Dlaczego burmistrz Jasiński nie chce udostępnić informacji? Czy boi się prawdy?

Mieszkańcy gminy Mirsk panu Andrzejowi Jasińskiemu powierzyli sprawowanie funkcji burmistrza i to on już od wielu lat zarządza majątkiem gminnym i gminnymi pieniędzmi. Burmistrz Jasiński za to otrzymuje pensję – wcale nie małą, bo jak wynika z ubiegłorocznego oświadczenia majątkowego to: 179.475,47 złotych brutto – również z pieniędzy publicznych. I nie wiedzieć dlaczego w ramach powierzonych mu obowiązków najwidoczniej chce ukrywać niektóre z podstawowych informacji o kondycji i funkcjonowaniu urzędu. Czyżby burmistrz bał się? Ale czego? Prawdy?


Półtorej strony tekstu zawiera wezwanie jakie burmistrz Jasiński przesłał do redakcji Lwówecki.info w odpowiedzi na nasze zapytanie o wynagrodzenia, nagrody i wykształcenie pełniących funkcje publiczne pracowników mirskiego samorządu. W tym piśmie, na którego przygotowanie szef urzędu poświęcił zapewne bardzo dużo czasu pan Jasiński pisze, że takie dane to „informacja przetworzona” i żąda od nas, którzy występujemy w imieniu mieszkańców gminy Mirsk, jego wyborców, tych, którzy to jemu powierzyli mandat, wykazania „szczególnie istotnego interesu publicznego”.
W odpowiedzi przesłanej na adres redakcji listem poleconym (opłaconym z pieniędzy podatników) burmistrz Jasiński przywołuje jedną ustawę i aż kilka wyroków sądów, z którymi z pewnością przed ich przytoczeniem szczegółowo się zapoznał. Każdy z wyroków to wraz z uzasadnieniem wielostronicowe opracowanie. Ile więc godzin poświęcił burmistrz Jasiński na zapoznanie się z tymi treściami i na sporządzenie odpowiedzi? I po co to robił? Po to, żeby wykazać swoim wyborcom, że lepiej będzie jak nie będą znali prawdy?

na zdjęciu burmistrz Andrzej Jasiński, fot. archiw. Lwówecki.info

Obecna administracja w Polsce to już nie czasy Króla Ćwieczka i w każdym urzędzie jest komputer, a nawet kilka. Każdy urząd – również ten w Mirsku – operuje programami kadrowo- płacowymi, a każdy program, nawet SIGID, posiada możliwość generowania raportów, sprawozdań i zestawień. Do przygotowywanych dla urzędników „trzynastek” magistrat musiał wygenerować odpowiednie zestawienie zawierające m.in. dane o zarobkach. Również podczas każdej z kontroli, czy to RIO, czy NIK-u, czy innej, urząd musi przedstawić zestawienia płac, stanowisk, premii, innych nagród. Dlaczego zatem burmistrz Jasiński twierdzi, że taka błahostka, która naszym zdaniem powinna być co miesiąc publikowana na stronie urzędu to informacja przetworzona, do której wytworzenia konieczne jest dokonanie analiz, obliczeń, zestawień? Czy to aby nie szukanie na siłę sposobu, żeby ukryć przed wyborcami prawdę? Tylko dlaczego?


Każdy pracownik, który swoja postawą i działaniami wybija się ponad przeciętność, który wykonuje pracę lepiej niż inni, który ma szczególne osiągnięcia zasługuje na premie i nagrody finansowe. Dotyczy to także urzędników. Dlaczego zatem burmistrz Andrzej Jasiński chce ukryć przed opinią publiczną nazwiska wybitnych urzędników mirskiego samorządu, którzy wybili się ponad przeciętność i którym przyznał nagrody? Tacy pracownicy to chluba dla urzędu i duma wszystkich mieszkańców. Dlaczego zatem burmistrz Andrzej Jasiński nie chce ich publicznie pochwalić i powiedzieć swoim wyborcom, co takiego zrobili, że jego zdaniem zasłużyli na nagrody z pieniędzy publicznych?
Burmistrz odpowiadając, iż zapytanie o nagrody to informacja przetworzona pośrednio potwierdził, że takowe były przyznawane. Co zatem stoi na przeszkodzie pochwalenia osób, które na nie zasłużyły? Bo nikt tutaj nawet nie zakłada, iż nagrody z pieniędzy podatników są wypłacane bez zasług. Burmistrzowi powinno zależeć, żeby mirszczanie mogli z dumą wypowiadać się o swoich urzędnikach, a żeby tak było, to powinni przecież poznać ich dokonania i zasługi. Dlaczego burmistrz Andrzej Jasiński nie chce udzielić odpowiedzi?


Trudno nie odnieść wrażenia, że burmistrz Mirska popełnił faux pas (fo pa). Ale to nie powód, żeby zaraz ciskać w jego kierunku gromami. Dajmy burmistrzowi Jasińskiemu szansę, na podzielenie się z wyborcami prawdą. Niech mieszkańcy z Gryfowa, Świeradowa, czy Lwówka zazdroszczą mirszczanom.
Czymże jest kilka chwil poświęconych na wygenerowanie odpowiedzi w porównaniu z wielomiesięcznymi bataliami i tworzeniem przez godziny kolejnych pism do sądów? Po co marnować czas urzędników i pieniądze publiczne? Czy sądowa batalia w obronie nieudostępniania informacji w nadchodzących wyborach przysporzy burmistrzowi Jasińskiemu zwolenników? Czy ta prawda jest aż tak bolesna, że lepiej, żeby ludzie jej nie poznali?


Oczywiście udzieliliśmy burmistrzowi Jasińskiemu odpowiedzi, wyjaśniając, iż żądana przez nas informacja ma charakter prosty i nie wymaga nadmiernego zaangażowania intelektualnego. Czekamy na odpowiedź, którą z pewnością opublikujemy licząc, iż przyczyni się ona do lepszego poznania i poprawy jakości pracy mirskiego urzędu!


Na marginesie:
Za kilka dni opublikujemy pierwszy z tegorocznych wyroków, w którym Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu przyznał nam rację i uchylił decyzję jednego z burmistrzów w naszym powiecie – właśnie w sprawie informacji przetworzonej. Teraz podatnicy poniosą koszty, a burmistrz będzie się musiał zmierzyć z opinią publiczną i oczywiście udostępnić informację.
Autor: red.