Krzysztof potrzebuje naszej pomocy

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2017-05-02 11:46:41
Krzysztof Kacprzak ma 23 lata, pochodzi z Olesznej Podgórskiej (gm. Lubomierz) i jest absolwentem Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze.


Sam o sobie i swojej historii pisze tak
:
Nie jestem dzieckiem, bezdomnym, głodującym, politykiem, osobistością, księdzem, uchodźcą, kosmitą, czarodziejem czy innym stworzeniem, które zasługuje na szczególną uwagę obecnego świata. Jestem zwykłym i jednocześnie niezwykłym 23 latkiem, który zwraca się do innych ludzi o pomoc.

Zwykły i niezwykły.
Zwykły, bo: tak samo jak inni jem, pije, śpię. Tak samo jak inni śmieje się, płacze, złoszczę, irytuję. Jestem taki sam, jak wielu innych 23- latków, którzy studiują i marzą o dobrej pracy, która zapewni godziwy byt.

Niezwykły, bo w wyniku różnych okoliczności wyhodowała się we mnie zgraja nowotworów, z dwoma o paskudnych charakterach. W tej chwili rezultatem tej choroby nie jest szczęśliwe zakończenie, ale kawał zepsutego metalu w lewej nodze, który wywołuje potężny ból. Zaczynając od stawu biodrowego, kończąc w połowie piszczeli i czuję w kościach, zarówno naturalnych jak i metalowych, że na tym się nie skończy. Skąd tyle złomu w mojej nodze? Ku ogólnemu zaskoczeniu, niecała wina spoczywa na „raczydle”. Procedura, – bo tak to zostało nazwane przez lekarzy została przeprowadzona prawidłowo. Nie mi było o tym sądzić, ani rodzicom, którzy walczyli o każdy dzień mojego życia. Pytania zacząłem zadawać dopiero, gdy mój zarost poświadczył wiek.

20.10.2004 wykonano wycięcie guza i wszczepienie spejsera (mówili na to kołek z cementem leczniczym), po czym unieruchomili mnie całkowitym gipsem kończyny lewej i kontynuowałem chemioterapie. Warto podkreślić, że miałem jeszcze swoje stawy (biodrowy i kolanowy). Mijały dni, miesiące LATA – a ja nadal miałem nogę w gipsie. Rodzicom wydało się to podejrzane już po około 3 miesiącach przebywania w tej puszce, ale procedura mówiła, że trzeba czekać na zakończenie leczenia chemicznego i uwaga skończyło się 04.2005. Szczęśliwe dziecko razem z rodzicami czekali na cudowny dzień, w którym zdejmą gips i wszczepią jakże upragnioną endoprotezę. Znów mijały dni, miesiące ROK … Kwiecień 2006. Zostałem wydobyty z gipsu, w którym siedziałem PÓŁTORA ROKU. (Ale!) Wszczepili mi endoprotezę. Długotrwały pobyt w gipsie sprawił, że pojawiła się osteoporoza w lewej nodze i moje kości rozsypały się podczas zabiegu wszczepiania endoprotezy . I wszystko miało już być dobrze. Do czasu feralnego 3-go maja.
Pisząc najprościej – ukąsił mnie komar, podrapałem się i gdybym wiedział, że spowoduje to złamanie w 3 różnych miejscach – odgryzłbym sobie palce. W wyniku tego incydentu ponownie trafiłem do gipsu, który towarzyszył mi ponad 8 miesięcy. Znosiłem ten czas z pokorą – w końcu to przez moje niewyparzone palce wpakowałem się ponownie do białej puszki. Aby wzmocnić kości każdego dnia połykałem tabletki, skorupki jaj i spożywałem ogromne ilości nabiału. Po półrocznej diecie, na widok twarogu chciałem odgryźć sobie te przeklęte palce.

Dzień, w którym ponownie wyciągnięto mnie z gipsu byłby najszczęśliwszym dniem w moim życiu, gdyby nie fakt, że:
• elektryczny mechanizm endoprotezy się popsuł,
• kolano usztywniło się przez długotrwałe unieruchomienie, a różnica długości nóg w grudniu 2006 wynosiła 12 cm.

