Podlwóweckie jaskinie - niedoceniony walor turystyczny

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2017-11-22 09:04:42
Są pomijane w przewodnikach, ich otoczenie często zaniedbane i nieprzygotowane na biwak. Trafić tutaj to nie lada wyzwanie, gdyż brak drogowskazów nie ułatwia zadania. To skutek tego, że od lat panuje przekonanie, jakoby wszystkich przyjezdnych interesują kilkusetletnie zabytki w Gminie Lwówek Śląski. Tymczasem z każdym rokiem w Polsce, coraz większe zainteresowanie stanowią atrakcje przyrodniczo-geograficzne, najlepiej połączone z aktywną turystyką. „Jaskinie Płóczkowskie” idealnie wkomponowują się w geocaching, wycieczki rowerowe, czy podziemne wyprawy…

JASKINIA OAZA I ZAGINIONA OSADA

Na skraju Płóczek Dolnych, po prawej stronie od drogi wojewódzkiej nr 364, biegnącej w kierunku Gryfowa Śl, znajduje się zielona wierzchowina, położona na wysokości około 270 m n.p.m. Możemy tutaj trafić, kierując się na północny-zachód od dawnych kamieniołomów i nieczynnego wapiennika.

Naszą uwagę przykuje bez wątpienia nietypowa niecka, gdzie znajduje się owalny otwór o wymiarach 120 x 80 cm, prowadzący wprost do Jaskini Oaza. Jej naturalne wejście podpowiada, że była znana w pradziejach i okresie średniowiecza. Mogła bowiem spełniać rodzaj współczesnej piwnicy, w której trzymano pożywienie. Nie możemy wykluczyć, że wąska jaskinia o długości ponad 30 metrów była niegdyś znacznie większa, albowiem obecnie jej wnętrza w znacznym stopniu wypełnia namulisko ziemi i gruzu.

Ponieważ sama jaskinia to za mało, by wyciągnąć tak daleko idące wnioski, dlatego warto sięgnąć po efekty badań archeologicznych przeprowadzonych na podłużnym garbie kilkanaście lat temu. Mimo, iż w obrębie niecki nie odkryto zabytków, jednak w najbliższym otoczeniu jaskini Oaza natrafiono na ślady pochodzące z czasów epoki neolitu, epoki brązu i średniowiecza! Najstarsze artefakty składają się z kilkunastu zabytków kamiennych, zwykle krzemiennych. Natrafiono również na jeden fragment naczynia ceramicznego wykonanego kilka tysięcy lat temu! Ponadto odkryto szereg ułamków naczyń pochodzących z późnego średniowiecza. Co ciekawe; wszystkie znaleziska były skoncentrowane na obszarze elipsy. Czy to dowód istnienia w tym miejscu jednej z najstarszych siedlisk w naszej okolicy? Kto wie, a może to właśnie tutaj znajdowała się zaginiona osada, wspominana w najstarszych lwóweckich kronikach!






JASKINIE W DAWNYM KAMIENIOŁOMIE

Wystarczy niecałe dwieście kroków metrów na wschód od Jaskini Oaza, by dotrzeć na teren dawnego wyrobiska. Jest i drugi sposób; po minięciu ostatnich zabudowań we wsi, należy skręcić w prawo w kierunku zalesionego obszaru. Podążając czarnym szlakiem, lub po prostu zieloną i wijącą się z zakrętami do góry ścieżką, szybko opuścimy łąkę i wejdziemy do lasku. Kawałek dalej i miejsce wygląda już magicznie, niemal filmowo. Najpierw urokliwy wąwóz i potem wejście do nieczynnego wyrobiska, pełnego barw; od szarości, przez zieleń, aż po czerwień! Urok tego miejsca psuje nieco młodnik i bałagan zostawiany co pewien czas przez młodych imprezowiczów. Ważniejsze, iż przed oczyma ukaże się unikalna w skali regionu, pozostałość dawnego kamieniołomu wapienia cechsztyńskiego.

