Turbiny wiatrowe osiągające nawet 240 metrów wysokości mogą stanąć na polach koło Gryfowa Śląskiego. Co na to mieszkańcy okolicznych wsi?
Nowoczesne lądowe elektrownie wiatrowe należą dziś do największych obiektów inżynieryjnych budowanych w Polsce. Turbiny osiągające nawet 240 metrów wysokości – czyli więcej niż mierzy warszawski Pałac Kultury i Nauki – wyposażone są w wirniki o średnicy przekraczającej 170 metrów i generatory o mocy 5–7 MW. Dzięki pracy na większych wysokościach mogą wykorzystywać silniejsze i bardziej stabilne prądy powietrza, co przekłada się na wyższą produkcję energii. Szacuje się, że każdy dodatkowy metr wysokości wieży może zwiększyć roczną produkcję energii o około 0,5–1 proc., dlatego inwestorzy coraz częściej wybierają najwyższe dostępne konstrukcje.
Tak imponujące parametry techniczne nie oznaczają jednak, że inwestycje nie budzą kontrowersji. Wręcz przeciwnie – im większe planowane turbiny, tym więcej pytań pojawia się wśród mieszkańców terenów, na których mają powstać.
Najczęściej wskazywane są obawy dotyczące zmiany krajobrazu. Konstrukcje o wysokości 240 metrów są widoczne z odległości wielu kilometrów i na trwałe zmieniają panoramę okolicy. Mieszkańcy zwracają również uwagę na hałas aerodynamiczny, efekt migotania cienia powodowany przez obracające się łopaty oraz możliwość spadku wartości nieruchomości położonych w sąsiedztwie farm wiatrowych. Choć badania naukowe nie dają jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie te kwestie, właśnie one najczęściej pojawiają się podczas konsultacji społecznych.
Kolejnym ważnym zagadnieniem jest wpływ turbin na środowisko. Szczególne obawy dotyczą ptaków i nietoperzy. Eksperci podkreślają, że ryzyko kolizji zależy przede wszystkim od lokalizacji inwestycji. Dlatego przed wydaniem zgody na budowę prowadzone są wielomiesięczne inwentaryzacje przyrodnicze oraz oceny oddziaływania na środowisko. W przypadku stwierdzenia zagrożenia dla chronionych gatunków inwestor może zostać zobowiązany do zastosowania środków ograniczających wpływ farmy, takich jak okresowe wyłączanie turbin podczas migracji czy wykorzystanie systemów wykrywających przelatujące ptaki.
Z drugiej strony zwolennicy takich inwestycji wskazują na konkretne korzyści. Farmy wiatrowe zwiększają udział energii odnawialnej, ograniczają emisję dwutlenku węgla i zmniejszają zależność od paliw kopalnych. Dla samorządów oznaczają również dodatkowe wpływy z podatków, a dla właścicieli gruntów – możliwość uzyskania wieloletnich dochodów z dzierżawy terenów pod turbiny.
W ubiegłym roku informowaliśmy o planowanej sporej inwestycji w gminie Lwówek Śląski, gdzie na obszarze kilku wsi miałaby powstać farma wiatrowa. Mieszkańcy Zbylutowa, Skorzynic, Chmielna, czy Rakowic Małych wyrazili już na ten temat swoją opinię. Większość była zdecydowanie przeciwna wiatrakom.
Teraz sprawa wraca, jednak w nieco innej lokalizacji. Potencjalny inwestor już spotkał się z mieszkańcami Rząsin w gminie Gryfów Śląski, gdzie przekazał informację, iż chciałby wydzierżawić grunty w okolicach wsi i ustawić na nich sześć olbrzymich, około 240 metrowych turbin. Inwestor został zasypany pytaniami. Do dziś nie na wszystkie udało mu się odpowiedzieć.
Burmistrz informuje, że potencjalny inwestor, który przeprowadził spotkanie z mieszkańcami Rząsin nie zwracał się z żadnymi oficjalnymi pismami, formalnymi wnioskami do Urzędu Gminy i Miasta w Gryfowie Śląskim, odnośnie planowania przedsięwzięcia budowy wiatraków w miejscowości Rząsiny.
W międzyczasie sołtys i radny spotykają się z mieszkańcami wsi odwiedzając ich w domach i pytają o zdanie w temacie wiatraków. Swoje obawy wyrażają już także mieszkańcy Wolbromowa.























