Gryfów Śląski: Dom dzwonnika - Das Glöcknerhaus

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2018-06-26 12:56:24
Na przestrzeni wieków oblicze Gryfowa Śląskiego wielokrotnie się zmieniało. Zmiany te były niekiedy bardzo gwałtowne, przede wszystkim te spowodowane pożarami lub powodziami. Miały też miejsce zmiany stopniowe, spowodowane np. rozwojem miasta lub zmianą panującej w architekturze mody, starzeniem się substancji budowlanej i koniecznością powstania nowoczesnych budynków o nowych funkcjonalnościach. To, co odeszło w niepamięć, chciałbym w tym miejscu przywołać z otchłani czasu dzięki zachowanym zdjęciom i opowieściom przekazywanym z pokolenia na pokolenie w gryfowskich rodzinach. Dzisiejsza opowieść będzie dotyczyła niewielkiego budynku, który pod koniec XIX w. zniknął z obrazu miasta, a jego miejsce zajął nowocześniejszy, dobrze znany każdemu gryfowianinowi.

Nieopodal gryfowskiego kościoła, wpisany w stare średniowieczne mury stoi niewielki murowany budynek, który od 1934 r. był domem zgromadzenia zakonnego sióstr boromeuszek. W salce w budynku starej szkoły katolickiej po drugiej stronie ulicy założyły one przedszkole. Budynek ten zaczęto wówczas nazywać „Sophienheim” [wym. zofijenhajm]. Także w latach powojennych był domem sióstr zakonnych gryfowskiej parafii.

Dom sióstr zakonnych i kościół parafialny p.w. św. Jadwigi w Gryfowie Śląskim Fot.: Jarosław Bogacki

Stoi on w miejscu, gdzie do wielkiego pożaru miasta w 1603 r. stała pierwsza poświadczona w starych tekstach plebania. Plebanię odbudowano po pożarze w miejscu, gdzie stoi do dzisiaj - również niszczona późniejszymi pożarami. Na pogorzelisku po najstarszej znanej plebanii wybudowano dom dla dzwonnika, do którego należały również zadania kościelnego. Przed wiekami dzwonnik gryfowski pełnił także funkcję poborcy cła przy wjeździe do miasta przez stojącą obok wielką, zwieńczoną wieżyczkami bramę w murach miejskich, zwaną bramą kościelną. Bramę tę rozebrano w XIX w.

Budynek ten został wybudowany w 1641 r., w tym samym roku, w którym 12 lutego spłonęło sześć budynków w pobliżu nowej wówczas plebanii. W tym również roku odbudowano ponownie po pożarze dwuizbową szkołę katolicką, istniejącą do dzisiaj po przeciwnej stronie ulicy, w której znajdują się salki katechetyczne wykorzystywane przed wprowadzeniem nauczania religii do szkoły. W Zielone Świątki 1641 r. postawiono przed bramą jeleniogórską (w pobliżu dzisiejszej ul. Wojska Polskiego) nową tyczkę z kurem, do którego mieszczanie, członkowie gildy strzeleckiej, zwanej także bractwem kurkowym, strzelali z bolców. 254 lata później, w 1895 r. gryfowianie dowiedzieli się w czasie rozbiórki budynku dzwonnika, że starą tyczkę bractwa kurkowego użyto w 1641 r. do budowy więźby dachowej tego budynku.