Pierwsze wzmianki o kamieniołomie wapieni w Płóczkach Dolnych pochodzą z 1840 roku, który ówcześnie należał do mieszczanina lwóweckiego nazwiskiem Lange. W przeciągu roku pozyskiwano z niego 10 ton skały. Nie wiadomo, czy wyrobisko znajdowało się w tym samym miejscu, gdzie jaskinie. Kolejne zapiski źródłowe wspominają bowiem, że w latach 1904-1905 roku E. Zimmermann prowadził badania geologiczne, podczas których odnalazł i oznaczył w Płóczkach Dolnych, szary wapień dolomitowy z czerwonym piaskowcem (cechsztyński konglomerat). Na kolejna wzmiankę natrafiamy pod rokiem 1911, kiedy działała w tym miejscu firma „Cementkalkwerk Nieder-Görisseiffen Moritz Guttfeld”, mająca główną siedzibę w Legnicy. Zakład w Płóczkach Dolnych, poza wyrobiskiem, posiadał spory piec wapienniczy. Pozyskane wapno wykorzystywano głównie do zaprawy murarskiej, jako materiał wiążący cegły i kamienie oraz do tynkowania.

Dziś spore fragmenty wapiennika z oddali wyglądają niczym ruiny średniowiecznego zamku. Dopiero z bliska widać, że poza kamiennymi blokami, do wzmocnienia ścian – zapewne w późniejszym okresie - użyto żelaza i betonu. Z lat 80. ubiegłego stulecia pamiętam, że w ruinach pieca były ukryte… wielkie drewniane sanie do konnego zaprzęgu, lecz dziś nie ma po nich śladu. 

To właśnie ubocznym efektem eksploatacji wapieni było odsłonięcie w 1932 roku zespołu kilku jaskiń. Obecnie w tym miejscu jest niewielka dolina, porośnięta liściastym zagajnikiem. Na jej północnym odcinku znajduje się skalna ściana, posiadająca w dolnej części aż cztery wejścia do jaskiń. Fakt, wyglądają niepozornie, a do tego wejść do środka można tylko „na czworaka”, lecz można je zeksplorować każdego dnia. Mało tego; na przygodę związaną ze zwiedzaniem obiektów jaskiniowych mogą się tutaj wybrać zarówno osoby dorosłe, jak i dzieci. Oczywiście wymagany jest odpowiedni strój, kask, rękawiczki ochronne oraz latarka.

Pierwszym ze wspomnianych obiektów jest znajdująca się z lewej strony Jaskinia Czerwona, do której prowadzi otwór o wymiarach 3 x 2 metra. Wewnątrz ciągną się wąskie korytarze oraz sale. Po pokonaniu 47 metrów - mimo zaślepienia głównego ciągu jaskini, można kontynuować wyprawę. W ścianie zachodniej są bowiem ciasne partie i korytarze, za którymi jest mała salka; stąd przez studzienkę szczupłe osoby osiągną szczeliną końcową jaskini.

Wejście do Jaskini Lisiej
Wejście do Jaskini Czerwonej
 

Drugą a jednocześnie największą jest Jaskinia Lisia. Podziemna trasa wynosi 60 metrów, lecz natychmiast zauważymy zwężający się korytarz o długości 6 m, a na jego końcu – rozwidlenie. Na prawo są w miarę rozległe, choć niskie partie boczne. Druga opcja to zejście, albo raczej zsunięcie się w dół i w lewo, po namulisku, przez wąski zacisk, do środkowych i końcowych partii jaskini, które stanowi mała i wysoka sala:
- Z tego fragmentu jaskini w dół prowadzi niski korytarz, przy którego końcu oglądamy w stropie ślady erozyjne związane z przepływem wody podziemnej. Penetrując dalej ciasny chodnik osiągamy wąski wysoki korytarz o wygładzonych przez wodę ścianach, podziwiamy tu także wypreparowane przez wodę żłobki. Nieco dalej znajduje się 1,5 metrowa studzienka, gdzie następnie jaskinia zwęża się w niedostępne dla człowieka małe szczeliny. – dodaje Jan Wieczorek, miłośnik i eksplorator Sudetów.

Ostatnią jest Jaskinia Krótka, zwana czasem Schroniskiem Krótkim. Obiekt ten posiada dwa niewielkie otwory i długość zaledwie 11 metrów. Wewnątrz, po przejściu głównego otworu, trafimy na mały korytarzyk; stąd wejdziemy suchym namuliskiem do salki, do której – o dziwo - dociera światło zewnętrze.


Nie pozostaje nic innego, jak tylko zaprosić Państwa na wyprawę do naszych jaskiń.


