najlepszych kawałków w nowych odświeżonych aranżacjach. I po kilku miesiącach znów zamilkli. Niemniej po tamtym powrocie do dziś pozostało kilka znakomitych utworów, których posłuchać można tutaj

Zespół Buty Sapera podczas XV LLA

Dziś Buty Sapera znów grają. Właśnie wyszli ze studia, gdzie nagrali dwa utwory w nowych aranżacjach. Wprawdzie skład jest nieco odmieniony, bo grającemu na gitarze Mariuszowi „Grucha” Maculewiczowi z dawnego zespołu towarzyszy tylko wokalista Krzysztof „Mikuś” Mikułko, niemniej duet został wsparty przez znakomitych muzyków sesyjnych.

 

Zespół Buty Sapera podczas nagrywania w studio

Przy nowych aranżacjach pracowali także:

Krzysztof Zawadka (Oddział Zamknięty, Daab. T. Love, Chłopcy z Placu Broni …) – gitara elektryczna
Grzegorz „Ornette” Stępień (Oddział Zamknięty, Bimber Poland …) – bass.
Łukasz „Kuman” Kumański (Proghma-C, czy Nergal) – perkusja
Krzysztof Dziemidzik – instrumenty klawiszowe

Materiał został nagrany w renomowanej wytwórni w Gdańsku – Studio Custom 34. Realizatorem nagrania jest Piotr Łukaszewski, który jest mistrzem realizacji nagrań a ponadto jednym z najlepszych polskich gitarzystów.

Zespół Buty Sapera z muzykami towarzyszącymi podczas nagrywania płyty w studio

Na pierwszym jeszcze gorącym krążku, który lada dzień pojawi się  w sprzedaży możemy posłuchać dwóch znakomitych utworów, są to „Peron” i „Plany”. Oba utwory zostały napisane na początku kariery zespołu.
„Peron” napisałem w 1985 roku będąc jeszcze w szkole podstawowej a „Plany” napisał Mikuś mając jakieś 17 lat. – wyjaśnia Mariusz Maculewicz, który zapewnia, iż kapela zamierza wyruszyć w trasę. – Na jesień planujemy zagrać w Spichlerzu Polskiego Rocka w Jarocinie. Niedługo będzie można usłyszeć nas na antenach niektórych stacji radiowych. – dodaje muzyk.

Jak brzmią stare utwory po latach? Z pewnością nie są to już te same aranżacje, co kiedyś. Dziś słychać pełen profesjonalizm, wyraźne, mocne brzmienie gitar i wciągający głos wokalisty. Ale jak mówił jeden z wielkich tego świata: O muzyce się nie pisze, muzykę się tworzy i słucha. Tak, więc zachęcamy do posłuchania i udostępniania

Zachęcamy do odsłuchania

 

Dla tych, którzy chcieliby sobie przypomnieć zawiłą historię lwóweckiej kapeli, albo, którzy urodzili się lata później mamy garść wspomnień od Krzysztofa Mikułko:

