Odłowili 3 tony ryb, uśmierconych zostało ponad 23 tony. Dwa tygodnie po katastrofie rzeka Bóbr nadal jest zanieczyszczona i obowiązuje zakaz korzystania z jej wód. Radni Rady Powiatu zwołali sesję nadzwyczajną.
Fakty są nieubłagane. Według informacji przekazanych przez Tauron Ekoenergię, sytuacja „była przewidywana”, w momencie apogeum pracownicy spółki i wszyscy odpowiedzialni byli na miejscu. Niemniej zamiast odłowienia wszystkich zwierząt, co jak podkreśla ministra klimatu, było w obowiązku inwestora, odłowiono około 3 ton żywych ryb. Natomiast martwych ryb z jezioro wyciągnięto 23,5 tony! Normy zanieczyszczeń w wodzie przekroczyły 12500 procent. Mimo, takich szokujących danych spółka nie wstrzymała spuszczania wody.
„Tę zbrodnię zaplanowano, bo została ona zaplanowana.” – mówiła podczas konferencji przy zaporze poseł Zalewska.
I w zderzeniu z powyższymi faktami, trudno dziś polemizować z jej zdaniem. Atmosferę podsyca powściągliwość władz centralnych, które nie mają czasu, lub nie widzą potrzeby, by zająć się sprawą położonej na peryferiach rzeki i mieszkańców żyjących przy jej korycie. Pomimo upływu dwóch tygodni nadal nie pojawiła się tu ani pani minister, ani nikt z resortu klimatu, czy infrastruktury. Mieszkańcy regionu otrzymują obietnice o badanych wody, badaniach osadów, pomocy przedsiębiorcom, etc., za których realizację odpowiadają te same osoby, które do tej pory odpowiadały za bezpieczeństwo w Dolinie Bobru.
W świetle tych wydarzeń, radni Rady Powiatu Lwóweckiego – Rafał Ślusarz, Piotr Czembrowski, Krystyna Piotrowicz, Bogdan Ciereszko, Ewelina Kredkowska i Roman Kulczycki zwołali sesje nadzwyczajną. W uzasadnieniu wniosku radni wskazali, iż w celu zapewnienia transparentności działań zasadne jest przeprowadzenie publicznej debaty, podczas której zostaną omówione okoliczności wystąpienia katastrofy, jej skala, możliwe źródła zanieczyszczenia oraz skutki dla środowiska. Informacja powinna obejmować kalendarium podejmowanych działań, współpracę z właściwymi instytucjami i służbami, przebieg monitoringu jakości wód oraz wyniki badań. Mieszkańcy powinni również uzyskać wiedzę na temat działań naprawczych i planów rekultywacji rzeki, możliwości pozyskania środków zewnętrznych na usuwanie skutków katastrofy, a także obowiązujących komunikatów, zaleceń i działań informacyjnych dotyczących bezpieczeństwa oraz korzystania z rzeki.
Wprawdzie wszyscy zgodnie podkreślali, że inwestycja nie jest realizowana przez Powiat, tylko przez Tauron Ekoenergię, ale oczekują od Zarządu Powiatu spójnej informacji o działaniach wszystkich służb i instytucji. Sesja, na której oprócz radnych Powiatu, gościli również przedstawiciele lwóweckiego Sanepidu, RZGW Wody Polskie w Lwówku Śląskim, Weterynarii, WIOŚ-u, Tauron Ekoenergii, Policji, Straży Pożarnej, odbyła się w poniedziałek, 13 lipca 2026 roku w starostwie.
– Od kiedy wybuchł ten kryzys środowiskowy w naszym powiecie uważamy, że te informacje, które otrzymujemy, nie tylko my, jako radni, ale też mieszkańcy, one są niewystarczające. – wskazywał radny Kulczycki.
W ocenie radnej Kredkowskiej bez wątpienia doszło do katastrofy ekologicznej. Przyznaje ona, że rozmawiając z mieszkańcami słyszy, że ci obawiają się skutków tego, do czego doprowadzono.
