[sam id="42" codes="true"] [sam id="10" codes="true"] [sam id="19" codes="true"] [sam id="27" codes="true"]
[sam id="13" codes="true"]
[sam id="18" codes="true"]
[sam id="12" codes="true"]
[sam id="17" codes="true"]
[sam id="3" codes="true"]
[sam id="2" codes="true"]
[sam id="4" codes="true"]
Strona główna Aktualności Na sygnale Czad znów dał o sobie znać. Pomoc przyszła w ostatniej chwili

Czad znów dał o sobie znać. Pomoc przyszła w ostatniej chwili

1
1537
[sam id="41" codes="true"]

To miała być jedna z rutynowych akcji Pogotowia Ratunkowego. Gdy ratownicy weszli do mieszkania, natychmiast znać o sobie dały czujniki, jakie mają przy tabletach.

 

Tlenek węgla pozostaje jednym z najpoważniejszych, a jednocześnie najbardziej podstępnych zagrożeń wewnątrz budynków. Statystyki pokazują, że problem ten nie słabnie. W całym 2024 roku strażacy odnotowali w kraju ponad 550 tysięcy interwencji, z czego aż 4.329 dotyczyło emisji tlenku węgla. W wyniku zatrucia czadem życie straciły 52 osoby, a kolejne 1.334 uległy podtruciu.

Tlenek węgla, potocznie nazywany czadem, to gaz wyjątkowo niebezpieczny ze względu na swoje właściwości. Jest bezbarwny, bezwonny, nie ma smaku, nie drażni oczu ani gardła. W warunkach pokojowych pozostaje całkowicie niewykrywalny dla zmysłów człowieka, co sprawia, że jego obecność w pomieszczeniu nie daje żadnego sygnału ostrzegawczego. Powstaje podczas niepełnego spalania węgla oraz innych substancji organicznych, a z powodu niewielkiej gęstości z łatwością przenika przez ściany i stropy, rozprzestrzeniając się po całym budynku. Wystarczy minuta pracy wadliwego piecyka gazowego w małej łazience, aby wytworzyć dawkę mogącą śmiertelną dla człowieka.

Toksyczność czadu wynika z mechanizmu jego działania. Tlenek węgla łączy się z hemoglobiną aż 300 razy szybciej niż tlen, tworząc karboksyhemoglobinę i blokując tym samym dopływ tlenu do tkanek. Najbardziej narażony jest mózg, który w warunkach niedotlenienia ulega obrzękowi i uszkodzeniom. Występowanie objawów zależy od stężenia gazu, czasu ekspozycji oraz indywidualnej kondycji poszkodowanego. Szczególnie ciężko zatrucia przechodzą dzieci, zwłaszcza niemowlęta i noworodki, których hemoglobina płodowa wiąże tlenek węgla jeszcze silniej niż u dorosłych.

Objawy zatrucia są niecharakterystyczne i często mylone z infekcją wirusową. W początkowym stadium występują bóle głowy, osłabienie, zmęczenie, nudności i problemy z koncentracją. W kolejnym etapie pojawiają się zawroty głowy, duszności, zaburzenia widzenia, dezorientacja oraz narastające oszołomienie. Nierzadko dopiero te sygnały skłaniają domowników do sprawdzenia instalacji grzewczych, choć w wielu przypadkach może to być już moment krytyczny.

Najwięcej zatruć występuje w domach z piecykami gazowymi w łazienkach. Każdorazowo, przy podejrzeniu zatrucia, konieczne jest natychmiastowe wyniesienie poszkodowanego z pomieszczenia, przewietrzenie mieszkania oraz wezwanie pogotowia. W przypadku zatrzymania oddechu niezbędna jest resuscytacja.

Do kolejnego dramatu związanego z czadem doszło w niedzielny wieczór w Jeleniej Górze. Jak relacjonuje Piotr Bednarek rzecznik prasowy jeleniogórskiego pogotowia, Zespół Ratownictwa Medycznego Jelenia Góra Sobieszów otrzymał wezwanie, jakich wiele, co miesiąc – do zasłabnięcia osoby poszkodowanej w mieszkaniu.

– Po dotarciu naszych Ratowników Medycznych i po wejściu do mieszkania, okazało się że czujnik tlenku węgla (w które wyposażone są WSZYSTKIE Zespoły Ratownictwa Medycznego w naszym SP ZOZ Pogotowie Ratunkowe w Jeleniej Górze) piszczy jak oszalały, pokazując coraz większe wartości tlenku węgla w powietrzu. Ze względu na ogromne zagrożenie, nasi medycy natychmiast ewakuowali wszystkich mieszkańców, jednocześnie informując Dyspozytora Medycznego o konieczności zadysponowania kolejnych służb ratowniczych m.in.: Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze – relacjonuje rzecznik pogotowia.

Do szpitala trafiła ostatecznie jedna osoba, u której stężenie tlenku węgla w wydychanym powietrzu wyniosło ponad 29%, co oznacza, że wg skali był to trzeci, ciężki stopień zatrucia tlenkiem węgla.

– Szczęście w nieszczęściu, że nie doszło do większej tragedii – gdyby nie mobilne czujniki tlenku węgla naszych Zespołów, poszkodowanych mogło być dużo, dużo więcej. Nasi medycy, pomimo natychmiastowej ewakuacji, zgłaszali również objawy zatrucia – bóle głowy, złe samopoczucie. Gdyby zostali w mieszkaniu dłużej, nieświadomi zagrożenia, moglibyśmy dzisiaj rozmawiać o zupełnie innej, dużo bardziej tragicznej, sytuacji. – podkreśla Piotr Bednarek.

Służby przypominają o obowiązku montażu czujek dymu i tlenku węgla. To najprostsza i najskuteczniejsza forma profilaktyki, pozwalająca wykryć zagrożenie na jego wczesnym etapie. Urządzenia są niedrogie, łatwe w instalacji, a mogą zdecydować o życiu domowników. Obok nich równie ważne pozostają regularne przeglądy instalacji grzewczych i wentylacyjnych i czyszczenie przewodów kominowych.

[sam id="100" codes="true"]

1 KOMENTARZ

  1. Tylko zwiększenie grubości styropianu na ścinach do 1metra i wprowadzenie „ośmio” szybowych okien, oraz po dwa czujniki na pomieszczenie zapewnią wam bezpieczeństwo! Ludzie rozszczelnijcie te Wasze mieszkania.

NAPISZ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
Captcha verification failed!
Ocena użytkownika captcha nie powiodła się. proszę skontaktuj się z nami!