Mieszkańcy regionu spotkali się w świetlicy sołeckiej, by wyrazić swój sprzeciw wobec planów utworzenia w Górach Izerskich kopalni skalenia.
Kwieciszowice są niewielką wsią położoną w południowo-zachodniej części województwa dolnośląskiego, u podnóża Gór Izerskich, na wysokości około 435–480 m n.p.m. Jej początki sięgają XIII wieku, kiedy znajdowała się w dobrach rodu Schaffgotschów, a przez jej obszar przebiegał szlak handlowy łączący Jelenią Górę z Łużycami.
Współcześnie Kwieciszowice leżą w gminie Mirsk, na terenach, w obszarach ochrony; Zespół Krajobrazowo-Przyrodniczy „Tłoczyna” oraz sieć Natura 2000 „Łąki Gór i Pogórza Izerskiego”. Turystyczno- rolniczy charakter wsi ma kluczowe znaczenie dla oceny przez mieszkańców planowanych inwestycji wydobywczych.
Geneza planów utworzenia kopalni skalenia w Kwieciszowicach wiąże się z rozpoznaniem tu złóż surowców mineralnych. Właścicielem kluczowego terenu jest spółka Agrocer, powiązana z potentatem na rynku ceramicznym spółką Cersanit. W ostatnim czasie potencjalni inwestorzy chcieli powiększyć potencjał. Spółka wystąpiła do gminy Mirsk o zakup dodatkowych czterech działek, argumentując to względami gospodarczymi. Wniosek ten spotkał się jednak z negatywną opinią.
Niemniej w ostatnim czasie Agrocer rozpoczął prace terenowe polegające na wycince drzew na obszarze objętym potencjalną inwestycją. Formalnie działania te były uzasadniane przywracaniem gruntów do funkcji rolniczych, jednak w odbiorze społecznym zostały powiązane z przygotowaniem terenu pod działalność wydobywczą. To spotęgowało obawy mieszkańców nie tylko samych Kwieciszowic, ale także sąsiednich miejscowości.
Argumentacja przeciwników inwestycji koncentruje się na kilku zasadniczych kwestiach. Po pierwsze wskazują na ryzyko nieodwracalnej degradacji środowiska naturalnego, obejmujące przekształcenie rzeźby terenu, zakłócenie stosunków wodnych oraz utratę siedlisk przyrodniczych. Po drugie, podnoszą problem kolizji inwestycji z istniejącymi formami ochrony przyrody oraz kierunkami rozwoju regionu, opartymi na turystyce i zachowaniu walorów krajobrazowych. Po trzecie, mieszkańcy wskazują na bezpośrednie uciążliwości związane z eksploatacją odkrywkową, takie jak hałas, emisja pyłów oraz wzmożony ruch ciężarowy.
Protesty mają charakter zorganizowany i obejmują zarówno mieszkańców Kwieciszowic, jak i okolicznych miejscowości, w tym terenów gminy Stara Kamienica. W lutym 2026 r. złożono do organów gminy petycje podpisane łącznie przez około 900 osób, wzywające do podjęcia działań mających na celu zablokowanie inwestycji oraz utrzymanie dotychczasowego, rolniczego i przyrodniczego charakteru terenów. Swój przeciw wobec wydobycia skalenia wyrazili także radni Mirska i Starej Kamienicy.
Kluczowym dla dalszych działań i przyszłości tego miejsca ma być spotkanie z potencjalnym inwestorem. W sobotę, 28 marca 2026 roku w świetlicy sołeckiej w Kwieciszowicach mieszkańcy regionu przyszli wyrazić swoją opinię, podkreślając sprzeciw wobec kopalni. Jasne stanowisko zostało przekazane przedstawicielom spółki Agrocer.
Tu warto podkreślić, iż sprzeciw mieszkańców i presja ma znaczenie, aczkolwiek nie daje stuprocentowej gwarancji zablokowania potencjalnej inwestycji. Z punktu widzenia procedur kopalnia może być realizowana dwiema ścieżkami. Pierwsza prowadzi przez gminę i miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, jednak tu samorząd deklaruje gotowość do odmowy. Natomiast druga to tzw. ścieżka rządowa, w której inwestycja może zostać uznana za niezbędną z punktu widzenia państwa. Wówczas rola gminy zostanie ograniczona do protestów i udziału w postępowaniach odwoławczych, co wydłuży czas powstania inwestycji, ale nie da gwarancji jej zablokowania.
