Matka śpi pod szpitalnym łóżkiem, na podłodze

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2017-11-29 11:42:41
Ojciec 1,5 rocznego chłopca przebywającego aktualnie w szpitalu w Jeleniej Górze, umieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcie przedstawiające warunki, w jakich jego żona czuwała przy chorym dziecku. Spała na podłodze pod szpitalnym łóżkiem. Post zadedykował Ministrowi Zdrowia.


Zdjęcie przedstawiające czuwanie matki przy dziecku obiegło sieć (Facebook @gniewko.oblicki)


List do Ministra napisany przez na facebookowym profilu ojca Pana Gniewko Oblickiego:

Panie Ministrze Konstanty Radziwiłł, niech mi Pan kilka rzeczy wyjaśni, bo czegoś tu nie pojmuję… Proszę mi powiedzieć dlaczego w XXI wieku i w kraju leżącym samym środku Europy, moja żona, matka dwójki dzieci, a zarazem kobieta, która co miesiąc do kasy tego państwa oddaje TYSIĄCE CIĘŻKO ZAROBIONYCH ZŁOTYCH w różnych podatkach i opłatach, musiała w takich warunkach jak na załączonym obrazku czuwać przy swoim chorym 1,5 ROCZNYM SYNU wymagającym pilnego leczenia szpitalnego? Może mi Pan też powiedzieć, dlaczego mój 1,5 roczny syn wymagający konsultacji neurologicznej po przyjęciu na Oddział Pediatryczny w Jeleniej Górze (bo Neurologii Dziecięcej tu nie ma…) musiał czekać DOBĘ na badanie neurologa, bo prawdopodobnie JEDYNY aktywny neurolog dziecięcy w tym mieście, był w tym czasie zajęty obsługą dziecięcego SORu zorganizowanego prowizorycznie na TYM SAMYM ODDZIALE?? Może mi Pan też powiedzieć, dlaczego w mieście powiatowym, jakim jest Jelenia Góra, na Oddziale Pediatrycznym, w miejscu gdzie powinna być świetlica dla dzieci, obecnie znajduje się składowisko łóżek i maneli z przeniesionej tu prowizorycznie Izby Przyjęć, a dzieci leżące na tym oddziale tym samym zostały pozbawione ostatniego kawałka przestrzeni, który pozwalałby im choć na chwilę oderwać się od łóżka i oddać się wspólnej zabawie? Z resztą… nie za bardzo wskazane jest nawet, żeby opuszczały one swoje sale, bo osoby oczekujące pomocy w ramach funkcjonującego w tym samym miejscu SORu w każdej minucie przynoszą na Oddział tyle wirusów i bakterii, że prawdopodobnie starczyło by tego by powalić KONIA, a co dopiero chore małe dziecko…

Przez dwa dni spędzone w tym Szpitalu kierowana przez Pana tzw. „służba zdrowia” tak nas przeorała, że gdy w końcu przeniesiono nas do leżącego 100km dalej szpitala z oddziałem dziecięcym z prawdziwego zdarzenia, moja żona na widok uśmiechniętego personelu, kolorowej przestrzeni i nowych, dostosowanych do pobytu małych dzieci sal prawie się rozpłakała.

Pan i cała wasza ekipa rządząca lubicie się przechwalać jak to co rusz udaje się wam wdrażać kolejne „prorodzinne” programy. Tymczasem rzeczywistość w mniejszych miastach wygląda tak jak na załączonym obrazku. Czasem sobie myślę, że was polityków powinno się wsadzić w autobusy, rozwieźć po mniejszych miastach i kazać się tam położyć choć na 3 dni w szpitalu, żebyście mogli zrozumieć jaki BURDEL TAM MACIE!!! Tylko wcześniej trzeba by Wam zabrać komórki, żebyście przypadkiem nie próbowali dzwonić do swoich kolesi ordynatorów, którzy jak znam życie trzymają wam na oddziałach najlepsze miejsca…

Serdecznie NIE POZDRAWIAM !



Milczeć nie zamierza również matka 1,5 rocznego chłopca Pani
Anita Oblicka, która na swoim facebookowym profilu opisała własne odczucia.