Dom dzwonnika i kościelnego, wybudowany w 1641 r., rozebrany w 1895 r. Po prawej stronie fragment dawnej remizy strażackiej. Fot.: autor nieznany, źródło: archiwum rodzinne Huberta Seiferta

W latach 1813-1815 dom ten zamieszkiwał dzwonnik Joseph Lange. Wsławił się on niechlubnie w historii miasta i kościoła włamaniem i kradzieżą metalu z trumien w hrabiowskiej kaplicy grobowej rodu Schaffgotschów. Cennego w czasie wojen napoleońskich metalu nie udało mu się jednak spieniężyć. Został pojmany i osadzony w gryfowskim więzieniu. W nocy z 20 na 21 czerwca 1815 r. udało mu się jednak uciec z więzienia wraz z kompanem oskarżonym o kradzieże nocne, pochodzącym ze Świeradowa Johannem Gottliebem Gläserem. W wydanym za nimi przez władze miasta liście gończym czytamy, że

"Dzwonnik Lange ma 25 lat, mierzy około 2 cale powyżej miary, ma pociągłą i bladą twarz z bliznami po ospie, krótki nos, nie za duże usta, białe zęby w dobrym stanie, jasnobrązowe, ścięte włosy, ponury wzrok, spogląda ukradkiem, a w czasie swojej ucieczki miał na sobie antracytowy płaszcz, oliwkowozielone spodnie, białawo-brązowawą bawełnianą kamizelkę oraz buty z cholewami"

(por. Oeffentlicher Anzeiger als Beilage zu No. 26 des Amts-Blattes der Königl. Liegnitzschen Regierung von Schlesien. W: Amts-Blatt der Königlichen Liegnitzschen Regierung von Schlesien. 5. rocznik 1815. Liegnitz/Legnica, wydrukowano w Königliche Hofbuchdruckerei der E. Doench, str. 106)

Trochę światła na ten epizod rzuca informacja zawarta w „Kronice miasta Gryfowa Śląskiego” autorstwa Johannesa Gotthelfa Lugego wydana w 1861 r. Luge zapisuje dla roku 1815 następującą informację [tekst oryginalny w moim przekładzie]:

"14. kwietnia po południu został zabrany ze swojego leżącego przed Bramą Żytawską ogrodu na przesłuchanie do ratusza i osadzony w miejscowym więzieniu z powodu ograbienia cynowych trumien w hrabiowskim grobowcu rodzinnym [Schaffgotschów – przyp. tłum.] tutejszy dzwonnik August Lange. Na krótko po tym, jak został kilkakrotnie przesłuchany przez sędziego miejskiego Güthego, uciekł on w nocy z aresztu i mimo wszelakich listów gończych nie mógł on zostać ponownie ujęty. Aż wreszcie po wielu latach dowiedziano się, że jakoby powędrował on pod zmienionym nazwiskiem (Lindheim) przez Pragę do Wiednia. W tym ostatnim miejscu miał studiować medycynę i osiąść jako lekarz w tamtejszej okolicy."

To, co rzuca się od razu w oczy przy porównaniu opisu tego wydarzenia z perspektywy Sądu Miejskiego w 1815 r. i z perspektywy Lugego, to różne imiona zapewne tej samej osoby. Trudno sobie wyobrazić przypadkową zbieżność popełnienia przestępstwa, profesji i nazwiska oskarżonego oraz zgodności dat, tym bardziej, że u Lugego mowa jest o listach gończych. Należy więc założyć, że Joseph Lange i August Lange to jedna i ta sama osoba. Osobiście większą wiarę daję listowi gończemu wystawionemu przez sąd na dzień po ucieczce niż zapiskom kronikarza, który na wiele lat po opisanych wydarzeniach zapisał imię i nazwisko gryfowskiego dzwonnika bazując być może na przekazie ustnym. Niemniej opis Lugego podaje nam więcej szczegółów dotyczących czasu, miejsca i przyczyny aresztowania dzwonnika Langego, czasu, który Lange spędził w więzieniu (nieco ponad dwa miesiące), poznajemy również nazwisko przesłuchującego go sędziego miejskiego i hipotezę dotyczącą jego losów po udanej ucieczce.