Niemniej na chwilę obecną to skala protestów i nacisków może być kluczowa dla przyszłości tego miejsca, w również głęboko wierzą sprzeciwiający się inwestycji mieszkańcy.
Podczas spotkania radni obu gmin – Mirska i Starej Kamienicy przedstawili inwestorom podjęte uchwały wyrażające stanowczy sprzeciw wobec kopalni. Tożsame stanowiska wyrazili w imieniu sołectw sołtysi. Obecni na spotkaniu wysłuchali także krótki wykład dotyczący ochrony krajobrazu w regionie, po czym mieszkańcy utworzyli przejście prosząc inwestorów o opuszczenie spotkania.
























Jakoś w Polkowicach czy Lubinie nie narzekają na podatki od kopalni. Może po prostu niech bocznicę wybudują i koleją wożą urobek. Czy powstanie czy nie to dla tych agroturystyk czy innych nic nie zmieni, może jacyś rzemieślnicy zarobią jako podwykonawcy trochę. Jak wszyscy eko niech sprzedadzą swoje auta i elektryki kupią bo są eko.
Według analiz ekonomicznych tego przedsięwzięcia paradoksalnie spowoduje ono wzrost bezrobocia. Główną gałęzią gospodarki na tych terenach jest turystyka, co jest w pełni zgodne ze strategią rozwoju Gminy Mirsk. Wybudowanie kopalni spowoduje spadek ruchu turystycznego od 50 do 70%. Większość gospodarstw agroturystycznych stanie na krawędzi bankructwa, w imię zysku inwestora. Należy wiedzieć, iż jedna zatrudniona osoba w takim gospodarstwie daje pracę 1,5-2 innym osobom. Dodatkowo spadek liczby turystów odbije się na restauracjach, sklepach itp. Kopalnia wygeneruje max 35 połączonych etatów i zdegraduje środowisko na lata. Turystyka jest znacznie mniej inwazyjna i bardzo prężnie się rozwija. Historia kopalń działających na tym terenie uczy, że nie ma z nich żadnego pożytku dla lokalnej społeczności, jedynie zysk dla inwestora. Poprzednie kopalnie zostawiły po sobie zdegradowane środowisko, długi i zainicjowały proces zwożenia odpadów.
No tylko tam są podatki i to konkretne milion pogania miliony. Za odkrywkowa to będzie tylko 1 do 1.5 mln roczne. Więc jak chciałeś błysnąć nie wyszło……. Zato mogą sobie wybudować 200 300 metrów drogi ewentualnie 10 km ścieżki rowerowej 15 km chodnika…… Tylko dla kogo?
A co brakuje niemcom skalenia już traktują Polskę jak swój LAND i łupią nas każdym kroku.
Witam, uczestniczyłam wczoraj w spotkaniu i jestem przerażona, była to niesmaczna sytuacja. Jako osoba zainteresowana chciałam usłyszeć co ma do przekazania inwestor jakie mają plany a zachowanie pojedynczych osób bardzo nieładnie. Żałuję że uczestniczyłam
Organizatorzy zachowali się prawidłowo. Nie ma znaczenia co powie inwestor, i tak nie wywiąże się z tego. Inwestor zamierza zarobić miliony, zostawiając tu ochłapy i zdegradowany obszar Natura 2000. Śmiem wątpić w Pani obecność na spotkaniu, Gdyby była tam Pani, to musiałaby Pani znać historię okolicznych kopalń i problemów przez nich wygenerowanych.
Brakowało rozmów po obu stronach nic nie przedstawił inwestor bo ktoś go nie dopuścił do głosu. Było widać nerwy ale szanujmy się nawzajem. To co było wczoraj możemy żałować. Wyszliśmy z rodziną niezadowoleni i bez żadnych informacji. Przykre
A teraz kontrolę palenia w piecach na wiosce, kontrolę szamb i kto tu będzie eko
Przeważnie jest tak, że jeden we wsi na buntuje resztę.Reszta idzie jak potulne owieczki i są przeciw. Potem po fakcie ,kiedy inwestor przedstawi fakty za i przeciw zastanawiają się jednak,że było warto.Ot takie mamy społeczeństwo.
Gdybyś była lub był na tym spotkaniu, to nie zobaczyłbyś potulnych owieczek, tylko rozwścieczony tłum mieszkańców, którym ktoś w imię zysku chce zniszczyć okolicę i pozbawić ich środków do życia.