Mój mąż już napisał w tym temacie kilka słów, ale tu jeszcze ode mnie. Sprawa jest dla nas bardzo osobista, ale z drugiej strony tak wspólna i bolesna, że nie mogłam o tym nie napisać publicznie. Dziękujemy za wsparcie, które do nas spływa. Mały czuje się dobrze, przed nami cała diagnostyka, ale wszystko pod kontrolą.

"To my już pojedziemy. Pani się nie martwi, będzie dobrze" - rzuca na odchodne jeden z ratowników transportujących nas do wrocławskiego szpitala. 100km, godzina z hakiem, a ja czuję jakbym wylądowała na innej planecie. Po kilku minutach przychodzi do nas miła pani doktor i zbiera wywiad, kolejna prowadzi na pierwsze piętro, aż docieramy na dziecięcy oddział neurologiczny. Idę jak w transie próbując zapamiętać jak najwięcej informacji, jednak najbardziej skupiam się na tym by nie wybuchnąć płaczem.

Przestrzeń, empatia, uśmiech, spokój, gdy mijamy świetlicę dla dzieci odwracam się do męża i widzę, że oboje mamy łzy w oczach. Aha, i dostanę łóżko. Składane na dzień, odpłatne, ale wystarczy że cofnę się o parę godzin i mam ochotę uściskać panią z wdzięczności. Powtarzam sobie w głowie, w końcu nam ktoś pomoże.

Dwie doby wcześniej, w mojej ukochanej Jeleniej Górze, mieście powiatowym, którego upadku nie dostrzegałam, a może po prostu było mi to obojętne, było zupełnie inaczej.

Przychodnia, decyzja o leczeniu szpitalnym, SOR, stamtąd na górę, bo SOR dziecięcy zrobili tymczasowo w korytarzu. Tak, na korytarzu oddziału dziecięcego. Kolejka do jednej windy zawija się po korytarzu, więc idziemy schodami, nagle uderza nad smród papierosów. 6 piętro, oddział dziecięcy. To tu. Nie wiemy nic, pamiętam z tego dnia głównie to jak cholernie mocno musiałam trzymać mojego syna, żeby założyli mu wenflon. Wciskam się z karimatą między łóżeczko a kaloryfer i tam spędzam poszarpaną noc. Kolejna doba obfituje w jeszcze większą niewiedzę i zirytowanie. Pytać nie wolno, trzeba czekać. Przytomny, więc nie pilne. Czuję się podle, nie mam siły się wychylać. Sąsiadka z łóżka obok też nie marudzi - "Nie chcę pogarszać sytuacji". Drugi dzień próbuję zabawiać półtoraroczne dziecko na przestrzeni między kolejnym łóżkiem a kaloryferem. Prowizoryczny kącik zabaw przekwalifikowano na magazyn, a na korytarz lepiej nie, bo tam SOR i cała paleta wirusów. W końcu zapada decyzja o przeniesieniu, bo w moim ukochanym mieście nie ma sprzętu i ludzi, by zrobić podstawowe badania neurologiczne. Jeszcze tylko jedna noc na karimacie.

Czułam wściekłość, bezradność, a na koniec po prostu ogromny smutek. Taki straszny smutek, który odbiera siły i wiarę w to, że będzie lepiej. Swój własny, innych rodziców śpiących pod łóżkami swoich chorych dzieci, ale i personelu, który czasem naprawdę chciał dobrze, ale system narzucił im na barki zbyt wiele.

Obecnie jesteśmy pod dobrą opieką, choć daleko od domu. Doceniamy to bardzo, jednak smutek nadal kłuje w sercu. Czy to są europejskie standardy? Czy cała ta prorodzinna polityka ma twarz matki śpiącej na szpitalnej podłodze?


Poprosiliśmy o oficjalny komentarz w tej sprawie jeleniogórski Szpital:
Wojewódzkie Centrum Szpitalne Kotliny Jeleniogórskiej w trosce o najwyższe dobro dziecka oraz zapobiegając możliwym negatywnym skutkom samotnego pobytu dziecka w szpitalu, umożliwia opiekunom małego Pacjenta całodobowo uczestniczenie w procesie terapeutycznym, bez możliwości miejsc hotelowych.
Oddział pediatryczny w swojej strukturze, obecnie posiada 28 łóżek przeznaczonych dla potrzeb hospitalizacji dzieci. Zabezpieczenie opiekunom miejsc hotelowych spowodowałoby ograniczenie dostępności do świadczeń medycznych z zakresu pediatrii.