Mariusz “Grucha” Maculewicz

Wszystko zaczęło się w roku 1985 w małej zaje-fajnej miejscowości na Dolnym Śląsku. Miejscowość ta to Lwówek Śląski. Bardzo młody chłopak o ksywie Grucha (Mariusz Maculewicz) chodzi wtedy do szkoły podstawowej. Postanawia założyć zespół punkowo-rockowy, takie tam marzenia dużej rzeszy młodych ludzi w tym wypadku dzieciaka. A jednak Grucha realizuje swój plan i zakłada zespół T-34 w skład, którego wchodzą: Zbigniew Zdunek – perkusja, Wojciech Walczak- gitara basowa, Mariusz Maculewicz – gitara i śpiew. Tak naprawdę żaden z nich nie gra zbyt dobrze, ale chłopaki są pełni zapału i po kilku miesiącach zaczyna coś brzmieć. W maju 1986 roku do grupy dochodzi Aciu (Artur Gmurkowski), który zaczyna grę w zespole na gitarze z czasem okaże się, że to perkusja jest jego prawdziwym przeznaczeniem. W czerwcu 1986 roku chłopaki dają swój pierwszy koncert z okazji zakończenia 8 klas, wtedy szkoły podstawowej. W tym okresie powstają takie utwory jak: „Strzykawka”, „Z kupy gówna”, „Hej człowieku”. W zespole bardzo dużo dzieje się w pod względem personalnym. Latem 1986 Wojtka Walczaka, który grał na gitarze basowej zamienia Krzysztof Goleniewicz, a jesienią dochodzi Mikuś (Krzysztof Mikułko) z wokalem i gitarą. Gramy wtedy na cztery gitary i zaczynamy próby w LOK pod opieką już nieżyjącego Włodzimierza Bondaryka. Na dłuższą metę taki skład (cztery gitary) nie ma większego sensu, ale to zrozumiemy dopiero z czasem. Ogólnie jest to fajny okres, powstają takie utwory jak: „Peron”, „Marionetki”, „Karawana”, „Przebudowa”, „Mój dom”, „Plany”, „Alarm”. W tak małym miasteczku ciężko o konkurencję, a jednak pojawia się, chłopaki z liceum ogólnokształcącego zakładają zespół Areszt. To był naprawdę niezły zespół do dziś pamiętam utwór zatytułowany „Wsza”. Zespół T-34 ciężko pracuje zaczyna swoje pierwsze koncerty w ramach różnych festynów takich jak 1 maja czy 22 lipca. W 1987 pada decyzja o zmianie nazwy, po wielu dyskusjach prawie wszyscy jednogłośnie „podpisują” się pod nazwą BUTY SAPERA.

We wrześniu zespół występuje na dniach Lwówka Śląskiego pod nową nazwą. Na koniec 1987 roku grupa wpada na pomysł zorganizowania mitingu muzycznego, to dość duże przedsięwzięcie, ale dzięki kilku przychylnym osobom w tym mieście (Ela Kisielkiewicz, Zbyszek Dzikowicki) udaje się i zimą 1988 roku w kinie Bajka na imprezie muzycznej nazwanej Skok w Rock występują zespoły: Mercedes Band, Akces, Zatrute Jagódki, vis Major i Afekt. Wiosną 1988 dochodzi do kolejnych zmian personalnych, to ostatnie poważne zamieszanie w zespole, ale konieczne. Stwierdzamy, że gra na tyle gitar jest nieporozumieniem i żegnamy się z Grubym (Zbigniew Zdunek) – perkusja. Jego miejsce zajmuje Aciu, zamienia gitarę na perkusję. Z czasem okazuje się, że zespół podjął dobrą decyzję Aciu jest naprawdę dobrym perkusistą. W takim składzie zespół będzie grał i odnosił swoje największe sukcesy już do końca swojego istnienia, choć pod koniec po pożegnaniu wokalisty Mikusia grupa przez chwilę będzie grała z Tomkiem Szotą, świetnym gitarzystą solowym, ale nigdy nie pojawią się na scenie, a wokalista wróci do grupy.

Buty Sapera. Koncert na Wzgórzu Kombatantów w Lwówku Śląskim

Od momentu zmian wszyscy zaczynają bardzo poważnie się angażować. Zespół zaczyna sporo koncertować, szuka wszelkich okazji do rozreklamowania swojej muzy. Wiele okolicznych koncertów np. Jelenia Góra, Bolesławiec itp. W lecie 1988 zespół nie może dogadać się z przedstawicielami LOK i postanawia znaleźć jakieś dogodne miejsce. Jesienią zaczyna próby w pomieszczeniu udostępnionym przez firmę ELWRO (dzisiejsze ART) w Płakowicach. Regularne próby i ciężka praca owocują naprawdę fajnymi utworami: „Marionetki 2”, „Nienawiść”, „Psychopata”. Od momentu, kiedy grupa zaszyła się w Płakowicach nikt nie słyszy nowych kawałków, wszyscy postanawiają, że należy przed świętami dać jakiś koncert. Dyrektor LOK Tadeusz Dzieżyc udostępnia nam salę i sprzęt. Okazuje się, że chętnych jest tyle, że musimy dać dwa koncerty.