Hrabia Schaffgotsch, którego grabież dokonana w miejscu spoczynku członków jego rodu musiała mocno poruszyć, zdecydował, że gryfowski vacat kościelnego-dzwonnika obsadzi zaufanym sobie urzędnikiem, pracującym dotychczas w jego urzędzie kameralnym przy zamku Gryf. Był nim Johannes Walter. Swój nowy urząd objął on 31 maja 1815 r. i zaraz po tym na zlecenie hrabiego Schaffgotscha sporządził raport z wydarzeń związanych ze swoim poprzednikiem. Do dnia dzisiejszego w archiwum rodziny gryfowskich dzwonników, rodziny Seifert, przechowywany jest mały zeszycik, w którym Johann Walter własnoręcznie opisał te wydarzenia. Miałem wielką przyjemność móc przeczytać to sprawozdanie, trzymając w ręku z wielką atencją dokument sprzed dwustu lat. (Por. Hubert Seifert: Ein Glöcknerhaus erzählt. Manuskrypt nieopublikowany oraz Johann Walter: Merkwürdige Tage in unserer Familie gesammelt von Joh: Walter. Manuskrypt nieopublikowany. Tekst obejmuje lata 1769-1869.)

Johann Walter był gryfowskim dzwonnikiem i kościelnym aż do swojej śmierci w 1869 r. Jego druga córka Agnes poślubiła mistrza szewskiego Augusta Seiferta, który przejął to stanowisko po śmierci teścia. W wybudowanym w 1641 r. domu dzwonnika przyszedł na świat 28 września 1845 r. syn Agnes i Augusta – Carl Seifert. Carl Seifert do swojej śmierci 12 maja 1926 r. pełnił funkcję dzwonnika i kościelnego w gryfowskim kościele parafialnym. Z małżeństwa z Auguste Seifert, z domu Reinhold (ur. 18.9.1843 w Uniegoszczy koło Lubania, zm. 7.2.1930 w Gryfowie), narodził się im również w tymże domu 16 grudnia 1886 r. syn Richard, który po śmierci ojca objął urząd dzwonnika i kościelnego. Funkcję tę pełnił aż do momentu przymusowego wysiedlenia w 1946 r. Do służbowego mieszkania na drugim piętrze starej katolickiej szkoły został on przeniesiony wraz z rodziną z domu dzwonnika w 1934 r., kiedy dom zasiedliły siostry boromeuszki.

Stanowisko dzwonnika i kościelnego spoczywało przez 130 lat w rękach jednej gryfowskiej rodziny. Syn Richarda, Hubert Seifert był ministrantem i pomagał ojcu i matce w przygotowaniach kościoła do codziennych mszy i do wydarzeń świątecznych, uruchamiał także czasami dzwony, gdy jeszcze nie było urządzenia elektrycznego. To dzięki niemu mogłem opowiedzieć Państwu historię nieistniejącego już domu dzwonnika, którego zdjęcie sprzed 1895 r. zachowało się w jego rodzinnym archiwum. Wraz z tym historycznym budynkiem rozebrano także przylegającą do niego i do starego muru miejskiego remizę z pruskiego muru, w której przechowywano sikawki – widoczna na zdjęciu po prawej stronie. Zapraszam do obejrzenia tego bardzo starego zdjęcia fragmentu Gryfowa, który uległ przeobrażeniu pod koniec XIX w.