Z poważaniem Monika Kumaczek, Naczelna pielęgniarka WCS Kotliny Jeleniogórskiej
Komentarze:
Aparatasia
Środa, 2017-11-29 12:35
Życie. Moja Mama też czuwała przy mnie podczas mojego pobytu w szpitalu w JG na dziecięcym. Przywiozła rozkładane łózko polowe i tak tydzień "koczowała". A to jeszcze za wspaniałych czasów PO.
AparatTommy
Środa, 2017-11-29 12:43
Jestem w stanie zrozumień oburzenie głowy rodziny. Niestety, taki bucowaty list z infantylnym "nie pozdrawiamy" trafi po pierwszym "rzucie oka" do ministerskiego śmietnika. Trochę powagi i opanowania z pewnością by pomogło.
AparatMatka
Środa, 2017-11-29 12:43
Ja też byłam w tym szpitalu z dzieckiem i też spałam na podłodze z tym ,że byłam w 8 miesiącu ciąży i nikt się mną nawet nie przejął. chciałam wykupić łóżko,ale było tyle dzieci ,że nawet nie było wolnych pokoi.
AparatMatka 16 - miesięcznej pacjentki szpitala w JG
Środa, 2017-11-29 12:47
Pierwsza noc na krzesłach,potem materac, ale o 5:30 trzeba było go złożyć, bo pielęgniarki krzyczały. Takie są realia oddziału dziecięcego w Jeleniej Górze.
Aparatzenislaw
Środa, 2017-11-29 12:53
rozumiem, ze matka chciala czuwac przy swoim dziecku ale chyba placowka nie ma obowiazku zapewnienia noclegu i kwatery rodzicom, gdy mali pacjenci sa pod opieka szpitala? na wlasne zyczenie ta Pani tam spala, prawda? zaraz poleje sie fala hejtu i goryczy odnosnie mojej wypowiedzi, ale ja jedynie zadaje pytanie. poza tym odnosze nieodparte wrazenie, ze ludzie oczekuja niewiadomo jakich hiltonowskich standardow i luksosow w publicznych placowkach. takie sa realia i kilka pseudolistow do Ministra nie zmieni tego polozenia. Chcecie XXI wieku? zapraszamy na zachod, gdzie macie standardy ale i niezle podatki.
Aparatzenislaw
Środa, 2017-11-29 12:53
rozumiem, ze matka chciala czuwac przy swoim dziecku ale chyba placowka nie ma obowiazku zapewnienia noclegu i kwatery rodzicom, gdy mali pacjenci sa pod opieka szpitala? na wlasne zyczenie ta Pani tam spala, prawda? zaraz poleje sie fala hejtu i goryczy odnosnie mojej wypowiedzi, ale ja jedynie zadaje pytanie. poza tym odnosze nieodparte wrazenie, ze ludzie oczekuja niewiadomo jakich hiltonowskich standardow i luksosow w publicznych placowkach. takie sa realia i kilka pseudolistow do Ministra nie zmieni tego polozenia. Chcecie XXI wieku? zapraszamy na zachod, gdzie macie standardy ale i niezle podatki.
AparatBs
Środa, 2017-11-29 13:12
Ja też tam koczowalam raz miesiąc a potem trzy tygodnie a na dodatek pielegniarka P.K. powinna zastanowić się cy to odpowiednie dla niej miejsce
AparatAmi
Środa, 2017-11-29 13:21
a tak nie daleko bo w Zgorzelcu nie ma problemu z łózkami dla rodzica.... porażka jeleniogórskiego szpitala. Chyba zdecyduję się na drugi poród gdzieś indziej, bo jeśli chodzi o opiekę po porodzie to jest też w opłakanym stanie, pielęgniarki starsze stażem pracy burczą, marudzą, są niemiłe (delikatnie mówiąc), na wszystko zakazy i nerwy jak o coś się zapytasz. Porażka. Z kolei na ortopedii pan lekarz w okularach z wąsem to się chyba wypalił w swoim zawodzie bo do mnie jako córki poszkodowanej burczał, nawet mi w oczy nie spojrzał i dopiero jak ja na niego warknęłam z pytaniem "Dlaczego jest dla mnie niemiły i że mama nie zrozumiała wszystkiego więc przyszłam ja", zerwał się z krzesła i przeprosił mnie tłumacząc się że jest zmęczony i ciągle ktoś przychodzi i czegoś chce. No ludzie! W tym szpitalu najlepiej by chyba było jakby nikt nic nie chciał i o nic nie pytał
