W nocy ukradli „śpiącego policjanta”

3
1007

Gdy burmistrz odrzucił petycję mieszkańców w sprawie likwidacji progu zwalniającego, ktoś postanowił wziąć sprawy we własne ręce. Próg zniknął. Ale jak się okazuje, był on monitorowany.

 

Progi zwalniające stały się w ostatnich latach powszechnym narzędziem spowalniania ruchu. Zwolennicy wskazują na ich zbawienne wręcz właściwości i poprawę bezpieczeństwa, jednak gro kierowców, jak i mieszkańców terenów, przy których je montuje się na stałe, coraz częściej zwracaj uwagę na skutki uboczne. Każde hamowanie i ponowne przyspieszanie to większy hałas, drgania odczuwalne w budynkach oraz wzrost emisji spalin i pyłów. Progi utrudniają także jazdę rowerzystom, spowalniają pojazdy uprzywilejowane i komplikują zimowe utrzymanie dróg. Zdarza się również, że kierowcy próbując je ominąć niszczą pobocza. Dlatego ich montaż powinien być poprzedzony rzetelną analizą bilansu korzyści i strat.

Taki spór wybuchł w Woli Augustowskiej w gminie Mirsk. Po tym, jak burmistrz Andrzej Jasiński nakazał zamontowanie we wsi hopek, część mieszkańców wystąpiła z petycją o ich likwidację.

„My, Mieszkańcy, właściciele gruntów i użytkownicy drogi w Woli Augustowskiej, niżej podpisani, zwracamy się z uprzejmą prośbą o likwidację dwóch progów zwalniających oraz słupków zlokalizowanych na drodze gminnej przebiegającej przez naszą miejscowość. (…)

Pragniemy podkreślić, że droga, nie jest trasą tranzytową korzystają z niej mieszkańcy Woli Augustowskiej i okolic, którzy doskonale znają lokalne warunki drogowe i poruszają się z zachowaniem należytej ostrożności. (…)”napisali w petycji mieszkańcy tej części Giebułtowa.

W odpowiedzi na petycję wystosowaną w listopadzie ubiegłego roku, Burmistrz przypomniał jednak, że progi zamontowano wcześniej na wniosek mieszkańców tego samego sołectwa, po uchwale zebrania wiejskiego i z funduszu sołeckiego, w reakcji na sygnały o zbyt szybkiej jeździe. Słupki miały uniemożliwić omijanie przeszkód. W rezultacie burmistrz wskazał, że usunięcie progów i słupków nie zostanie przeprowadzone, a obecna organizacja ruchu pozostanie utrzymana.

Autorzy petycji i osoby, które ją wsparły nie były z tego faktu zadowolone. Nikt się jednak nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Niespełna trzy miesiące po odrzuceniu petycji, w lutym 2026 roku, próg zwalniający zniknął z drogi w Woli Augustowskiej. Sprawa została zgłoszona do magistratu. Urzędnicy mają przekazać zgłoszenie policji.

W międzyczasie w mediach społecznościowych pojawił się ciekawy głos w tej zaskakującej sprawie. Wyszło przy tym na jaw, że ów próg zwalniający był pod specjalnym nadzorem. Miejsce, w którym zamontowana była hopka objęte było monitoringiem z jednej z okolicznych posesji.

„Jeżeli ktoś myśli ze to był skok stulecia w Giebułtowie to się bardzo myli, ponieważ cała moja posesja od pewnego czasu jest monitorowana i cały “skok” nagrał się na kamerach”. – możemy przeczytać w jednym z komentarzy pod postem w sieci o usunięciu hopki.

W treści komentarza autor przedstawia propozycję skierowaną do osób, które brały udział w zdarzeniu, wskazując trzy możliwe rozwiązania. Oczekuje przywrócenia progu zwalniającego na jego pierwotne miejsce zaznaczając, że w przypadku braku reakcji nagrania zostaną przekazane właściwym organom odpowiedzialnym za prowadzenie postępowań w sprawach naruszeń prawa. Jednocześnie wspomina, że teoretycznie istnieje możliwość odpłatnego pozyskania nagrań przez osoby zainteresowane, choć sam autor podkreśla, że taka forma działania również stanowiłaby naruszenie przepisów. Do komentarza dołączono materiał filmowy mający potwierdzać, że całe zdarzenie zostało utrwalone w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości.

Art. 85. § 1. Kodeksu wykroczeń mówi: „Kto samowolnie ustawia, niszczy, uszkadza, usuwa, włącza lub wyłącza znak, sygnał, urządzenie ostrzegawcze lub zabezpieczające albo zmienia ich położenie, zasłania je lub czyni niewidocznymi, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Sprawca tego „skoku na śpiącego policjanta” może zapłacić do 5 tys. zł grzywny, a nawet trafić do aresztu.

zdjęcie archiwalne

3 KOMENTARZE

  1. We Lwówku na ul. Zwycięzców też nie ma jednego zwalniacza a kolejny jest uszkodzony i tylko znaki drogowe zostały informujące o progach ….ale kogo to interesuje .

  2. Przez to tylko zawieszenia w autach siadają. U nas w Mirsku to trzeba uważać na studzienki to jeszcze chopka szkoda tych pieniędzy na to.
    A Gmina mówi cały czas że nie ma pieniędzy a drogi gmine czekają do remontu tym się trzeba zająć.

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj