Zainwestowali w Kolej Doliny Bobru

4
3739

To inwestycja, na którą mieszkańcy i turyści czekali od dawna. Wreszcie spełniły się marzenia miłośników kolei, a w szczególności tych zauroczonych Koleją Doliny Bobru.

 

Po tym, jak kilka lat temu kolej wyłączyła z użytkowania linię Lwówek Śląski – Wleń – Jelenia Góra ograniczając na niej prędkość do zera, linia ta zaczęła popadać w ruinę. Rozkradane są tory, kable, … Dzieła zniszczenia dopełnia przyroda.

Światełko w tunelu

Liczne spotkania samorządowców, huczne deklaracje współpracy polityków i podpisywane listy intencyjne były dotychczas niczym burze w szklance wody. Przyniosły nadzieję i nic poza tym. Aczkolwiek dwa lata temu wszyscy z zapartym tchem śledzili wszelkie informacje o inwestycji w Kolej Doliny Bobru, jaką poczynić mieli amerykanie. Filmowcy z Hollywood chcieli kręcić tu scenę do najnowszej części Mission Impossible z Tomem Cruisem w roli głównej. To oni chcieli wysadzić most kolejowy, który od tamtego czasu stał się jednym z najsłynniejszych mostów w kraju. W zamian za możliwość detonacji obiektu deklarowali pokaźne środki, z przeznaczeniem na odbudowę zniszczeń a także przynajmniej fragmentu tej przepięknej linii.

Koło zamachowe turystyki

Po tym, jak nie tylko nasz kraj, ale także i świat obiegła informacja o planach filmowców do Pilchowic koło Wlenia zaczęli ściągać turyści. W weekendy pojawiały się tam prawdziwe tłumy, a w środku tygodnia było ich niewiele mniej. Ludzie przyjeżdżali specjalnie po to, żeby zrobić sobie zdjęcie na tle mostu, który to Tom miał wysadzić.

W obronie zabytku

Wraz z pojawiającymi się w sieci kolejnymi przeciekami o planach wysadzenia mostu pojawili się także miłośnicy kolei, którzy stanowczo sprzeciwiali się ingerencji w starą infrastrukturę. Protesty i pisma do konserwatora zabytków spowodowały, iż DWKZ wpisał obiekt na listę zabytków. Od tej pory stał się on nie do ruszenia. Amerykanie zostali zmuszeni szukać sobie innej lokalizacji, z czym, jak się szybko okazało, nie mieli wielkich problemów.

Pięciominutowi turyści

Most w Pilchowicach przez długi czas był wielka atrakcją. Jednak z powodu braku infrastruktury turyści przyjeżdżali tu na pięć minut, robili zdjęcie i odjeżdżali. Ci, z którymi rozmawialiśmy wyrażali żal, iż nikt nie pomyślał, żeby postawić tu starą lokomotywę, na tle której można by było cyknąć fotkę. Inni żałowali, że nie ma tu przynajmniej podobizny Toma. Wielu brakowało oznaczeń, parkingu, informacji o innych atrakcjach. Nieliczni z nich spacerowali po najbliższej okolicy. Prawdziwego bumu nie udało się wykorzystać.

Zainwestowali w linię kolejową 283

Natłok turystów i chęć każdego z nich zrobienia sobie zdjęcia na rzeczywiście pięknym moście w Pilchowicach od początku stwarzało pewne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Obiekt nie był przystosowany do spacerowania po nim. Stare, często spróchniałe deski i spora wysokość sprawiały, iż o tragedię nie było trudno. Kolejarze początkowo pomiędzy barierkami zamocowali siatkę, którą pokryli smarem. Tę jednak szybko zerwano. Każdy chciał przecież wejść na most i uwiecznić fakt, że na nim był. Kolej poczyniła jednak kolejną ważną inwestycję. Na moście stanęła wielka, żółta krata. Ta ma całkowicie zapobiec wchodzeniu na most.

Kto pierwszy przeskoczył przez płot?

Jak się okazuje Polacy są bardzo sprawni fizycznie. Mają także spore tradycje w pokonywaniu płotów. Więc i ta żółta maszkara nie jest im straszna. Podczas naszego kilkuminutowego pobytu przy moście kolejowym w Pilchowicach mieliśmy okazję być świadkami „spacerków po nim”. To „żółte coś” miłośnikom obiektów inżynieryjnych w ogóle nie przeszkadzało.

Nie dla psa kiełbasa!

Ta żółta krata z pewnością poskutkuje jednak odstraszeniem części turystów. Ci kochający piękno z pewnością nie będą chcieli przyjeżdżać tu, żeby uwieczniać „żółte coś”.

Ale to nie jedyne przyszłościowe działanie kolejarzy. Ci na pobliskiej stacji kolejowej, tej pięknej drewnianej i zaniedbanej tak samo jak cała ta linia postawili znak! Znak B2, który oznacza zakaz wjazdu pojazdów na drogę lub jezdnię od strony jego umieszczenia. W tym wypadku znak ten ma uniemożliwić parkowanie na peronie, który przez lata wykorzystywany był przez turystów do zatrzymania się i podziwiania widoków, a także wykorzystywany przez turystów korzystających ze znajdującej się pod stacją przystani.

Czego oczy nie widzą, …

W tym wydawałoby się nieskoordynowanym działaniu dostrzec można ukryty sens. Bo im mniej ludzi tu przyjedzie, tym mniej będzie nieść w Polskę opinię o dbałości o infrastrukturę kolejową, o jedną z najpiękniejszych linii kolejowych w kraju.

4 KOMENTARZE

NAPISZ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here