AparatDo zenisław
Środa, 2017-11-29 14:09
Nie hiltonowskich luksusów wystarczy zwykłe łóżko dla matki która powinna być obowiązkowo przy dziecku , także nie pisz durnot skoro to Cię nie dotyczy .
AparatDo zenislaw
Środa, 2017-11-29 14:30
Widać chłopie,że dzieci nie masz! Albo masz tylko ,że sam się nimi nie zajmujesz! Jesteś żałosny tak jak Twój komentarz!
Aparatja
Środa, 2017-11-29 14:57
Odnoszę wrażenie, że powyższe komentarze pochodzą od osób, które nie mają dzieci. 1,5 roczne dziecko w obcym miejscu z obcymi osobami i na dodatek jeszcze chore ma zostać same?
AparatMama 3latka
Środa, 2017-11-29 16:45
W Jeleniej Górze tak jest zawsze byłam tam 3 lata temu i tez spałam na podłodze to jeszcze nic bo nie wolno nam było odejść od łóżek dziec. Kąpać nam matką nie wolno było się na oddziale jak była miła zmiana pielęgniarek to nie było problemu a każdy wie jak jest :(
AparatProponuję dobrą zmianę
Środa, 2017-11-29 17:32
Skoro po latach wróciliśmy do komunistycznego systemu kształcenia. Może w ramach dobrej zmiany wróćmy do komunistycznej polityki szpitalnej. Proponuję wprowadzić wyznaczone dni i godziny odwiedzin. Wtedy paniusia nie będzie musiała spać na podłodze- poczeka do niedzieli i zobaczy dziecko, tak między 15 a 18
Aparatszyszka
Środa, 2017-11-29 19:42
To ile oni zarabiają, że co miesiąc oddają TYSIĄCE podatkach?
AparatMatka Polka
Środa, 2017-11-29 19:57
do proponuję dobrą zmianę
Dlaczego nazywasz matkę dziecka "paniusią" bo nie chce spać na podłodze w urągających warunkach, pod łóżkiem dziecka? Kawałek godnego miejsca do spania to już dla Ciebie zbyt wysokie wymagania? A co do tematu godzin odwiedzin dziecka to niestety na oddziale jest zbyt mało pielęgniarek by zapewnić opiekę (nie tylko medyczną) małym pacjentom i równocześnie dbać o to by nie wychodziły z łóżek, nie opuszczały oddziału, pocieszać je, myć i przebiegać i dlatego rodzic musi być 24 h czy tego chce czy nie.
AparatMama
Środa, 2017-11-29 20:28
A co te dwie pielęgniarki zrobią z kilkunastoma dziećmi lub więcej? Chore płacząc, to siku to K..ka, to pić, nakarmic.... leku podać, kawkę ies napić znieczulica co u niektórych
AparatDO DOBREJ ZMIANY
Środa, 2017-11-29 20:38
MOZE GDYBYS SAM-SAMA ZNALAZŁA SIE W TAKIEJ SYTUACJII TO MOZE I DOBRA PROPOZYCJĄ DLA CIEBIE BYŁOBY TO CO NAPISAŁAS/ŁEŚ W SWOIM KOMENTAZU NIE BIERZ UDZIAŁU W DYSKUSJII KTÓRA JAK WIDAC CIE NIE DOTYCZY BO GDYBYŚ TAM SPAŁ JAK PIES PRZEZ TYDZIEN MOZE INACZEJ BYŚ SZCZEKAŁ . A NAWIĄZUJĄC DO TEMATU SYSTEM ODDZIAŁU DZIECIĘCEGO W JG JEST CHORY MOZE I LUBAŃ TO KOMUNA ALE PRZYNAJMNIEJ JEST CIEPŁO I NIKT TAM NIE ŚPI NA PODŁODZE
AparatMasakra
Środa, 2017-11-29 21:49
Moja siostra też spała na podłodze tydzień inni rodzice też spali to jest masakra co tam się dzieje.W bolesławcu są łóżka dla matek ...
Aparatniedoszły inwestor z Zimbabwe
Środa, 2017-11-29 21:51
Zabrać katechety i kapelany te 2 miliardy zł rocznie i już by być więcej pieniążek na służba zdrowia.
