Policja bada sprawę zniknięcia paliwa

6
1985

Do jednego z gospodarstw na wsi przyszedł mężczyzna, który oznajmił, że skończyło mu się paliwo w samochodzie i zapytał, czy gospodarz nie ma odsprzedać parę litrów.

 

Najbliższa stacja paliw oddalona jest o kilka kilometrów od wioski, w której to samochód nieznajomego miał zostać unieruchomiony. Człowiek z miasta był zdesperowany. Nie chciał jałmużny, mówił, że zapłaci za kilka litrów oleju napędowego.

Zdarzenie miało miejsce w grudniu, w jednym z sołectw gminy Lwówek Śląski. Jak relacjonują nam czytelnicy, gospodarz pośpieszył nieznajomemu z pomocą i napełnił małą bańkę paliwem. Po chwili zadowolony mężczyzna odjechał.

To jednak najprawdopodobniej nie koniec tej historii, gdyż następnego dnia ów gospodarz zobaczył, że sprzed domu zniknęły bańki z paliwem i olejem. Poszkodowany sprawę zgłosił na policję.

Mundurowi potwierdzają przyjęcie zgłoszenia. Młodszy aspirant Olga Łukaszewicz oficer prasowa KPP w Lwówku Śląskim wspomina, iż w zawiadomieniu ujęto kradzież 200 litrów oleju napędowego i 15 litrów oleju silnikowego.

Zgodnie z artykułem 278. Kodeksu karnego; Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

6 KOMENTARZE

  1. Mi jak zrobili dziurę w baku i spuścili olej napędowy.Wezwalem policję.po 2 a morze 3 tygodniach umorzyli sprawę.teraz mam garaż i wokul kamerki,myślę też o piesku który poradzi sobie ze złodziejami.Na policję niema co liczyć.czeba konieczne samemu zadbać o swoje mienie.

      • Niestety “czeba” wprowadzić powszechną dostępność do broni palnej. Poza tym należy odróżnić może i morze, wokół a nie wokul, nie ma zamiast niema, Pomijam już ortografię. A swoją drogą to jest dziwne, że ktoś trzyma paliwo w bańkach na podwórku.

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj