Szkolne i harcerskie wspomnienia o 1 maja

Dzieje szkół podstawowych utrwalano niegdyś w rozmaitych kronikach i księgach pamiątkowych. Dzięki temu można przynajmniej częściowo odtworzyć zapomnianą historią szkolnej dziatwy i odtworzyć życie codzienne sprzed kilku dekad. Zwłaszcza, że wiele z podejmowanych działań odeszło bezpowrotnie do lamusa…

Główną atrakcją wiosny 1966 roku było wyjście do centrum miasta, gdzie przywitano wyjątkowych kolarzy: W dniu 18 kwietnia uczniowie klas od V-VII witali Sztafetę 1000-lecia Państwa polskiego jadącą z Bogatyni do Szczecina. Młodzież ustawiona wzdłuż trasy przejazdu witała przejeżdżających kwiatami i kolorowymi chustami. – pisała potem nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 1. To nie jedyny akcent, jaki uwieczniono tego samego roku w kronice szkolnej: Dnia 29 kwietnia w przeddzień 1-majowych uroczystości zorganizowano ognisko dla uczczenia Święta Pracy. Uroczystość odbyła się wieczorem na dziedzińcu szkolnym. Koleżanka Danuta poprowadziła całość występów artystycznych. Następnie uczniowie z zapalonymi pochodniami, ze śpiewem, przemaszerowali ulicami miasta…


Trzy lata później, przygotowania w „Jedynce” miały nieco inny przebieg: Przez kilka kwietniowych dni uczniowie w czasie zajęć praktyczno-technicznych z wikliny robili koła, które następnie były okręcane białymi i czerwonymi wstęgami. Podczas marszu przed trybuną, uczniowie dali wspaniały pokaz swoich umiejętności. Prawdą jest, że w przygotowaniu pokazu dużo pracy włożyli nauczyciele wychowania fizycznego: pani Zenona i pan Wojciech. Poświęcili wiele popołudniowych godzin na treningi tak dużej grupy uczniów, ale efekt ich pracy był widoczny. Nasi wychowankowie prezentowali się bardzo ładnie w marszu, kiedy z czerwono-białych kół tworzyli białe i czerwone płaszczyzny, kiedy koła wirowały w takt granego przez orkiestrę marsza. Oklaski publiczności nagrodziły wysiłek nauczycieli i uczniów. – dodał autor Kroniki SP nr 1.


Trudno porównać, jak wyglądały przygotowania w kolejnych latach, gdyż na temat świat ludzi pracy, nie pojawił się nawet najmniejszy wpis! Skromny ślad odnalazłem jedynie z roku 1977, z kroniki młodszych uczniów, uczęszczających do wspomnianej szkoły: Wzięliśmy udział w pochodzie pierwszomajowym. Cała klasa druga A miała chorągiewki biało-czerwone i czerwone. Oprócz tego każdy uczeń miał niebieskie chusty, a na nich czerwone kółeczka.


Znacznie więcej pozostało informacji po obchodach z 1978 roku, utrwalonych m.in. w księdze pamiątkowej klasy 2 a: Z okazji 1 maja w naszej szkole był uroczysty apel. Dzieci recytowały wiersze, a zespół harcerski śpiewał piosenki. Na drugi dzień wzięliśmy udział w pochodzie pierwszomajowym. Był piękny, słoneczny dzień. Pochód tonął w czerwieni chorągiewek, wstążek i parasolek. Dotarłem również do opisu sporządzonego ręką Inki, należącej wówczas do lwóweckiej drużyny harcerskiej: Jak wszystkim wiadomo dzień 1 maja jest bardzo uroczysty, bowiem jest to święto ludzi pracy. Dla nas jest on również wielkim świętem, gdyż co roku maszerujmy w pięknym, kolorowym pochodzie. Przed Pierwszomajowym Świętem, miasto nasze zostało pięknie udekorowane. Młodzież i pracownicy zakładów pracy zebrali się umówionych miejscach. Następnie wysłuchaliśmy przemówienia towarzysza Edwarda Gierka oraz hymnu narodowego. Wreszcie ruszył pochód. Otwierali go przedstawiciele miasta i gminy. Za nimi maszerowały poczty sztandarowe oraz kombatanci. Pochód dzieci i młodzieży otwierały przedszkolaki. Za nimi maszerowały dzieci ze szkół podstawowych i średnich oraz pracownicy zakładów pracy. W rękach niesiono szturmówki, transparenty, balony, chorągiewki oraz czerwone goździki. Mimo chłodu nastrój był pogodny i świąteczny. Po południu odbyły się występy zespołów artystycznych.


W podobnym, acz mniej szczegółowym tonie, wypowiedział się autor kroniki klasy VIII a, sporządzając pod rokiem 1984 krótką relację: Dziś jest święto ludzi pracy. Jak co roku, pracownicy zakładów pracy oraz młodzież wzięli udział w pierwszomajowym pochodzie. Klasy VII i VIII niosły kolorowe szturmówki, dziewczęta uczęszczające na tańce poruszały się rytmicznie, a zwłaszcza nasza koleżanka z klasy – Ania…


Oczywiście, nie programy partyjne i plany gospodarcze ogłaszane czasem z trybun pozostawały w pamięci zuchów, harcerzy i dzieci z lwóweckich szkół. Liczył się uroczysty klimat, gdyż na tle codziennego życia, pozb
awionego Internetu, telefonów komórkowych i gier komputerowych, wielką atrakcją i przeżyciem stawały się dla młodszych dzieci wszelkie przemarsze ulicami udekorowanego miasta. Setki powiewających czerwonych i narodowych flag, kolorowe szturmówki, zakładane chustki i kwiaty z bibuły oraz pokazy tańców, to zostawało najdłużej w pamięci…



Nap. Szymon Wrzesiński, na podstawie szkolnych kronik oraz książki pt. „Tajemnice Ziem Odzyskanych: Lwówek Śląski w Polsce Ludowej”, wyd. CB, Warszawa 2018. (Do nabycia także w lwóweckim muzeum oraz w księgarniach).

Autor: tekst/foto: Szymon Wrzesiński