Niemal w tym samym czasie na dwóch krańcach powiatu lwóweckiego doszło do pożarów. W obu przypadkach na miejsce natychmiast dysponowano strażaków z OSP i PSP.
Pożary sadzy w przewodach kominowych rozwijają się szybko, często bezobjawowo, a ich skutki potrafią być dramatyczne – od pęknięcia komina i rozżarzonych fragmentów wpadających na poddasze, po błyskawiczne objęcie ogniem całego budynku. W praktyce wystarczy kilka miesięcy intensywnego palenia w piecu bez odpowiedniego czyszczenia komina, by w przewodach powstała warstwa sadzy, która może zapalić się gwałtownie, osiągając temperatury niszczące nawet solidne konstrukcje murowane.
Mimo wieloletnich apeli służb pożarniczych, wciąż wielu właścicieli domów odkłada przeglądy kominiarskie lub rezygnuje z nich całkowicie, nie zdając sobie sprawy, że właśnie ta decyzja może przesądzić o bezpieczeństwie ich rodziny.
W niedzielny wieczór, 4 stycznia 2026 roku, na terenie powiatu lwóweckiego doszło do dwóch takich zdarzeń i to niemal w tym samym czasie. Około godziny 18. dyżurny Powiatowego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Lwówku Śląskim otrzymał zgłoszenie o pożarze sadzy w przewodzie kominowym w Mirsku. Na miejsce natychmiast dysponowano zastępy strażaków z JRG PSP w Lwówku Śląskim oraz OSP Mirsk.
Niespełna godzinę później wpłynęło kolejne ze zgłoszeń. Kilka minut po godzinie 19. strażacy z JRG PSP w Lwówku Śląskim oraz OSP Pilchowice zmagali się z pożarem w jednym z budynków w Pilchowicach.
W obu przypadkach szybkie i sprawne działania pozwoliły zapobiec dramatowi. Pożary udało się ugasić.
Strażacy przypominają też o zakupie i montażu czujek tlenku węgla. To niewielkie urządzenie może zaalarmować domowników o zagrożeniu, którego nie możemy wyczuć. Wydatek kilku złotych może uratować życie, o czym niejednokrotnie mogliśmy się przekonać, gdy czujka uruchamiała alarm i domownicy mogli bezpiecznie opuścić pomieszczenia. Lwóweccy strażacy podkreślaj, iż z roku na rok świadomość społeczna wzrasta, dodając przy tym, że to jednak wciąż za mało.






















W tym bloku w Mirsku co chwilę się komin pali. Właściciele mają wywalone
Co za głupoty piszesz
To akurat prawda. Na przestrzeni lat ten komin się już palił kilka razy…