Zatem postanowiono, że trzeba usunąć endoprotezę i wszczepić nową.
Tak też się stało. 06.2010 – Usunięto endoprotezę, wszczepiono ponownie spejser, przeprowadzono drenaż przepływowy, odkryli we mnie nowe bakterie (nazw nie pamiętam) i? Ponownie włożyli mnie do gipsu. Tym razem tylko na 4 miesiące. ;-)
Ale za nim do tego gipsu trafiłem – w czasie wspomnianego pobytu, trafiłem 3 krotnie na stół operacyjny. Po 3 tygodniach rozpoczęło się wydłużanie nogi. Powiedziałbym „Hurra!”, gdyby nie fakt, że kończyna była w fatalnej kondycji.

Umarły wszelkie marzenia związane z normalnym funkcjonowaniem, ale jest noga i jak to stwierdzili lekarze – „powinienem się z tego faktu cieszyć”. Cieszyłem się przez ok. 6 miesięcy. Po tym czasie wyczerpał się limit wydłużania, a ubytku zostało ok. 3 cm. Żywiłem nadzieję, że mój wzrost nie ulegnie zmianie, a różnicę długości uzupełnię wkładkami. Niestety urosłem.

Czas płynął dalej. Nauczyłem się żyć z ciągłym bólem i karykaturalnym chodzeniem.
 Ten stan trwał do marca 2017 roku. Zwykłe potknięcie sprawiło, że cały mój świat się zawalił. Potknięcie spowodowało, że obluzował się mechanizm rosnący endoprotezy, w wyniku którego na moich oczach noga skróciła się o 5cm. Nie ma słów, które opisałby ból i bezradność, która mi wówczas towarzyszyła. Trafiłem natychmiast do najbliższego szpitala, gdzie stwierdzono, iż nie potrafią mi pomóc i odsyłają mnie do mojego macierzystego szpitala. Trafiłem do niego tydzień od zdarzenia.

Tego dnia usłyszałem kolejny wyrok – "Jesteś dorosły i twoja endoproteza nie zostanie zrefundowana i nic w tej chwili nie możemy dla Ciebie zrobić”. Tak. Wypuścili mnie i do tej pory chodzę o kulach z endoprotezą, która rusza się raz w górę, raz w dół i niszczy moją nieszczęsną nogę od środka. Dostałem zalecenie, aby leżeć, co dla mnie oznacza całkowite wykluczenie społeczne i czekanie. Na co? Na cud?
Przytaczanie kolejnych historii, w których byłem straszony i poniżany zrobiłoby z tej wypowiedzi potężną i smutną książkę. Więc w ogromnym skrócie podsumuję:

• 10 operacji na jednej nodze,
• 2 i pół roku (łącznie) przebywania w gipsie,
• niezliczona ilość chemii, antybiotyków i innych lekarstw,
• ponad 14 lat walki, gdzie połowę tych lat spędziłem w szpitalnym łóżku,
• uszkodzona endoproteza,
• nieustający ból,
• aż wreszcie nieszczęśliwy wypadek, który skrócił mi nogę o 5 cm, co daje łącznie ponad 11cm ubytku w długości.

Powyższa historia przedstawia moją rzeczywistość. A przyszłość?
Mogę żyć z bólem, mogę kuleć, ale nie chcę trafić na wózek i uzależnić się od pomocy innych osób.

Kochani ludzie dobrej woli – zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Koszt endoprotezy, to ponad 100 000 PLN. Do tego należy doliczyć koszty operacji, leczenia szpitalnego i rehabilitacji, które nie są mi jeszcze znane. Moja rodzina i przyjaciele robią wszystko co w ich mocy, aby uzbierać tę kwotę, jednak przerasta ona Nasze możliwości. Czas działa na moją niekorzyść, gdyż każdy dzień z zepsutą endoprotezą pogarsza kondycję mojego całego ciała.
Krzysiek Kacprzak


Krzysztofa wspiera rodzina, przyjaciele i znajomi. W akcje zbiórki funduszy na endoprotezę i leczenie Krzysztofa włączyła się Parafia Rzymskokatolicka św. Maternusa B.M. w Lubomierzu i OSP w Lubomierz. Proboszcz ksiądz dr kanonik Erwin Franciszek Jaworski wraz  z lubomierskimi strażakami już w czerwcu zapowiada organizację Nocnego zwiedzania kościoła, z którego podobnie jak ostatnio, środki w całości trafią – tym razem do potrzebującego Krzysztofa.