W roku 1987-88 zespół koncertuje na przeróżnych imprezach ważniejsze z nich to: Przegląd zespołów muzycznych Cedzak w Krakowie, 1 Mityng Muzyczny w Polkowicach, wspólny koncert z zespołem Kobranocka w Wałbrzychu, wtedy wielką już gwiazdą polskiej sceny rockowej, Jeleniogórska Scena Rokowa z zespołem Zakon Żebrzących z Gryfowa Śląskiego itp.

Mariusz “Grucha” Maculewicz

W roku 1989 zespół musi opuścić pomieszczenia, które bezinteresownie wynajmuje im firma ELWRO, próby dzięki uprzejmości Zbyszka Dzikowickiego zostają przeniesione do domu partii w Lwówku Śl. To bardzo dobry czas, zespół poszukuje nowych brzmień rozwija się, powstają utwory: „Dla mnie”, „Ciągle jestem”, „Tak bardzo”, „Cichy szept”. W lutym 1990 roku bierzemy udział w Przeglądzie Zespołów w Złotoryi i tu miłe zaskoczenie, zespół BUTY SAPERA wygrywa tę imprezę z pośród 44 podmiotów wykonawczych. „Wygrał zespół BUTY SAPERA reszta to kaszanka nadziewana pinezkami” to cytat z gazety Konkrety. Wygrana owocuje współpracą z Markiem Janotą, spikerem Radia Wrocław (prowadził np. Popołudnie z płytą kompaktową) i nagraniem dwóch utworów zatytułowanych „Dla mnie” i „Ciągle jestem” dla Trzeciego Programu Polskiego Radia (Oddział Wrocław). W sierpniu 1990 zespół dostaje szansę zagrania w legendarnym już Festiwalu Muzyki Rockowej w Jarocinie. To ostatni naprawdę duży koncert zespołu. W Jarocinie zespół nie zostaje zauważony, powoli jego działalność zaczyna niestety zamierać. Da jeszcze kilka koncertów na lokalnej scenie, ale nic znaczącego już się nie zdarzy.

Zespół Buty Sapera

Warto wspomnieć o naszych fanach i przyjaciołach. Takich osób jak Monika Zaborek czy Kolec (Jerzyk Recki), po prostu się nie zapomina. Chcemy tu podziękować wszystkim naszym fanom i przyjaciołom, którzy nam pomagali i nas wspierali, gdyby nie Wy ten zespół by nie istniał.

Ps. Jeżeli macie jakieś zdjęcia, nagrania związane z działalnością zespołu i nie tylko piszcie dzwońcie na pewno się odezwiemy.

14 KOMENTARZE

  1. Ale super wiadomość. Na waszym koncercie poznaliśmy się z moją obecną żoną. Do dziś jesteśmy szczęśliwi i pamiętamy jak szaleliśmy. Trzymam za Was kciuki. Najlepszego

  2. Od dawna nie nie widziałem tak dobrej, fajnej, przyjemnej wiadomości. Dzięki wam mogliśmy poczuć się wolni i szczęśliwi, gdy Polsce nie był Freedom ! pamiętam, jak na koncertach setki krzyczały ,,walić system ! walić polityków ! walić partie ! walić mamonę ! Chcemy być wolni ! I dziś nadal tego potrzebujemy, Jeszcze nie zginęła póki żyjemy ! Chłopaki sto ,,lat” Dajcie znać, gdzie będą dostępne płyty ! Uff…,dzięki, dobrze się poczułem !

NAPISZ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here