– Nas niepokoi przygotowanie w ogóle do tych prac. Jak mogło dojść w ogóle do takiej katastrofy, że aż tyle tysięcy ryb, niestety zdechło i ten cały szlam, który płynie w dół Bobru aż do Odry, to nas niepokoi. Dlatego zastanawiamy się nad tym, co dalej, jakie będą podjęte kroki, aby to wszystko naprawić i oczyścić oczywiście rzekę. – mówiła radna.
Mariusz Łabuń, Dyrektor Departamentu Elektrowni Wodnych w TAURON Ekoenergia twierdził, że nie jest kompetentny do tego, by oceniać, co się stało.
– Myślę, że no nie jestem właściwą osobą do oceniania tego. Teraz oceniają tę sytuację odpowiednie instytucje oraz organy, tak że poczekajmy, poczekajmy z jakąkolwiek oceną. – mówił przedstawiciel spółki biorący udział w sesji nadzwyczajnej.
– Wszystkie prace były realizowane zgodnie z przyjętym harmonogramem, który przedstawił nam generalny wykonawca, inżynier kontraktu. Analizujemy całą sytuację. – dodał Mariusz Łabuń.
Radna Piotrowicz podkreślała, że to nie Powiat Lwówecki realizuje tę inwestycję, niemniej radni w imieniu mieszkańców chcą aktywniej uczestniczyć w tych wszystkich działaniach.
– Jako gospodarze powiatu powinnyśmy zadbać właśnie o przedsiębiorców, powinniśmy zadbać o turystykę, powinniśmy zadbać o to, żeby mieszkańcy mieli pełną informację, co się stało, dlaczego się stało, czy się stało i jakie będą rozwiązania. – wskazywała radna.
Radny Ślusarz wspominał, że słyszał, iż tworzy się rada społeczna, jednak jak mówi, nie został do udziału w niej zaproszony, a w jego ocenie każdy z radnych mógłby wnieść dużo dobrego do tych działań.
– Myślę, że jako przedstawiciele wyborców z tego terenu moglibyśmy się przydać Zarządowi. Niestety, nie ma czegoś takiego, w związku z tym takim etapem – pierwszym do tego, żebyśmy się mogli włączyć do tych prac, to jest informacja, co zostało zrobione, jakie są obawy, jak prognozowana jest przyszłość. – mówił radny.
Radny Kulczycki wskazał, że skuteczna komunikacja jest jednym z najważniejszych elementów zarządzania sytuacją kryzysową. Zwrócił uwagę, że gdy katastrofa rozpoczęła się pod koniec czerwca, mieszkańcy byli zdani głównie na własne obserwacje, a pierwsze ostrzeżenie ze strony rządu, dotyczące zagrożenia w gminach Wleń i Lwówek Śląski, pojawiło się dopiero 4 lipca, mimo że Alert RCB wcześniej wysyłał komunikaty dotyczące innych zagrożeń, jak np. zagrożenie smogiem. W jego ocenie działania władz były spóźnione. Jak zaznaczył, mieszkańcy obawiają się, że po ustaniu zainteresowania mediów pozostaną sami z problemem zanieczyszczeń w Bobrze i jeziorze w Rakowicach. Dlatego za konieczne uznał dalsze zaangażowanie administracji rządowej oraz przygotowanie programów wsparcia dla mieszkańców, samorządów i lokalnych przedsiębiorców.
Radna Krystyna Piotrowicz zaznaczała natomiast, że inicjatywa sesji nie ma na celu politycznych przepychanek, a jest wyrazem chęci współpracy.
– My chcemy wspierać Zarząd w tych działaniach ponieważ tu nie chodzi o to, żeby był jakiś polityczny rozdział, bo wszystkim nam zależy na tym, żeby na terenie naszego powiatu nie doszło do skażenia środowiska. – zaznaczała radna Piotrowicz.
Starosta Małgorzata Szczepańska jeszcze przed sesją wskazała, że to władze Powiatu, jako pierwsze powiadomiły wszystkie służby o sytuacji na jeziorze i rzece, dzięki czemu mogła ruszyć cała machina kontroli i zapobiegania skutkom katastrofy.