Aparatina
Środa, 2017-11-29 23:07
do Zenislaw
Byłam tam z moja 3 letnia córka i prawda jest taka, że przyjmując dziecko na oddział pediatryczny rodzic jest zobowiązany podpisać oświadczenie, że będzie opiekował się swoim dzieckiem podczas hospitalizacji całą dobę. Lekarze jak i pielęgniarki z góry uprzedzają, że oni nie pełnia opieki nad dziecmi, oni są od leczenia. Na tym oddziale nie ma miejsca dla rodziców bo sale są małe i ciasne.
Moim zdaniem odpowiedzialność za taka sytuacje ponosi dyrektor tej placówki.
Aparatmama_z
Środa, 2017-11-29 23:31
Widzę,że od 2015 roku nic się nie zmieniło. Żenada!!! Spałam też pod łóżkiem przez kilka dni. Brak słów!!!
AparatHm
Czwartek, 2017-11-30 14:22
Pierwsze dziecko rodziłam w Jeleniej i to była zła decyzja. Rok później z tym samym dzieckiem leżałam w szpitalu w Lubaniu i miałam swoje łóżko mimo że płatne i obiady. Dwa teraz rodziłam w Lubaniu i jestem zadowolona. Bez burczenia lekarzy i pielęgniarek. Miło i ciepła atmosfera
Aparatmama
Czwartek, 2017-11-30 15:55
Rok temu byłam z synem na oddziale pediatrii w Jeleniej Górze i mogłam w nocy spać na jednym łóżku z synem. A w dzień tylko krzesło i bez opłat. Co do pobytów w szpitalach np. Wrocław - łóżko jak dla pacjenta , doba 30 złotych ale jedzenie we własnym zakresie lub za opłatą - 16 złotych za 3 dania.
Aparataaaaaa
Czwartek, 2017-11-30 16:08
jesli jest oddział dzieciecy łózka powinny byc dla rodziców przeczytałam w jednym komentarzu ze szpital nie musi miec miejsc dla rodziców bo szpital pełni opieke nad dziecmi nie okłamójmy sie sami jaka opieka zamkli by dziecko a ono by płakał bo to niejest plac zabaw tylko szpital i głupi by sie domyslił ze zadna pielegniarka by nie bawiła sie w nianie niewiem naczym czsami lataja nie które osoby
AparatMatka
Wtorek, 2017-12-05 09:10
Spałam w śpiworze przy tym samym łóżku w szpitalu w Jg.
Do wszystkich, którzy twierdzą, że matce nikt nie kazał spać na podłodze życzę by znaleźli się w takiej samej sytuacji, z chorym, przerażonym dzieckiem, wymagającym opieki i miłości, leżąc na podłodze jak śmieć!
Dodaj komentarz

Kalendarz wydarzeń

Prev
Grudzień 2017
Next
Po Wt Śr Cz Pi So Nd
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Mini_baszta-boleslawiecka
Czwartek, 2017-12-14
List_mini_edukacja-powiat-boleslawiecki-2018
Środa, 2017-12-13
List_mini_prokurator
Środa, 2017-12-13
List_mini_deklaracaj-sudecka
Środa, 2017-12-13
List_mini_gryf-gryfow-slaski
Środa, 2017-12-13
List_mini_wital-lwowek
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_pielgrzymka-2018
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_passat-nowogrodziec-2017
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_mikolaj-fa-lwowek
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_karkonoski-handball
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_sukces-koszykarzy-z-lwoweckiej-jedynki-2017
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_komin-sie-pali
Poniedziałek, 2017-12-11
List_mini_pistolet-gazowy
Poniedziałek, 2017-12-11
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
Aktualności | Wydarzenia | Ludzie | Samorząd | Na sygnale | Wywiady | Historia | Galeria | Ogłoszenia |  Reklama | Praca