Nap. Szymon Wrzesiński – historyk, geograf, autor przewodników oraz książek o tajemnicach, skarbach, zamkach i pałacach Dolnego Śląska.
SEKRETY KOPALNI I MAJĄTKU W NIWNICACH (wyd. CB, Warszawa, 2012)
NAPOLEON NAD BOBREM I KWISĄ: Szlakiem bitew, skarbów i zabytków wojny 1813 roku (wyd. CB, Warszawa, 2013).
ZAMEK CZOCHA W POLSCE LUDOWEJ: Tajemnice, odkrycia i wspomnienia z lat 1945-1989 (wyd. CB, Warszawa, 2017).
POLSKIE SKARBY POD KARKONOSZAMI: Skarby Schaffgotschów, skrytki Grundmanna i Szczelina Jeleniogórska (wyd., CB, Warszawa, 2017).



Zobacz galerie:
Komentarze:
AparatWOW
Środa, 2017-11-22 09:31
Świetny tekst, widać pasję. Gratuluję Autorowi!
AparatLw
Środa, 2017-11-22 09:32
Super, ale Pan to pięknie opisał . Prosimy o więcej.
Aparatbumcyk
Środa, 2017-11-22 09:55
Jaskinie to jest u nas pikuś. Najlepsze jest to, że mamy na terenie gminy prawdopodobnie sztolnię. Jej wejście jest tak ukryte, że dostać się do niej można jedynie znając jej miejsce. Poza tym trzeba odsunąć od wejścia wyrwany korzeń, który ma na celu powstrzymanie nawiewania do wejścia liści i spadającej ziemi ze skarpy. Wejście jest jak napisałem wyżej ukryte i jest małe. Można do tego tunelu prawdopodobnej sztolni wejść z początku na kucaka po czym trzeba zmienić pozycję na leżącą. Wszystko to ze względu na wiele lat napływania wody wraz z ziemią. Po 30m wgłąb skały pojawia się zakręt za którym po kilku metrach ukazuje się zasypany tunel ziemią, choć cały tunel jest w litej skale. Po odkopaniu tego nasypu może się okazać, że mamy do czynienia właśnie z sztolnią, która może się ciągnąć przez kilkaset metrów.
Dlaczego nie jest to jaskinia?
Ze względu na kształt i regularność tunelu. Samo wejście jest tak rozkopane, że można stanąć na nogach i wejście jest prawie na stojąco.

