Burmistrz Mirska zajął stanowisko w sprawie planów utworzenia kopalni skalenia w Górach Izerskich. Potencjalny inwestor ma dwie ścieżki procedowania zadania. Czy gmina i jej mieszkańcy będą mieli głos w tej sprawie?
Burmistrz Andrzej Jasiński w rozmowie z Lwówecki.info podkreśla, że temat planowanej kopalni skalenia w okolicach Kwieciszowic wraca od blisko dwóch dekad i od początku budził poważne obawy zarówno samorządu, jak i mieszkańców. Już w 2008 roku, gdy pojawili się pierwsi nabywcy zainteresowani złożem, gmina wyraziła negatywne stanowisko. Od tamtej pory istniała świadomość, że to miejsce może w przyszłości stać się zarzewiem konfliktu.
Sytuacja zmieniła się na początku 2020 roku, kiedy grunty zostały przejęte przez podmiot powiązany z grupą Cersanit i włączone do spółki celowej. W ocenie burmistrza zakup tak dużego obszaru nie był przypadkowy i od początku należało zakładać, że celem jest eksploatacja złoża. Przez kilka lat nie było jednak widocznych formalnych kroków, które jednoznacznie potwierdzałyby rozpoczęcie procedur. Dopiero działania z przełomu 2025 i 2026 roku – w tym wycinka drzew i przygotowywanie terenu – wskazują, że inwestor realnie zmierza do uruchomienia kopalni.
Wycinka, choć budząca emocje, została formalnie uzasadniona przywracaniem gruntów do użytkowania rolniczego. Gmina nie miała podstaw do wydania zakazu, ponieważ teren ma charakter rolny. Jednocześnie sprawa była opiniowana przez Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ze względu na położenie w obszarze Natura 2000. Według przekazanych informacji same prace porządkowe mogą być korzystne dla chronionych łąk wymagających regularnego koszenia. To jednak nie rozstrzyga zasadniczego problemu, jakim jest ewentualne przekształcenie terenu w obszar wydobywczy.
Burmistrz podkreśla, że samorząd konsekwentnie odmawia działań, które mogłyby ułatwić realizację inwestycji. Odmówiono m.in. sprzedaży dróg dojazdowych, z których korzystają także inni właściciele gruntów. Równolegle trwają przygotowania do spotkania mieszkańców z inwestorem, zaplanowanego w świetlicy wiejskiej, podczas którego firma ma przedstawić swoją wizję kopalni. Włodarz zaznacza, że społeczność lokalna ma prawo do pełnej informacji i otwartej dyskusji.
Najważniejszy element stanowiska burmistrza dotyczy bilansu zysków i strat. Potencjalne wpływy podatkowe nie równoważą – w jego ocenie – ryzyka zahamowania rozwoju osadniczego i turystycznego. Gmina notuje wzrost zainteresowania zabudową mieszkaniową i obiektami noclegowymi, a spokojny charakter okolicy stanowi jeden z jej głównych atutów. Kopalnia mogłaby ten kierunek rozwoju odwrócić.
– Jeżeli patrzymy w aspekcie finansowym, każda inwestycja to oczywiście podatki, natomiast nie wiem, czy to jest pozytywny aspekt do końca? Biorąc pod uwagę, że okolica się rozbudowuje i zabudowuje i być może ta kopalnia zahamuje ten rozwój, to niekoniecznie to jest na plus dla nas. – mówi nam burmistrz, który podkreśla, iż stanowisko mieszkańców jest w tej sprawie jednoznaczne, a jego rolą jest je reprezentować, dlatego aspekty negatywne tej inwestycji przeważają nad potencjalnymi korzyściami.
Z punktu widzenia procedur inwestycja może być realizowana dwiema ścieżkami. Pierwsza prowadzi przez gminę i miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – tu samorząd deklaruje gotowość do odmowy. Druga to tzw. ścieżka rządowa, w której inwestycja może zostać uznana za niezbędną z punktu widzenia państwa, a rola gminy zostaje ograniczona do protestów i udziału w postępowaniach odwoławczych.
Burmistrz zapowiada, że w przypadku wszczęcia procedury środowiskowej gmina będzie aktywną stroną i wystąpi o wyznaczenie innego organu prowadzącego postępowanie, aby móc formalnie składać uwagi i odwołania.
Kluczowa może okazać się ocena oddziaływania na środowisko. Teren leży w obszarze Natura 2000, a opinie wskazują na obecność korytarzy migracyjnych dużych drapieżników oraz cennych siedlisk łąkowych. W ocenie burmistrza to właśnie argumenty środowiskowe mogą przesądzić o przyszłości projektu. Samorząd liczy, że szczegółowa analiza wykaże niekorzystny wpływ przekształcenia terenu, co otworzy drogę do wydania decyzji negatywnej. Do tego czasu gmina zapowiada konsekwentną obronę interesu mieszkańców i obecnego kierunku rozwoju regionu.























Niech robią ale to koleją wożą w większości 🙂
W kantonie mirsko-gryfowskim bossowie miast podają terminy referendum!!!
Mieszkańcy nic się nie dzieje mamy kontrolę nad sytuacją. Aż tu nagle posiedzenie rady gminy i tekst:miałem tylko spotkanie z firmą od inwestora planują wytyczenie nowych dróg i transportu urobku. Oficjalnie mają hodować zwierzęta inne? Gdzie padło stwierdzenie o kopalni Andrzej? Chodzi o coś jak zawsze?
Od lat z przykrością obserwuję jak to miasto i okolica się wyludnia, wystarczy zobaczyć co się dzieje na rynku w Mirsku. Ludzie narzekają na brak pracy, a ten kto mógł – wyjechał.
Niestety nie ma żadnych inwestycji w rejonie, które wpływają na powstanie nowych miejsc pracy, czegoś dla młodych, dofinansowania gminy i jej rozwój.
Region piękny, a za niedługo nie będzie go komu podziwiać. Mirsk nie jest miejscowością turystyczną, w odróżnieniu do Świeradowa i to należy mieć na uwadze