– Powiaty i każda jednostka samorządu terytorialnego działa tylko i wyłącznie w granicach prawa i na podstawie ustaw, które ją, które to regulują. W przypadku Powiatu mówimy o zarządzaniu kryzysowym i to muszę powiedzieć, że działania Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego wyprzedziły w ogóle działania nawet urzędnicze, ponieważ myśmy już w poniedziałek poinformowali wszystkie służby o zagrożeniu. – wskazała pani Starosta.
Małgorzata Szczepańska wspomniała również, że cały czas prowadzono rozmowy ze służbami w oczekiwaniu na twarde dane analityczne, aby na ich podstawie móc podjąć jak najszybsze decyzje, bez zbędnej zwłoki. Podsumowała, że samo oficjalne posiedzenie zarządzania kryzysowego było jedynie efektem końcowym działań, które realnie rozpoczęły się i wyprzedziły standardowy bieg urzędowy.
– Rozmawialiśmy ze służbami oczekując oczywiście na wyniki po to, żeby na podstawie twardych danych podejmować decyzje jak najszybciej się da, czyli bez zbędnej zwłoki na posiedzeniu zarządzania kryzysowego. Samo posiedzenie zarządzania kryzysowego to już jest efekt, natomiast działania wyprzedzały jeszcze takie standardowe działania urzędnicze. One się zaczęły od poniedziałku od 9:00 rano. – wskazała pani Starosta.
Powołując się na wyniki badań z weekendu oraz ostatnie posiedzenie, Małgorzata Szczepańska poinformował o utrzymującym się zakazie rekreacyjnego korzystania z wody, na którego zniesienie przez wojewodę wciąż oczekuje się po rekomendacji inspekcji. Dodała, że Tauron zlecił badania osadów dennych, na których wyniki trzeba poczekać około dwóch tygodni. Zapewniła jednocześnie, że woda w kranach jest bezpieczna, natomiast odradza się lub zabrania wchodzenia do rzeki. Na koniec wskazała, że szefowa sanepidu kontroluje już studnie położone blisko rzeki Bóbr, umawiając się na badania u rodzin, dla których stanowią one jedyne źródło wody.
Mariusz Łabuń zapewnia, że Tauron Ekoenergia ma już plan działań na przyszłość, aczkolwiek na razie jest to papierowy dokument w sferze uzgodnień.
– Mamy przygotowany taki harmonogram. Przesłałem go w zeszły piątek do wszystkich instytucji, w tym do Urzędu Wojewódzkiego. Także działamy nad tym harmonogramem. Najbliższe spotkania z osobami, z profesorami, doktorami, którzy będą proponować rozwiązania dotyczące opróżnienia zbiornika już w środę. – wskaz przedstawiciel spółki.
W pełni zrozumiałym jest, iż władze Powiatu Lwóweckiego nie mają wiele do powiedzenia w kwestii ratowania sytuacji, bo to inwestycja Tauron Ekoenergii, realizowana na ich mieniu i jak to oni zapewniają, pod nadzorem ekspertów. Niemniej trudno zrozumieć, dlaczego władze państwowe nadal zwlekają z działaniami z pomocą?
























Następni się lansują,bo wyboru już niedługo. Nie sesje nadzwyczajne tylko brać worki i zbierać śmieci brzegów.
Sami fachowcy …
Można było wcześniej zwołać ta radę a nie teraz jak już doszło do katastrofy,Polak mądry po szkodzie,i co dalej? Człowieku radź sobie sam.
Kto oglądał sesje? Kto to jest za persona ta przewodnicząca rady gminy? Ona jest poważna? Pyta czy powołać sztab gminny? To ustawa regulije a nie starosta. Burmistrz z pieskiem uciekli w przerwie i już nie zostali a Kulczycki z Kredkoska szukali winnych zamiast rozwiazań