Z Richardem Seifertem, ostatnim niemieckim dzwonnikiem i kościelnym gryfowskiego katolickiego kościoła parafialnego związana jest także interesująca historia dotycząca przyjazdu do Gryfowa Adolfa H-ra. Kiedy w październiku 1938 r. po wcieleniu dużych obszarów Czechosłowacji do Rzeszy H-er przyjechał do Frydlandu, aby zaznaczyć swoją obecnością, do kogo od teraz należy ten region, podjęto nadzwyczajne środki w miejscowościach, przez które miał przejeżdżać. Jako wyraz uznania dla wodza nakazano także, aby o określonej porze w kościołach na trasie przejazdu jego maybacha rozbrzmiały dzwony. W drodze powrotnej z Frydlandu führer miał przyjechać do Gryfowa, skąd specjalnym składem pociągu miał udał się w dalszą drogę. Trzy dzwony kościoła ewangelickiego w Dolnej Wieży powitały go swoim brzmieniem. W Gryfowie do uruchomienia elektrycznego mechanizmu poruszającego dzwony, zamontowanego na krótko przed wizytą H-ra, dzwonnik Seifert wyznaczył swoją żonę. Sam wraz z dziećmi chciał zobaczyć głowę Rzeszy, choć powodem była ciekawość a nie uwielbienie. W momencie, kiedy H-r wjechał na gryfowski rynek, a następnie w ul. Kościelną (dzisiaj ul. Bankową), dzwony ciągle jednak milczały. Stan ten utrzymał się do czasu, kiedy H-r opuścił Gryfów. Na kościelnej wieży wielki stres przeżywała pani Seifert, która po uruchomieniu włącznika zobaczyła jedynie iskry i milczącą nieruchomość podopiecznych swojego męża. Po chwili wbiegł na wieżę małżonek z synem Hubertem, którzy mogli stwierdzić jedynie awarię mechanizmu. Stres pani Seifert zamienił się następnego dnia w strach o swojego męża, po którego przyszli przedstawiciele miejscowej NSDAP. Był przesłuchiwany, wszczęto także dochodzenie i powołano rzeczoznawcę do wyjaśnienia przyczyny milczenia dzwonów. Na szczęście znaleziono ją. Przyczyną było spięcie w instalacji elektrycznej. Rodzina Seifertów, znana z powściągliwości w okazywaniu uznania dla narodowego socjalizmu, mogła odetchnąć.

Richard Seifert należał do Niemców, którzy nie popierali H-ra i jego polityki. Reprezentował duch chrześcijański w każdym wymiarze swojego życia. Do swojego syna mawiał, że ten nigdy nie założy brunatnej koszuli i nie wstąpi do H-er-Jugend. Spowodowało to oczywiście problemy syna w szkole. Ponieważ obowiązek przynależności do tej organizacji dotyczył wszystkich chłopców w wieku szkolnym, sprytny dzwonnik zapisał syna do znajdującej się w Biedrzychowicach jednostki wodniackiej. Jej członkowie chodzili w marynarskich koszulkach. Swoje wartości przekazał dzieciom, a te swoim dzieciom. Przed kilkoma laty miałem okazję poznać sporą część tej niezwykłej rodziny podczas ich pobytu w okolicach Gryfowa. Miło było zobaczyć syna ostatniego dzwonnika Richarda Seiferta o imieniu Hubert otoczonego swoimi dziećmi i wnukami, którzy pochylali się nad wielką kroniką rodzinną tłumacząc mi, kto jest/był kim w tej rodzinie. Dzięki Hubertowi Seifertowi, człowiekowi o niezwykłej wrażliwości, poecie, wieloletniemu dyrektorowi jednej z niemieckich szkół, dowiedziałem się, że to właśnie z jego inicjatywy do Gryfowa w trudnych latach 80-tych trafiały dary Caritasu. Rodzina Seifertów organizowała zbiórki w Niemczech (RFN) i przywoziła na gryfowską parafię deficytowe towary jak słone masło, mleko w proszku, ciastka i czekolady z orzechami dla najmłodszych gryfowian. Ksiądz dziekan Ujda rozdawał je w kościele. Także dzisiaj, kiedy Huberta Seiferta nie ma już wśród żywych (odszedł 28.07.2017 r.), jego syn kontynuuje to dzieło, przynajmniej raz w roku dostarczając konwojem ciężarówek na Opolszczyznę dary dla potrzebujących i doświadczonych przez los mieszkańców tego regionu. Dary te dystrybuowane są przez Caritas Diecezji Opolskiej.

