Historia luteranów z Gaszowa

2
610
Jedyna zachowana do czasów obecnych fotografia cmentarza i kaplicy, ze zb. P. Karlheinza Arnau

Gaszów jest dziś niewielką, malowniczo położoną wsią znajdującą się zaledwie kilka kilometrów od Lwówka Śląskiego, z którego historią związana była przez kolejne stulecia swojego istnienia. Należąca od samego początku do dominium w pobliskiej Skale, wzmiankowana po raz pierwszy w roku 1388, była świadkiem najważniejszych wydarzeń w historii Śląska, które wielokrotnie odbijały się na niej. Jednym z najważniejszych zjawisk, jakie miały wpływ na mieszkańców tej niewielkiej miejscowości, w języku niemieckim nazywanej Gehnsdorf, była zapoczątkowana w XVI wieku przez Marcina Lutra reformacja, która dała początek kościołowi Ewangelicko-Augsburskiemu, a w następstwie gwałtowne zmiany społeczne w całej ówczesnej Europie, w tym również na Śląsku.

 

Pierwsze, udokumentowane dane o wyznawcach luteranizmu zamieszkujących Gaszów pochodzą z dość późnego okresu, bo z roku 1848, jednak mówią nam nieco o przeszłości tutejszych ewangelików. Wiadomo, że pierwszą parafią ewangelicko-augsburską, do jakiej włączona została wieś był ówczesny Wilhelmsdorf (ob. Sędzimirów), a stało się to w roku 1654. W późniejszych latach wieś dwukrotnie zmieniała swą przynależność do kolejnych parafii luterańskich- w roku 1742 włączona została do wspólnoty wiernych w Groß-Walditz (ob. Włodzice Wielkie), natomiast ostatecznym probostwem, w graniach którego się znalazła był Giersdorf, czyli obecny Żeliszów, słynący m.in. z cennego architektonicznie kościoła, nazywanego Perłą. Wiadomo, że stało się to w roku 1778, a więc na siedemnaście lat przed wybudowaniem owej świątyni. Dane z roku 1848 dość wyraźnie opisują nam lokalną społeczność. Pomimo, że ówcześni właściciele miejscowości, rodzina Hohenzollern-Hechingen, zamieszkująca pobliską Skałę, była wyznania katolickiego, niemal cała miejscowa ludność (224 osoby) wyznawała luteranizm. Pomimo sporej liczby wiernych, zarówno w Gaszowie jak i Skale nie istniały wówczas świątynie owego wyznania, a najbliższy budynek sakralny znajdował się w miejscowości Ludwigsdorf (ob. Chmielno) i był niewielką kaplicą cmentarną, użytkowaną jeszcze do lat 40. XX wieku. Ruiny owej kaplicy można zobaczyć także i dziś, w północno zachodniej części cmentarza parafialnego, na którym mieszkańcy Gaszowa dokonywali pochówków swych zmarłych jeszcze do początków drugiej połowy XIX stulecia. Pewnym jest, że we wsi już od roku 1843 działała także niewielka szkoła ewangelicka, będąca filią szkoły w Skale, do których uczęszczało kolejno 30 i 64 dzieci(1848r), a nauczycielem był niejaki Wunsch. [1]

Rok 1866 był przełomowy dla lokalnej społeczności wiernych. Wówczas na niewielkim wzgórzu górującym nad północnym skrajem miejscowości oddano do użytku okazałą, jednonawową świątynię, wraz z niewielkim cmentarzem. Piaskowcowa kaplica, choć pozbawiona z zewnątrz wymyślnych zdobień (podobnie jak kościół parafialny w Żeliszowie), wybudowana z piaskowca pozyskanego najprawdopodobniej z gaszowskiej kopalni, była niewątpliwie jednym z bardziej interesujących miejsc tego typu w okolicy. Otoczona malowniczym lasem, ulokowana nieco dalej niż reszta zabudowań wiejskich otoczona została kamiennym murem, okalającym również cmentarz. Nad niewielką kruchtą, stanowiącą wejście do jedynej nawy znajdowała się niewielka, piaskowcowo-drewniana sygnaturka, na której zawisły dwa dzwony, z czego jeden był niewielkich rozmiarów i używany był najczęściej w trakcie nabożeństw. Tuż pod dzwonnicą, umieszczona została niewielka tabliczka zawierająca cytat z Pisma Świętego w języku niemieckim Hier ist des HERRN Tempel (Tu jest świątynia Pańska- ks. Jeremiasza). Wnętrze świątyni było stosunkowo proste- ściany utrzymane były w jasnym kolorze, ozdobione freskami przedstawiającymi motyw róż, a umiejscowione po obydwu stronach jedynej nawy drewniane empory zdawały się jakby prowadzić wzrok ku niewielkiemu prezbiterium z ołtarzem, przedstawiającego Chrystusa.

