Gdy policjanci dostrzegli rowerzystę, który z trudem pokonywał kolejne metry jednej z ulic w mieście, początkowo myśleli, że to wina gołoledzi. Powód był jednak inny.
Nietrzeźwi rowerzyści pozostają jednym z poważniejszych i wciąż lekceważonych zagrożeń w ruchu drogowym. Mimo jednoznacznych przepisów prawa oraz nieustannie prowadzonych działań profilaktycznych, policja nadal ujawnia przypadki kierowania rowerem w stanie po użyciu alkoholu oraz w stanie nietrzeźwości.
Zgodnie z art. 87 § 1a Kodeksu wykroczeń, kierowanie rowerem w stanie nietrzeźwości zagrożone jest karą grzywny w wysokości 2500 zł. W przypadku stanu po użyciu alkoholu, tj. od 0,2 do 0,5 promila, ustawodawca przewidział mandat w wysokości 1000 zł.
Należy przy tym jednak podkreślić, że w aktualnym stanie prawnym funkcjonariusz może odstąpić od postępowania mandatowego i skierować wniosek o ukaranie do sądu. W takim przypadku sąd może orzec grzywnę sięgającą 30 000 zł, karę aresztu do 30 dni, a także zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych na okres od 6 miesięcy do 3 lat. W sytuacji spowodowania wypadku drogowego przez nietrzeźwego rowerzystę możliwa jest również odpowiedzialność karna.
Do kolejnego takiego zdarzenia doszło we wtorek wieczorem w Mirsku. Na ulicy Betleja funkcjonariusze Komisariatu Policji w Gryfowie Śląskim zatrzymali do kontroli drogowej rowerzystę, którego styl jazdy wskazywał na poważne zaburzenia koordynacji ruchowej. Początkowo mogło wydawać się, że mężczyzna ma trudności z pokonywaniem kolejnych metrów drogi z uwagi na śliską nawierzchnię. Szybko jednak wyszło na jaw, że powód jest z goła inny.
Jak wskazuje oficer prasowa KPP w Lwówku Śląskim, przeprowadzone badanie stanu trzeźwości 35- latka wykazało 2,7 promila alkoholu w organizmie.























Mirsk…..nie można zaproponować Trumpowi, żeby zamiast Grenlandii wziął sobie Mirsk? Powiat Lwówecki pozbyłby się przynoszącego wstyd miasteczka 😉