Co z bibliotekami w gminie Mirsk? Jest petycja mieszkańców

12
31
Biblioteka w Mirsku /fot.: UMiG Mirsk/

Entliczek, pentliczek czerwony stoliczek, na kogo wypadnie ….” – to fragment znanej wszystkim wyliczanki. Nie wiemy, czy miała ona coś wspólnego z tym, co zadziało się w gminie Mirsk, wiemy natomiast, iż tym razem z takiego, czy innego powodu wypadło m. in. na bibliotekę. To właśnie ona musi ponieść konsekwencje braku pieniędzy w budżecie i znacząco zredukować działalność filii w Giebułtowie i Rębiszowie ograniczając ich pracę do 10 godzin tygodniowo.

 

Dlaczego tak się stało? Tego mieszkańcy nie wiedzą i nie potrafią zrozumieć. Decyzję zmuszona była podjąć Anna Kossak-Granda Dyrektor Biblioteki Publicznej w Mirsku. Jak nam mówi nie była to dla niej łatwa decyzja, bo z bibliotekami związana jest od wielu lat. Niestety, środki w przyszłorocznym budżecie są na tyle skromne, iż konieczne były cięcia.

 

Sprawa znana jest od tygodni. Na początku tego miesiąca mieszkańcy sołectwa Giebułtów w obronie swojej biblioteki napisali petycję i zbierają pod nią podpisy. Dokument ma trafić na biurko burmistrza i do radnych, którzy i tak podczas uchwalania budżetu Gminy Mirsk będą mieli decydujący głos o wydatkowani środków w 2020 roku.

 

Biblioteka Publiczna w Giebułtowie od kilkudziesięciu lat świadczy usługi w zakresie udostępniania zbiorów bibliotecznych, rozwija oraz zaspokaja potrzeby czytelnicze i informacyjne mieszkańców wioski, jak również czytelników z innych miejscowości. Posiada bardzo dobre warunki lokalowe, bogaty księgozbiór dostosowany do potrzeb czytelniczych, stale uzupełniany w nowości wydawnicze, dostęp do internetu oraz sprzęt biurowy służący mieszkańcom sołectwa. Placówka pełni również funkcję integracyjną. Jest organizatorem zajęć dla dzieci podczas ferii zimowych, przerw świątecznych oraz wakacji. Biblioteka czynnie współpracuje z społecznością lokalną, reagując na oczekiwania i prośby mieszkańców dotyczące m.in. możliwości organizacji spotkań, drukowania, kserowania, skanowania dokumentów, wyszukiwania informacji w inernecie.

Podjęta decyzja o redukcji godzin pracy do 10 godzin tygodniowo w znaczny sposób utrudni dostęp do podstawowych potrzeb kulturalnych, informacyjnych oraz innych usług świadczonych przez Bibliotekę na rzecz mieszkańców Giebułtowa. Ograniczenie to wpłynie na kulturowe wykluczenie mieszkańców wsi oraz pogorszenie, jakości życia.

Prosimy o pozostawienie dotychczasowych godzin pracy Biblioteki.” – to fragment petycji, pod którą podpisują się mieszkańcy Giebułtowa.