Jedyna zachowana do czasów obecnych fotografia cmentarza i kaplicy, ze zb. P. Karlheinza Arnau

Sam cmentarz również był bardzo interesujący. Na prawo od kaplicy, najprawdopodobniej jeszcze w XIX wieku wzniesiono okazałe, piaskowcowe mauzoleum, którego wnętrze skryte za metalową kratą zdobiły barwy błękitu i złota. Główna aleja nekropolii, prowadząca wprost do drzwi świątyni wytyczona została szpalerem drzew. Wiadomo, że oprócz Gehnsdorfu, pochówków dokonywali tu także mieszkańcy Skały i Ustronia, od którego zabudowań cmentarz dzieliło zaledwie kilkaset metrów. Na niepublikowanej nigdy wcześniej w polskich publikacjach fotografii z początków XX wieku, przedstawiającej kompleks sakralny, widoczne są okazałe nagrobki wraz monumentalnym budynkiem kaplicy. Jest to obecnie jedyne zachowane zdjęcie owego budynku, wykonane przed II wojną światową.

Strona tytułowa broszury wydanej w 50. rocznicę oddania kompleksu cmentarnego do użytku, ze zb, p. Karlheinza Arnau

Równo pięćdziesiąt lat po oddaniu do użytku kaplicy, w roku 1916, a więc w okresie trwania I wojny światowej, na frontach której zginęło co najmniej kilkunastu mieszkańców tej niewielkiej wioski, w kaplicy odbyła się uroczystość, mająca na celu upamiętnienie jubileuszu oddania owego obiektu do użytku. W jedno z niedzielnych popołudni, o godzinie czternastej w świątyni odprawiona została uroczysta msza, którą sprawował pastor Otto Reichert, będący proboszczem parafii w Żeliszowie od roku 1907. Mszę uświetnił występ chóru dziecięcego pod przewodnictwem kantora Viktora Blecha, a po jej zakończeniu, uhonorowanych zostało ośmioro najstarszych mieszkańców wioski. Na pamiątkę owej uroczystości wydana została niewielka broszura, przedstawiająca kaplicę i motyw róż, jaki często przewijał się w zdobieniach jej wnętrza.

Pani Hildegard Baier, która w roku 1969 opisała na łamach pisma Löwenberger Heimatgrüße owe wydarzenie, wspomniała także o historii jednego z dzwonów z gaszowskiej dzwonnicy, który ze względu na spowodowane wyniszczającą dla Niemiec wojną braki w zaopatrzeniu został przetopiony, a pozyskany z niego brąz został przeznaczony na cele wojskowe. Jak opisuje dalej Pani Baier, w roku 1922 miejscowa społeczność ufundowała nowy dzwon. Jednak jeżeli wierzyć relacjom powojennych polskich osadników, owy dzwon znajduje się obecnie na dzwonnicy kościoła katolickiego w Chmielnie, a odlany na nim rok to 1923, co niezaprzeczalnie wskazuje na tę datę. Błąd ten wyniknął zapewne z długiego okresu, jaki minął od tamtych wydarzeń do czasu opisania ich na łamach magazynu. [2]

Dzieci z Gaszowowa na tle budynku dzisiejszej świetlicy wiejskiej, lata 30. (ze zb. Karlheiza Arnau)

Wiadomo, że w okresie po I wojnie światowej nabożeństwa luterańskie, nie licząc pogrzebów, odbywały się w Gaszowie zaledwie dwa razy do roku, najprawdopodobniej w święta. Lokalna społeczność luteranów liczyła wówczas około stu dziewięćdziesięciu mieszkańców. Dopiero koniec II wojny światowej przyniósł bardzo duże zmiany dla ich codziennego życia.

Gdy w lutym 1945 r. stało się pewnym, że wojska radzieckie wkroczą do Gaszowa w przeciągu najbliższych dni, jego mieszkańcy podjęli przygotowania do pieszej, zorganizowanej ewakuacji. Ta rozpoczęła się w mroźny dzień 15 lutego, a jej Treckfuhrerem (niem.kierownik kolumny) mianowany został mieszkaniec Gehnsdorfu, Bruno Lindner. Kolumna uformowana przez mieszkańców wspomniana została również we wspomnieniach niemieckiego żołnierza, Fritza Jachela, którego jednostka stanowiła garnizon Lwówka Śląskiego.[3] Wspominał on, że owego dnia zaobserwował duże zgrupowanie cywili, maszerujące w kierunku Płóczek Górnych. Grupa wędrowała przez kilkanaście dni do miejscowości Leitmeritz w ówczesnej Czechosłowacji, będącej wówczas częścią III Rzeszy. Gdy mieszkańcy powrócili do swoich domów kilka tygodni później, zastali straszny obraz ograbionych i celowo zniszczonych przez Armię Czerwoną gospodarstw, do których naprawy przystąpili niemal natychmiast.