W was siła a każda złotówka się liczy! Wpłat można dokonywać na podane subkonto:
Fundacja Spełnionych Marzeń
Nr rachunku: 29 1050 1025 1000 0022 7611 6304
Tytułem: Dla Krzysztofa Kacprzaka

Komentarze:
AparatAlicja D.
Wtorek, 2017-05-02 12:51
Krzyś jest młodym , przesympatycznym człowiekiem na którego zawsze można liczyć. Okrutne jest to ,że wygrał walkę z rakiem a przegrywa z procedurami i systemem. Jego choroba zaczęła się gdy kończył zerówkę teraz ma 23 lata i dalej musi walczyć ale to czy wygra tym razem zależy od nas. Liczy się każda złotówka.
AparatOna
Wtorek, 2017-05-02 18:48
szkoda, że nie podaliscie nr KRS fundacji. Dzisiaj jest ostatni dzień na rozliczenie pit za 2016r więc może część z tych osób, które dzisiaj rozliczaja się zdecydowiliby się przekazać 1% podatku dla Krzysia. To nic nie kosztuje a Krzysiowi może pomóc.
AparatBozena
Wtorek, 2017-05-02 19:09
Krzysiu na pewno uda się zebrać pieniądze. Wierzę,że leczenie zostanie zakończone sukcesem.Wiem, że jesteś dzielny i dążysz z upartością do celu. Pamiętam jak znosiłeś ból jako dziecko i zawsze podziwiałam Ciebie za wytrwałość. Niech Matka Boża ma Ciebie w swojej opiece.
AparatGość
Środa, 2017-05-03 07:02
A można prosić o IBAN i BIC , aby przelać z zagranicy.
AparatZuza
Czwartek, 2017-05-04 08:15
SWIFT / BIC: INGBPLPW
AparatDaniel
Czwartek, 2017-05-04 09:24
To jest bank ING
SWIFT ING Banku Śląskiego to INGBPLPW
AparatLidia
Wtorek, 2017-05-09 22:13
Krzysiu życzę Ci wytrwałości w walce z bólem bo z polskim systemem opieki zdrowotnej nie można wygrać a miałam nadzieję ,że będzie lepiej?
Siła jest tylko w nas samych ludziach dobrej woli ja na pewno przekażę pieniądze na endoprotezę.
AparatEwa
Środa, 2017-05-10 11:09
Krzysiek pamietaj ze nie jestes sam w tym trudnym czasie. Mozesz liczyc na moje wsparcie i pomoc. Modlimy sie do Boga by pomogl Ci w tych ciezkich chwilach ,wierze ze wszystko bedzie dobrze .ciocia
Dodaj komentarz

Kalendarz wydarzeń

Prev
Luty 2018
Next
Po Wt Śr Cz Pi So Nd

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Mini_wlamywacz-policja
Środa, 2018-02-21
List_mini_banknoty
Środa, 2018-02-21
List_mini_2018-plakat-wieczor-promocyjny-ksiazki-kaziemierza-kiljana-medium
Środa, 2018-02-21
List_mini_pojedz-z-nami-na-mecz-zaglebie-lubin---lechia-gdansk
Środa, 2018-02-21
List_mini_charytatywny-turniej-pilki-recznej--mirsk-2018
Środa, 2018-02-21
List_mini_smog
Środa, 2018-02-21
List_mini_wedkarz-wpadl-do-przerebla
Wtorek, 2018-02-20
List_mini_i-lla-1998
Wtorek, 2018-02-20
List_mini_zs-lubomierz-koszykowka
Wtorek, 2018-02-20
List_mini_udany-weekend-fa-2018
Wtorek, 2018-02-20
List_mini_wypadek-pasiecznik-2018
Wtorek, 2018-02-20
List_mini_daria-mscisz-pierwsza-na-podium.-obok-jej-nauczyciel--wychowawca-i-trener
Poniedziałek, 2018-02-19
List_mini_lwowek-alina-wozniak-bajki
Poniedziałek, 2018-02-19
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
Aktualności | Wydarzenia | Ludzie | Samorząd | Na sygnale | Wywiady | Historia | Galeria | Ogłoszenia |  Reklama | Praca