Filia biblioteczna w Giebułtowie /fot.: UMiG Mirsk/

Burmistrz Mirska Pan Andrzej Jasiński tłumaczy, iż cała sytuacja jest pokłosiem tego, o czym już od pewnego czasu mówi się w telewizjach, czyli zmniejszonych środkach i zwiększonych obowiązkach samorządów. – Dotyczy to przede wszystkim takich małych samorządów jak my, gdzie podwyżki w oświacie spowodowały – te dwie podwyżki w ubiegłym roku i niezabezpieczenie w pełni środków – spowodowały, że musimy coraz większe kwoty na to przeznaczać. – tłumaczy Burmistrz Mirska, który przypomina także o rosnących kosztach gospodarki odpadami, do której Gmina ciągle dokłada. – W tym roku blisko pół miliona dokładamy do tego, żeby zamknąć system gospodarki odpadami a w założeniu ustawodawcy było, że mają to sfinansować mieszkańcy, więc gdybyśmy chcieli to przerzucić na mieszkańców, to mieliby naprawdę wysokie stawki. Chociaż już są wysokie i ludzie nie są zadowoleni z tych, które są. – wyjaśnia Andrzej Jasiński, który mówi, że z tych powodów Gmina musi szukać ograniczenia kosztów i jednym z tych ograniczeń są cięcia w bibliotece. – To nie jest tylko w bibliotece, bo pragnę powiedzieć, że również ograniczenia są w urzędzie, ograniczenia są w ośrodku pomocy społecznej i również w opiece społecznej. Pozostawiony został budżet na poziomie ubiegłego roku, co skutkuje tym, że pani dyrektor musi zminimalizować utrzymanie o jeden etat. – dodaje Burmistrz, który tłumaczy, iż pani dyrektor biblioteki obcięła pół etatu dla pracownic w bibliotece w Mirsku i po jednej czwartej etatu w Giebułtowie i Rębiszowie. – To nie jest likwidacja, tylko ograniczenie – zapewnia Andrzej Jasiński, który zdaje sobie sprawę z niezadowolenia mieszkańców. Przypomina on jednak, iż z wszelkich dostępnych badań wynika, że poziom czytelnictwa w kraju znacząco spada. – Stan czytelnictwa w Polsce w ogóle jest na niskim poziomie. Nie przypuszczam, że to w jakiś sposób straszny ograniczy dostęp mieszkańcom do biblioteki. Po prostu zmniejszy się ilość godzin, w jakich będzie czynna, ale będzie czynna. – mówi Burmistrz Mirska.

 

Czy petycja przekona władze Mirska do zmiany decyzji? Czy radni zwiększą finansowanie bibliotek, co pozwoli na pozostawienie godzin pracy filii tak jak miało to miejsce dotychczas? A jeżeli zwiększą nakłady na biblioteki, to, komu zabiorą pieniądze? O tym dowiemy się za kilka dni.

12 KOMENTARZE

  1. Popieram poprzednika Mirsk a ponadto po co organizować ten ala festyn Dni Mirsk same stare babcie piejące ze sceny i myślące że to się wszystkim podoba i te ala wesołe miasteczko i już ile jest zaoszczędzonych pieniędzy na biblioteki i można by jeszcze książek dokupić

  2. To o ile mniejsze wynagrodzenie będzie pobierał burmistrz i jego zastępca? Dajcie jakieś konkrety o ile zostało obniżone, bo jakoś wierzyć mi sie w to nie chce. Tną u pracowników a u siebie?

  3. Od Włokniarza to wiesz … Bo nie masz żadnych argumentów sensownych aby nie wspierać młodych ludzi w rozwoju . A odnośnie godzin otwarcia bibliotek , hmmm i tak 90% mieszkańców ww sołectw nawet nie wiedziało że ma coś takiego jak biblioteka , więc ludzie nie robcie z siebie nagle bibliofilow;) ktoś jak będzie chciał wypożyczyć książkę to i tak to zrobi dla chcącego nic trudnego . Pozdrawiam

  4. Zamknąć wszystko i zlikwidować, przecież tak najłatwiej, tylko, czy to jest słuszne rozwiązanie?
    Podobno w Rębiszowie od ponad miesiąca w ośrodku zdrowia nie przyjmuje lekarz, więc co? Najlepiej zamknąć!
    To jest właśnie polityka i zrównoważony budżet najmądrzejszego i najlepszego pana burmistrza.
    Ciekawym, czy w przyszłorocznym budżecie pieniądze na działanie klubu sportowego Włókniarz są zapewnione w 100%, czy może też zmniejszone?

  5. A może zlikwidować stanowisko wicedyrektora w Zespole Szkół na Wodnej? Liceum i technikum zanika, w całej szkole jest niecałe 80 uczniów i ok 12 nauczycieli a utrzymuje się etat wicedyrektora i płaci się za to dodatek? Jakoś panie dyrektorki w Rębiszowie, Giebułtowie i Krobicy prowadzą szkoły same. Widać, są kompetentne.
    I oto znalazły się pieniądze na jakieś godziny w bibliotekach.

NAPISZ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here