Niedługo po tym, władzę w Gaszowie przejęła polska administracja, która traktowała miejscową ludność w niemalże bestialski sposób, pozbawiając ją majątku i przygotowując się do wysiedlenia jej w granice alianckich stref okupacyjnych. Dla pierwszych polskich osadników, jacy przybywali do wioski ze wschodu, wyznanie luterańskie było czymś niemalże egzotycznym, kojarzonym z niemieckością, a co za tym idzie, powszechnie dyskryminowane. W pierwszych tygodniach lata niemal cała lokalna społeczność wyznawców luteranizmu została wysiedlona ze swych domów i przetransportowana koleją na zachód, a miejscowa kaplica, pomimo dokonania pod jej murami pochówków jeszcze kilku polskich obywateli, została pozostawiona sama sobie. Pomimo, że pierwszy powojenny proboszcz katolicki próbował jeszcze podjąć próby przekształcenia kaplicy w obiekt rzymskokatolicki, nie udało się to. Z czasem budynek zaczął niszczeć coraz bardziej, a w latach sześćdziesiątych jego stan był już na tyle zły, że podjęto decyzję o przeniesieniu jego wciąż zachowanego wyposażenia do okolicznych kościołów. Obecnie jest mocno zniszczony, a bogato zdobione nagrobki luteranów zamieszkujących niegdyś Gaszów zostały zniszczone przez wandali i usypane na stercie pośrodku głównej alei. Z racji, że obecnie obiekt ten znajduje się w rękach prywatnych, postanowiłem o niepublikowaniu jego współczesnych fotografii.

Niewielki dzwon z ruin gaszowskiej kaplicy, obecnie znajdujący się na dzwonnicy kościoła katolickiego w miejscowości Żeliszów (fot. Mateusz Stanek)

Niestety, kaplica będąca jedną z niewielu wciąż istniejących pamiątek po niegdyś licznej społeczności wiernych została zapomniana, a czas z każdym rokiem wyrządza jej coraz większe szkody. Wiadomo, że wciąż żyją osoby urodzone w przedwojennym Gehnsdorfie, których rodzice, dziadkowie i przyjaciele spoczywają w ruinach tutejszego cmentarza. Więcej o historii zarówno Gaszowa, jak i jego mieszkańców będą mogli Państwo przeczytać w drugiej już publikacji, nad którą obecnie pracuję i która będzie zwieńczeniem niemal sześciu lat prowadzonych przeze mnie badań dotyczących tej niewielkiej, lecz jakże urokliwej miejscowości.

 

-/ Autor: Mateusz Stanek/-

  1. “Statistik der evangelischen Kirche in Schlesien” (Friedrich Gottlob Eduard Anders, 1848), str. 543
  2. Liebe Erinnerungen an Gehnsdorf, Kreis Löwenberg, Hildegard Baier, Löwenberger Heimatgrüße 04/74
  3. Wojna w dolinie Bobru. Bolesławiec – Lwówek Śląski – Jelenia Góra w 1945, Robert Primke, Maciej Szczerepa, Wojciech Szczerepa, Archiwum-System, ISBN: 9788392521280

2 KOMENTARZE

  1. 1388 (28.IX.) – Świdnica. Ks. Agnieszka poświadcza, że bracia Konrad, Heinrich, Hanos i Nickel von Raussendorf przekazali swojemu kuzynowi Seiffridowi von Raussendorf 60 grzywien rocznego czynszu na lwóweckim lennie zamkowym i inne dochody na Zbylutowie, Skorzynicach, Gaszowie, Płóczkach i Olszynie.

  2. W roku 1769 zgłosili się tu (Lwówek Śl.) przedstawiciele gminy Chmielno, którzy zgłosili chęć odłączenia się od kościoła we Lwówku Śl. i utworzenia własnej, odrębnej parafii. W miesiącu październiku tegoż roku złożyli oni wniosek o zezwolenie na budowę odrębnej świątyni i uzasadniali swą prośbę tym, że odwiedziny kościoła we Lwówku Śl., szczególnie podczas wylewów rzeki Bóbr stawało się problematyczne. Mieszkańcy Chmielna zaznaczali również, że liczba członków ich gminy wynosi 643 dusze, więc podołali by kosztom budowy, jak i utrzymaniu jednego duchownego, tym bardziej, że gmina Gaszów wyrażała chęć przystąpienia do tego przedsięwzięcia. Jednakże po zbadaniu wszelakich uwarunkowań, 11. marca 1770 roku gmina ta otrzymała decyzję odmowną.

NAPISZ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here