Coraz częściej można je spotkać nie w lasach czy na obrzeżach, ale tuż pod domem, na osiedlu, w pobliżu rynku. W Lwówku Śląskim szopy pracze zaczynają traktować miejską przestrzeń jak własne terytorium. Dla niektórych są zabawną ciekawostką, dla innych – coraz bardziej uciążliwym sąsiadem. Skąd się wzięły, dlaczego czują się tu jak u siebie i co właściwie oznacza ich obecność dla mieszkańców?
Szopy pracze (Procyon lotor) nie są rodzimym gatunkiem w Polsce. Pochodzą z Ameryki Północnej, a do Europy trafiły w XX wieku – częściowo za sprawą hodowli futerkowych, częściowo poprzez celowe introdukcje, m.in. w Niemczech. Z czasem zaczęły się przemieszczać i dziś ich obecność w zachodniej Polsce nikogo już nie dziwi. Kilka lat temu dogodnym miejscem do życia szopów stał się Lwówek Śląski.
Nie przeszkadzają im hałasy miasta, ruch uliczny ani światła. Są wszystkożerne, inteligentne i niezwykle pomysłowe. Choć wyglądają uroczo, jak pluszaki z czarną „maską” na pyszczku, szopy to mistrzowie włamań. Potrafią otwierać okna, drzwi, wieka pojemników, …. Ich zwinność i zręczność potrafią zadziwić. Zdarza się, że wspinają się po rynnach, by dostać się na strych, czy wchodzą do piwnicy.
Są aktywne głównie nocą, ale w miastach coraz częściej można je zobaczyć także za dnia – zwłaszcza tam, gdzie łatwo o jedzenie. W Lwówku nie brakuje relacji mieszkańców, którzy widzieli szopy przebiegające przez podwórka, grzebiące w kubłach czy przemieszczające się spokojnym krokiem po chodnikach.
Choć dla wielu są atrakcją i ciekawostką, szopy pracze stanowią zagrożenie. Jako gatunek inwazyjny mogą wypierać rodzime zwierzęta, roznosić choroby (np. wściekliznę, pasożyty jelitowe czy groźne dla ludzi bakterie), a także niszczyć mienie. Ich obecność na strychach wiąże się z nieprzyjemnym zapachem i zniszczeniami. Poza tym łatwo przyzwyczajają się do dokarmiania – a potem trudno się ich pozbyć.
Zgodnie z przepisami szop pracz figuruje na liście gatunków inwazyjnych stwarzających zagrożenie. Zdecydowanie nie należy ich dokarmiać – ani wprost, ani pośrednio przez dostępność odpadków. Otwarte śmietniki czy resztki wyrzucane przy domach to dla nich bezpośrednie zaproszenie. Warto zabezpieczyć okna, włazy i wszelkie wejścia na strychy czy do piwnic. Gdy zauważy się regularną obecność szopów w okolicy, najlepiej zgłosić to do straży miejskiej.
Kolejnego gościa spacerującego tym razem po podwórkach przy ulicy Orzeszkowej w dniu wczorajszym uwiecznił jeden z naszych czytelników, który przesłał krótki film. Szop niewiele sobie robił z obecności ludzi w pobliżu.
Szopy są i były, tylko kiedyś telefonów komórkowych z możliwością fotografowania nie było, teraz wszystko pstrykają co się tylko poruszy i wielka sensacja.
Szopy od niedawna są w okolicach Lwówka, nie pisz głupot
Wiesz, że szop to gatunek obcy w Polsce czy tylko głupiego udajesz? A to, że szopy się panoszą jak u siebie we Lwówku to polityka ich azylowania przez niektórych ekooszołomow z Lwówka którzy nie mają bladego pojęcia o zwierzątkach a zgrywają bochaterow a to totalni randomowi ludzie nie mający wiedzy na temat gatunków inwazyjnych i postępowaniem wyrazie ich ekspansji w środowisku. Azyle dla szopów śmiechu warte.
Strzelać i czapki robić. Będą pamiątki dla turystów!!!
Chłopie strzelać,? puknij się w łeb
Ciebie trzeba puknąć gościu!
Szopy to szkodniki. Wybić to dziadostwo!!
Nie bądźmy zdziwieni , że tak bardzo upodobały sobie nasze miasto skoro ludzie wyrzucają jedzenie wokół altanek śmietnikowych, na trawnikach . Jednym z takich miejsc jest trawnik pomiędzy ulicami Sienkiewicza i Murarską. Bardzo często w nocy widuję tam szopy, no ale cóż jak nakryto do stołu to jak nie korzystać.
To my mamy uważać na ulicach żeby nas nie zaatakowali a my nie możemy ich trochę wybić. Zaniedługo zrobimy auta i nauczymy ich prowadzic samochód to jest głupota ludzka.
Czapa i czapki.
Yt – Łowca Igo zobaczcie na tym kanale co robią szopy i jak się je eliminuje
A jest kanał jak wyeliminować Wojtka
Rafał możesz pociągnąć Wojtkowi
Odłowić całe towarzystwo i przerobić na futerka będzie pożytek
Pierwszego szopa co zobaczyłem, to było 15 lat temu na wjeździe na Polną, więc na Jaśkiewicza też były.
Bardzo dużo ich było w okolicy działek nad Bobrem. W czasie powodzi pewnie się przeniosły w stronę miasta.
Niech szopy zjedzą koty z działek i wtedy je wyłapiemy bo będą grube i nie będą mogły biegać.
Szopy do wora a wór do jeziora jak mówi stare przysłowie.
Szopy do szopy. Szopen podpalić. Jak mówi inne stare przysłowie.