 

Autor: dr Jarosław Bogacki pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Filologii Germańskiej Uniwersytetu Opolskiego

Tekst ten dedykuję Hubertowi Seifertowi, gryfowianinowi, synowi ostatniego niemieckiego dzwonnika i kościelnego w Gryfowie, człowiekowi, który zawsze czynił dobro. Jemu dziękuję pośmiertnie za materiały źródłowe i zdjęcia, które zostały wykorzystane w niniejszym tekście.

Dieser Text widme ich Hubert Seifert, einem Greiffenberger, dem Sohn des letzten, deutschen Glöckners und Küsters zu Greiffenberg, einem Menschen, der immer Gutes getan hat. Ihm danke ich posthum für das Zurverfügungstellen von Quellen und Bildern, die in diesem Text gebraucht wurden.


Spotkanie rodziny Bogackich z rodziną Seifert. Zamek Czocha, wrzesień 2014 r. Po prawej Hubert Seifert. Fot. Martin Seifert.
Zobacz galerie:
Komentarze:
AparatH-r
Wtorek, 2018-06-26 17:56
Po co to za dziwne skróty: H-r albo H-ra. Hitler to nie przekleństwo a jego imienia nie wolno wymazać z pamięci. Od dzisiaj mam pisać A-j D-a mysląc o prezydencie? Mże lepiej odrazu A-a?
AparatRe: H-r
Piątek, 2018-06-29 22:09
Tekst pochodzi z Facebooka autora. Booty Facebooka skanują opublikowane posty i blokują automatycznie konta, na których upublicznione zostały treści niezgodne z polityką FB. To nie ma miejsca oczywiście w wypadku tego tekstu, ale booty to algorytmy a nie zaawansowana inteligencja, dlatego najprawdopodobniej mogłyby przypisać konto do tych, które należy zablokować. Dlatego autor zastosował skrót. Inteligentny się domyśli, a boot nie rozpozna.
A wracając do pytania, to zaproponowałbym rozpoczęcie pisania "odrazu" rozdzielnie ;)
Aparatdo Autora
Niedziela, 2018-07-01 13:23
O moją intelegencję proszę się nie martwić. A wracając do sedna, ten portal to nie Facebook i zastosowanie zasad w jednym miejscu nie oznacza, ża mają być stosowane w innym. Inteligentny by się domyślił :)
Dodaj komentarz

Kalendarz wydarzeń

Prev
Wrzesień 2018
Next
Po Wt Śr Cz Pi So Nd
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Mini_prokurator
Poniedziałek, 2018-09-24
List_mini_plac-ratuszaowy-gryfow
Poniedziałek, 2018-09-24
List_mini_lwowek-nis-spotkanie-z-wyborcami-2018
Poniedziałek, 2018-09-24
List_mini_do-rejestru-wyborcow-mozna-sie-dopisac-przez-internet
Poniedziałek, 2018-09-24
List_mini_wspolzawodnictwo-szkol-logo
Poniedziałek, 2018-09-24
List_mini_uwaga-trojkat-ostrzegawczy
Niedziela, 2018-09-23
List_mini_kww-ireneusza-maciejczyka-lwowek-2018-mini
Sobota, 2018-09-22
List_mini_zapomniana-wieza-ksiazeca-pod-lwowkiem-slaskim
Piątek, 2018-09-21
List_mini_policjanci-poszukuja-lukasza-molke
Piątek, 2018-09-21
List_mini_wlen-wybory-2018-poznaj-kandydatow
Piątek, 2018-09-21
List_mini_lwowek-slaski-wybory-2018-poznaj-kandydatow
Piątek, 2018-09-21
List_mini_king-of-poland-nadciaga--s
Piątek, 2018-09-21
List_mini_policjant
Piątek, 2018-09-21
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
Aktualności | Wydarzenia | Ludzie | Samorząd | Na sygnale | Wywiady | Historia | Galeria | Ogłoszenia |  Reklama | Praca