Organizatorzy zachowali się w 100% prawidłowo. Kogo inwestor przysłał? Widziałem arogancję i butę tej żałosnej delegacji. Wątpię w obecność na spotkaniu autorek lub bardziej autorów wcześniejszych komentarzy ( czyżby inwestorskie trolle ? ). Inwestor zamierza zarobić miliony, rzucając nam ochłapy i degradując obszar Natura 2000. Jedną z podstawowych gałęzi gospodarki na tych terenach, rozwijającą się prężnie, jest turystyka. Generuje ona obecnie znacznie więcej miejsc pracy, niż wygenerowałaby kopalnia. Turystyka nie jest uciążliwa dla środowiska, jest też w pełni zgodna ze strategią rozwoju Gminy Mirsk. Budowa kopalni spowoduje spadek ruchu turystycznego od 50 do 70%, co postawi okoliczne gospodarstwa agroturystyczne na krawędzi bankructwa. Trzeba też wiedzieć o efekcie mnożnikowym, jedna osoba pracująca w agroturystyce generuje 1,5 do 2 dodatkowych miejsc pracy. Budowa kopalni spowoduje spadek zatrudnienia netto w regionie. Wpływy budżetowe do Gminy również nie zrekompensują utraconych wpływów z turystyki. Ucierpią restauracje, sklepy, piekarnie. I to wszystko w imię czego? Tańszych sedesów?
Jak na razie turystyka stworzyła tyle wartościowych miejsc pracy że liczba mieszkańców gminy spadła o 30 %. Z turystyki żyje paru przyjezdnych, którzy cieszą się opuszczanie tych terenów przez miejscowych bo mają więcej spokoju i ciszy. Nie jestem za kopalnią ale objęcie prawie całego terenu gminy programem natura 2000 i postawienie tylko na turystykę degraduje i pustoszy naszą gminę.
Proszę Pana/Pani, nic nie stoi na przeszkodzie, aby i Pan/Pani dołączyła do tego grona beneficjentów ruchu turystycznego. Można postawić mały domek na własnej działce i mieć z tego całkiem niezły dochód – ja tak zrobiłem właśnie w Izerach. Przyjeżdżają Niemcy, Czesi, nawet Belgowie i Holendrzy. I oczywiście Polacy z całego kraju. Chwalą ciszę, spokój, przyrodę, mieszkańców. Taką inwestycję (domek 35m2 z wyposażeniem) można sfinansować za 200tys. jak się zrobi to z głową. Jak się nie ma oszczędności można sprawdzić programy dofinansowań np. w LGD Świeradów albo kredyty. Polecam to niż liczyć na jakiekolwiek zyski z tej kopalni.
Z tego co wiem 'miejscowi’ przyjechali tutaj w okresie 1945-1950, i od tego czasu nastąpiła degradacja gminy, zamykanie fabryk itd. Przyjezdni zaczęli pojawiać się pod koniec lat 90, początku 2000. Co do demografii, jest to typowe zjawisko dla wiejskich gmin.
Do protestujących mieszkańców – wybory do samorządu już były wybraliście sobie tego samego zarządcze, który rządził wami od 20 lat nic się nie zmieniło.
Przecież ten sam Burmistrz na sesji powiedział, że PriBazalt to są wpływy do budżetu a nie jakaś tam turystyka.
Pragnę Panu przypomnieć, iż opublikowane wyniki wyborów samorządowych 2024 wskazują, iż na tym terenie zdecydowaną przewagę miał przeciwnik obecnie urzędującego Burmistrza, a ten wygrał przewagą 88 głosów na ok 6800 osób uprawnionych do głosowania.
Podobnie na pogorzu kaczawskim, Kraina wygasłych wulkanów. Świerzawa. Tam dla 1 mln podatku rocznie i być może paru miejsc pracy choć wątpię ważą się losy natury 2000 oraz czystego powietrza i wody. Do tego z wożenie odpadów i stray nie do odrobienia. Firma Colas zniszczyła już wilcza górę z tzw róża bazaltowa. Nawet nie ponieśli żadnej kary za zniszczenie pomnika przyrodyRada się sprzedała sami nie wiedzą co chcą. Jak słyszę ile to wpłynie do budzatu z podatków to śmiać mi się chce koszt 1 km drogi to około 6mln pln a podatku1mln. Walczcie o swoje bo później to nic i wielkie g……