Mimo zdecydowanego stanowiska Unii wobec umowy Mercosur, polscy rolnicy nie składają broni. W trakcie ogólnopolskiego protestu nasi rolnicy zorganizowali akcję toczenia balota.
Umowa Mercosur to projekt szerokiego porozumienia handlowego między Unią Europejską a państwami Wspólnego Rynku Południa, czyli Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem, przy udziale Boliwii jako kraju stowarzyszonego. Negocjowana od ponad dwóch dekad, ma na celu stopniowe znoszenie barier celnych i pozataryfowych w handlu między obiema stronami. W praktyce oznacza to otwarcie rynków państw Ameryki Południowej na europejskie towary przemysłowe, maszyny i usługi, przy jednoczesnym zwiększeniu dostępu produktów rolnych z Mercosur do rynku unijnego. To właśnie ten drugi element od lat budzi największe kontrowersje wśród rolników w wielu krajach UE, w tym w Polsce.
W piątek w Warszawie sprzeciw wobec umowy ponownie wyraziła polska wieś. Przedstawiciele środowisk rolniczych protestowali przeciwko – jak podkreślali – konsekwencjom otwarcia unijnego rynku na żywność produkowaną w zupełnie innych warunkach klimatycznych, prawnych i środowiskowych. Rolnicy wskazywali na brak równych zasad konkurencji, różnice w stosowaniu środków ochrony roślin, standardach dobrostanu zwierząt oraz kontroli jakości produkcji, które ich zdaniem stawiają europejskie gospodarstwa na straconej pozycji.
– Nie składamy broni i będą kolejne akcje – zapowiadał Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników (OOPR).
Olejnik był jednym ze współorganizatorów piątkowej manifestacji, która odbyła się w dniu szczególnie symbolicznym dla przeciwników porozumienia. Tego samego dnia Rada Unii Europejskiej wyraziła bowiem zgodę na podpisanie umowy z Mercosur, mimo sprzeciwu kilku państw członkowskich, w tym Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii. Kraje te nie zdołały jednak zebrać tzw. mniejszości blokującej, która mogłaby formalnie wstrzymać decyzję na poziomie unijnym.
Decyzja Rady UE otworzyła drogę do formalnego podpisania umowy przez Komisję Europejską. Zgodnie z zapowiedziami, przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen ma reprezentować Unię podczas ceremonii podpisania porozumienia w Paragwaju. Z punktu widzenia instytucji unijnych umowa Mercosur jest elementem szerszej strategii handlowej, mającej wzmocnić pozycję UE na globalnym rynku, zwiększyć eksport europejskiego przemysłu oraz pogłębić relacje gospodarcze z dynamicznie rozwijającym się regionem Ameryki Południowej.
Stanowisko Brukseli od lat pozostaje konsekwentne. Komisja Europejska podkreśla, że porozumienie zawiera mechanizmy ochronne, kontyngenty ilościowe oraz zapisy dotyczące zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska. Według KE import produktów rolnych z Mercosur ma być ograniczony i kontrolowany, a umowa nie powinna zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu ani stabilności unijnego rynku rolnego. Jednocześnie wskazuje się na potencjalne korzyści dla konsumentów oraz europejskich eksporterów.
Te argumenty nie przekonują jednak protestujących rolników. Dla polskiej wsi umowa Mercosur pozostaje symbolem polityki handlowej, która – w ich ocenie – pomija realne koszty ponoszone przez lokalnych producentów.
Resort rolnictwa deklaruje, iż stoi po stronie protestujących. Minister Stefan Krajewski potwierdził starania Polski o zaskarżenie podpisanej umowy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i zapowiedział podjęcie działań blokujących (podobnie jak to zrobiła Francja) import produktów rolno-spożywczych zawierających substancje szkodliwe.
– Duży sprzeciw rolników i protesty wobec zagrożenia jakie wiążą się z importem towarów z krajów Mercosur widzimy dziś we Francji, więc myślę, że ta dyskusja wraz z podpisaniem umowy się nie kończy. Z jednej strony złożyłem w Brukseli odpowiedni wniosek o wprowadzenie systemu rekompensat dla rolnictwa, bo jeśli w innych gałęziach gospodarki umowa ma być korzystna, to wszyscy powinni złożyć się na rekompensaty dla rolników. Ale z drugiej strony pracujemy też nad wprowadzeniem krajowego zakazu importu towarów złej jakości i jest to wspólna inicjatywa resortów rolnictwa i zdrowia – zapowiedział minister.
Piątkowy protest był kolejnym sygnałem, że mimo formalnej zgody Rady UE spór wokół porozumienia nie został zamknięty i będzie jednym z kluczowych tematów dalszych napięć między rolnikami a instytucjami unijnymi.
W proteście w Warszawie udział wzięli także nasi rolnicy. Do stolicy pojechali przedstawiciele z Janic i Starej Kamienicy. Zabrali ze sobą przebrania, banery i … zapakowani na samochód balota siana, z którym udało im się dotrzeć aż pod sam Pałac Kultury i Nauki. W ramach happeningu zorganizowali tam akcję „toczenia balota”.
– Daliśmy wsparcie rolnikom – podkreśla pani Patrycja.






