Dobra nie rozpiusję się bo zaraz ktoś będzie szukać :D
Aparatdo: bumcyk
Środa, 2017-11-22 10:39
Jaskinie to nie pikuś. To jest coś bo można je zwiedzać. A tunel nic nie jest warty jeśli nie jest znany. Wiadomo od kilkudziesięciu lat, że jeden tunel wykuty w litej skale jest na Niwnicami (Nowym Lądem) obok kamieniołomu, za ruinami "Domu Szymona" na Szymonkach. Jest tam podobno jeszcze jeden tunel. Inny ma znajdować się w okolicach skarpy ulicy Jaśkiewicza we Lwówku Śląskim.
AparatDo bumcyka
Środa, 2017-11-22 11:44
Przecież jasne jest to, że nikt nie będzie szukał jakichś sztolni czy dziur w ziemi, bo nikogo to nie interesuje.
PS. Zrób proszę dokładną mapkę i oznacz wszystko, co opisałeś powyżej i szybciutko na e-maila proszę wysłać :)
AparatSztolniak do bumcyka
Środa, 2017-11-22 12:00
A ja znam miejsce ukrycia Złotego Pociągu ale nie mogę zrodzić. Bursztynowa Komnata też wiem gdzie jest ale to tajemnica. Twoja licha sztolnia koło Lwówka to pikuś.
AparatPrawda o tunelach i sztolniach
Środa, 2017-11-22 12:14
Każdy tunel / sztolnia które są pojedyncze, wąskie i mają do 1,5-2 metrów wysokości to powstały do XIX wieku. Są ciekawe ale nie ma szans na hitlerowskie tajemnice z czasów II wojny światowej. Takie najbliższe są w Leśnej, Miłoszowie, Jeleniej Górze. Te z XIX wieku czasem były jako kanały odpływowe koło fabryk np. w Uboczu.
AparatByła mieszkanka Lwówka
Środa, 2017-11-22 12:24
Wiem jak dużo czasu i pracy zajmuje zebranie informacji i napisanie takiego artykułu. Sama kiedyś pracowałam w gazecie. Dlatego jestem pełna podziwu dla autora, który to pisze. Widać zaangażowanie i pasję. Dziękuję i czekam na kolejne ciekawe artykuły
AparatPierwsza klasa
Środa, 2017-11-22 16:09
Panie Szymonie jaka szkoda że obecna władza nie zamówiła u Pana przewodnika. Teksty są fachowe ale lekkie i przyswajalne a najważniejsze że ciekawe i dostarczające cennych informacji. Wiem z dobrego źródła że pisze Pan te teksty za darmo! Dlatego dziękuję podwójnie i czekam na kolejny lokalny smaczek.
AparatMarek...były mieszkaniec Lwówka
Środa, 2017-11-22 20:29
Niski ukłon w stronę autora...proszę o więcej. Ten artykuł przywołał mi wspomnienia kiedy to w latach chyba 1969 będąc harcerzem w drużynie Pana Zygmunta ( nazwiska już nie pamiętam) byłem na biwaku w niecce za wapiennikiem w Płuczkach.Wówczas to miałem możliwość częściowego zaledwie kilka metrów, penetrowania wspomnianych przez autora tekstu jaskiń. Pamiętam iż były one wąskie i mokre. Czym dysponowałem, latarka na płaską baterię jakaś lina i pełne ze strachu spodnie. Ale dla mnie było to wielkie przeżycie. Moja córka w latach 2000 w drodze do Świeradowa była w tym miejscu, które jest zarośnięte a piec wapienny rozpadający się. Szkoda,że nie ma w tym miejscu żadnej informacji o tym obiekcie jak i o jaskiniach. Pamiętam też że podobny piec wapienny znajduje się między Radłówka a Niwnicami ( tam też byliśmy z harcerzami na biwaku). Pozdrawiam jeszcze raz autora .
AparatAkacja
Środa, 2017-11-22 22:02
Jakieś 10 lat temu zwiedzaliśmy te miejsca z dziećmi. Faktycznie szkoda, że są tak mało rozreklamowane (podobnie jak wiele innych ciekawostek powiatu lwóweckiego, np Skałki Zakochanych na Kotlinie)
Aparatdo: Akacja
Piątek, 2017-11-24 19:42
Jakby były w Mojeszu to by były drogowskazy i nawet drogę, by oczyszczono, ławeczki i stoliki i miejsce na ognisko.
AparatJacek
Piątek, 2017-11-24 20:08
Do Marka, byłego mieszkańca Lwówka śl.
Też byłem harcerzem w tych latach i wcześniejszych, ale w drużynie "Dziadka Juśkowiaka" w Baszcie Lubańskiej. Również penetrowaliśmy te jaskinie. Druh Zygmunt, to mógł być Wesołowski(?). Pozdrawiam.
Aparatdo: Jacek
Piątek, 2017-11-24 23:57
Masz zdjęcia z czasów harcerstwa za Juśkowiaka? Kronika zaginęła i brak fotek z lat 60.i 70. Jak masz to zrób proszę skany i podaj swój e-mail albo ja mogę dać ci swój. Pytałem Szymona Wrzesińskiego na Facebooku co będzie pisał na lwowecki.info i powiedział że zbiera materiały do Muzeum w Baszcie Lubańskiej, dotarł ponoć do super info ale problem ze zdjęciami. Albo najlepiej dam ci najlepiej e-mail do niego: sz_wrzesinski@wp.pl
Dodaj komentarz

Kalendarz wydarzeń

Prev
Grudzień 2017
Next
Po Wt Śr Cz Pi So Nd
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Mini_baszta-boleslawiecka
Czwartek, 2017-12-14
List_mini_edukacja-powiat-boleslawiecki-2018
Środa, 2017-12-13
List_mini_prokurator
Środa, 2017-12-13
List_mini_deklaracaj-sudecka
Środa, 2017-12-13
List_mini_gryf-gryfow-slaski
Środa, 2017-12-13
List_mini_wital-lwowek
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_pielgrzymka-2018
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_passat-nowogrodziec-2017
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_mikolaj-fa-lwowek
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_karkonoski-handball
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_sukces-koszykarzy-z-lwoweckiej-jedynki-2017
Wtorek, 2017-12-12
List_mini_komin-sie-pali
Poniedziałek, 2017-12-11
List_mini_pistolet-gazowy
Poniedziałek, 2017-12-11
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
Aktualności | Wydarzenia | Ludzie | Samorząd | Na sygnale | Wywiady | Historia | Galeria | Ogłoszenia |  Reklama | Praca