Niebezpieczeństwo korzystania z rzeki Bóbr nadal występuje. Sanepid przyznaje, że w wodzie obecne są bakterie w bardzo wysokich stężeniach.
Komunikat Wojewody Dolnośląskiej z 26 lipca w sprawie sytuacji na rzece Bóbr, to garść ogólników. Anna Żabska wskazuje, że nie stwierdzono występowania śniętych ryb, a koryto rzeki pozostaje drożne. Pisze, że na rzece pracują sondy monitorujące natlenienie i temperaturę wody, aczkolwiek nie podaje żadnych danych z tych monitoringów. Jednocześnie zapewnia, że sytuacja jest stale analizowana. Po raz kolejny zapewnia, że woda do picia dla mieszkańców gmin; Jeżów Sudecki, Wleń i Lwówek Śląski, jest zdatna do picia i że nadal obowiązują zakazy korzystania z rzeki.
Więcej konkretów pojawia się w komunikacie z 24 lipca. Wojewoda Żabska pisze w nim, że tego dnia odbyło się posiedzenie Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Lwówku Śląskim. TAURON poinformował, że po ostatnich opadach poziom wody w zbiorniku stopniowo wzrasta, a dopływ przewyższa odpływ, co oznacza dalsze gromadzenie wody.
„Rozpoczął się montaż pierwszych modułów kurtyn przeciwmułowych przy zaporze w Pilchowicach. W kolejnych etapach kurtyny zostaną zamontowane na dolnej wodzie”. – pisze Wojewoda w komunikacie z 24 lipca.
Tu warto przypomnieć słowa Sławomira Czuchrij prezesa spółki TAURON Ekoenergia wypowiedziane podczas konferencji prasowej w czwartek 2 lipca 2026 roku.
– Teraz, aby zabezpieczyć jak najbardziej rzekę stawiamy, postanowiliśmy postawić specjalną barierę przeciw …, która będzie wychwytywać namuły. Będzie ona budowana od dzisiaj. Będzie ona zbudowana m.in. z big bagów wypełnionych klińcem oraz geowłókniną, która spowoduje, że mniej tych zanieczyszczeń będzie się posuwało w dół rzeki. Dzisiaj rozpoczynamy te prace i zamierzamy je skończyć w ciągu trzech dni – obiecywał prezes Czuchrij.
Jak widać i w tym przypadku Tauronowi się nie śpieszyło, by ratować sytuację na rzece, gdzie każdy dzień był na wagę złota.
W piątkowym komunikacie Sanepid przyznaje, że w wodzie rzeki Bóbr stwierdzono występowanie groźnych bakterii.
„Państwowa Inspekcja Sanitarna poinformowała, że mikrobiologiczna jakość wody w rzece Bóbr utrzymuje się na stabilnym poziomie, zgodnym lub zbliżonym do wymagań dla wody w kąpieliskach i miejscach okazjonalnie wykorzystywanych do kąpieli. Wyniki badań próbek pobranych 20 lipca wykazały przekroczenia w punkcie Nielestno – miejsce spływu kajaków: enterokoki – 1000 jtk/100 ml oraz bakterie Escherichia coli – 2708 jtk/100 ml. W punktach Rakowice Małe i Włodzice Małe wartości obu parametrów mieszczą się w obowiązujących normach” – pisze wojewoda.
W komunikacie z 24 lipca dowiadujemy się także o tym, że ujawniono nielegalne zrzuty ścieków.
„Wody Polskie poinformowały o ujawnieniu kolejnych potencjalnych nielegalnych zrzutów ścieków – trzech w Nielestnie oraz dziesięciu w Czernicy. Trwa weryfikacja ich legalności i przygotowywane są dalsze działania kontrolne. Podczas posiedzenia podkreślono konieczność ścisłej współpracy samorządów, służb i organów ochrony środowiska w zakresie identyfikacji oraz eliminowania źródeł zanieczyszczeń”. – wskazuje Anna Żabska.
Tu pojawiają się pytanie, dlaczego przed katastrofą na jeziorze Wody Polskie nie kontrolowały wody w tak newralgicznym miejscu, gdzie wodowano kajaki, gdzie ludzie wchodzili do wody? Nie było wówczas zagrożenia, czy też było ale go nie dostrzegano?
W każdym z komunikatów pojawia się też przypomnienie, że nadal obowiązuje zakaz korzystania z wód rzeki Bóbr na odcinku od korony Zapory Pilchowickiej do zbiornika Rakowice.
Wszystkie komunikaty dostępne są na stronach urzędu wojewódzkiego.
Poniżej zdjęcia Jeziora Pilchowickiego, jak sytuacja wygląda obecnie.
























Przy każdym dopływie czujniki zamontować wyjdzie, która wioska puszcza do rzeki …
Czyli co? Za ten syf w wodzie odpowiadają mieszkańcy Nielestna i Czernicy? Hmmm serio?
zapewne ktoś kto mieszka przy rzece… zarówno przed zaporą i za…
Pewnie ryby to zrobiły.